Na sesji planowano zabezpieczyć dodatkowe środki dla niepełnosprawnych, a także środki na profilaktykę zdrowotną, ale okazało się, że radni zamiast obradować zaczęli ukradkiem wychodzić z sali. W efekcie okazało się, że przed głosowaniem nad kluczowymi uchwałami nie ma kworum. Sesja została przerwana i zwołana po kilku godzinach. Ale pojawiają się wątpliwości prawne.
Radni za wykonywanie mandatu czyli udział w sesjach i komisjach, otrzymują diety. W powiecie trzebnickim ich wysokość w ostatnim czasie mocno wzrosła. Zwykli radni otrzymują około 2785 zł miesięcznie, przewodniczący komisji i wiceprzewodniczący rady znacznie więcej, bo około 3500 zł. Najwyższą dietę pobiera przewodnicząca rady Anna Morawiecka. Jej miesięczne uposażenie wynosi około 4000 zł
To niemałe kwoty, zwłaszcza że jeszcze kilka lat temu diety wynosiły od 200 do 500 zł miesięcznie. Zauważyliśmy też, że sesji i posiedzeń komisji zwoływanych jest coraz mniej. Tym bardziej, gdy sesja jest już zwołana, radni z reguły się na niej pojawiali i chętnie zabierali głos.
W powiecie trzebnickim rządząca koalicja ma zaledwie o jeden głos więcej niż opozycja. To istotne, bo do przegłosowania uchwał potrzebna jest bezwzględna większość.
Na poniedziałek, na godzinę 8.00, na wniosek zarządu powiatu zwołano sesję nadzwyczajną. Już sam początek wskazywał, że może być burzliwie. Na obrady stawiło się 8 radnych opozycji i początkowo 7 z koalicji rządzącej. Na rozpoczęcie obrad czekano pół godziny. Dopiero po tym czasie Anna Morawiecka otworzyła sesję. Chwilę później na sali pojawiła się starosta Małgorzata Matusiak.
Pierwsze punkty porządku obrad wzbudziły ożywioną dyskusję. W kolejnym numerze szczegółowo opiszemy o czym dyskutowano i jakie podjęto decyzje. A kontrowersji było sporo. Najciekawsze miało się jednak dopiero wydarzyć.
Kluczowe uchwały, dotyczące środków na rehabilitację i ochronę zdrowia, umieszczono w punktach 5 i 6. Po niespełna dwóch godzinach obrad część radnych opuściła salę i nagle okazało się, że nie ma kworum. Do skutecznego głosowania potrzeba co najmniej 11 radnych, a na sali zostało 10.
Prześledziliśmy nagranie. Jako pierwsi obrady opuścili starosta Małgorzata Matusiak i Bogusław Rubaszewski. Jak się okazało, starosta pojechała podpisać umowę do urzędu marszałkowskiego. Opozycja pytała, po co zarząd wnioskuje o sesję w terminie, gdy starosta nie może w niej uczestniczyć. Po kilku minutach salę opuściła również przewodnicząca rady Anna Morawiecka, przekazując prowadzenie obrad swojej zastępczyni z PiS, Bogumile Lewandowskiej.
Na sali pozostało 12 radnych. Obrady mogły toczyć się dalej.
W pewnym momencie głos zabrał Damian Sułkowski.
- Po co ta sesja ma trwać? Nie ma pana Kazimierczaka, nie ma starosty. Nie miałem informacji, że o 10.00 wyjdą z sali. Ja też mam pracę, a mam ważne tematy i pytania - mówił.
W obronie starosty stanął wicestarosta Janusz Szydłowski, który wspomniał o podpisywanej umowie. Sułkowski odparł, że starosta mogła o tym poinformować wcześniej, wtedy swoje pytania zadałby przed jej wyjściem.
- Gdyby nie było tak długiej dyskusji, zdążyłby pan zadać pytania - ripostował Szydłowski.
- Pan chyba żartuje. Po to jest sesja, żeby zadawać pytania - odpowiedział Sułkowski.
Poparł go Paweł Oleś. To był pierwszy sygnał ostrzegawczy.
Chwilę później Sułkowski wyszedł z sali, ale jak się okazało, tylko na chwilę, bo niebawem wrócił. W tym czasie jednak swoje rzeczy zebrała Katarzyna Jarczewska i opuściła obrady.
Na sali zapanowała konsternacja, gdy ktoś głośno stwierdził, że nie ma kworum.
- To jest przejaw śmierci tego samorządu. Ogłaszacie sesję nadzwyczajną, a zostały z was zarząd i to niepełny, bo wszyscy wasi radni już wyszli. To jest śmierć tego samorządu. Uśmierciliście samorząd powiatowy - oświadczył Robert Adach i również opuścił salę.
Pozostali radni zaczęli się pakować. Zarząd próbował ratować sytuację, apelując o chwilę cierpliwości i zapowiadając telefony do radnych. Na salę wrócił Sułkowski, ale widząc, że zostało zaledwie siedmioro radnych, również wyszedł. Wróciła też Jarczewska, na sali zebrało się łącznie dziesięcioro radnych, wciąż za mało.
Z sali padały różne propozycje: jedni mówili, że obrady należy zakończyć, inni, że trzeba wyznaczyć nowy termin i powiadomić radnych. Radni wchodzili i wychodzili.
- Przecież to są wasze uchwały, to wy zwoływaliście sesję i powinniście zmobilizować swoich radnych, żeby mieć większość. To wy rządzicie - mówili radni opozycji.
- Nie będziemy czekać do 23.00, aż ktoś z koalicji łaskawie wróci - wtórował Adach.
Ostatecznie prowadząca ogłosiła 15 minut przerwy. Na tym zakończyła się transmisja.
Po sesji udało nam się porozmawiać z Agnieszką Brząkałą, etatowym członkiem zarządu. Poinformowała, że sesja zostanie wznowiona o godzinie 20.00. Całą rozmowę można obejrzeć na portalu nowagazeta.pl.
Brząkała winą za brak kworum obarczyła opozycję, w tym Damiana Sułkowskiego. Nie zauważyła jednak, że to radni koalicji rządzącej jako pierwsi opuścili obrady, a Sułkowski wyszedł dopiero wówczas, gdy kworum już nie było.
Warto też dodać, że radny, który opuści sesję w trakcie obrad, nie traci diety, dostaje ją w pełnej wysokości. Wystarczy pojawić się, podpisać listę obecności i wyjść. Bez żadnych konsekwencji.
O godzinie 20.00 było równie ciekawie. Na wznowione obrady nie wróciła niemal cała opozycja. Pojawili się jedynie Sławomir Zarentowicz z KO i Katarzyna Jarczewska z PSL. Ponownie czekano ponad pół godziny na skompletowanie kworum. Ostatecznie na sali zebrało się 11 radnych i uchwały szybko przegłosowano.
Anna Morawiecka wygłosiła monolog, w którym oskarżyła opozycję o nieobecność. Nie wspomniała natomiast, kto i dlaczego doprowadził do całego zamieszania. Co więcej, gdy przed wznowieniem obrad podeszliśmy z kamerą do przewodniczącej, by zapytać, czy sesja w ogóle się odbędzie, Morawiecka odpowiedziała dość opryskliwie, że nie będzie z nami rozmawiać, po czym wstała i odeszła. Całość uwieczniona została na nagraniu, które możecie obejrzeć na naszym Facebooku.
Po sesji pojawiły się wątpliwości co do prawidłowości całej procedury. Przerwa miała trwać 15 minut. Kto zatem i kiedy podjął decyzję o wznowieniu obrad dopiero o 20.00? Jedno jest pewne: decyzja zapadła w momencie, gdy na sali nie było kworum. Czy w takiej sytuacji nie należało ogłosić nowej sesji i powiadomić radnych zgodnie ze statutem?
Opozycja twierdzi, że doszło do uchybienia proceduralnego, i właśnie dlatego nie wzięła udziału w wieczornych obradach. Jej zdaniem zarząd i koalicja rządząca skompromitowały się publicznie. Nasza redakcja otrzymała też oświadczenie klubu Koalicja Obywatelska, które w całości publikujemy poniżej:

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
200 zł diety to były w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku
Kompromitacja zarządu powiatu. Kompromitacja radnych wybranych z listy pisu.
Królik broni tej ameby intelektualnej matusiak, a prawda jest taka, że o spotkaniu w urzedzie marszalkowskim wiedzieli przed zwolaniem sesji na poniedzialek. Samorzad powiatowy szoruje po dnie, a architektem tego jest małgorzata matusik.
To Brząkała została starostą?
200 zł diety to były w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku
Kompromitacja zarządu powiatu. Kompromitacja radnych wybranych z listy pisu.
Królik broni tej ameby intelektualnej matusiak, a prawda jest taka, że o spotkaniu w urzedzie marszalkowskim wiedzieli przed zwolaniem sesji na poniedzialek. Samorzad powiatowy szoruje po dnie, a architektem tego jest małgorzata matusik.