Radni opozycji dostali informację, że jedno ze zleceń może być fikcją. Chcieli to sprawdzić, ale Zarząd Dróg Powiatowych ukrywa istotne informacje.
Sprawa wyszła na jaw kilka tygodni temu. Robert Borczyk opowiada nam, że dostał informację od sygnalisty, aby przyjrzeć się pewnym umowom zlecenie, które zawarł Zarząd Dróg Powiatowych. Radny zajął się sprawą i napisał do ZDP, aby ten udostępnił mu wskazane 2 umowy. W tym miejscu dodajmy, że wszystkie umowy czy to zlecenie, czy o dzieło, zawarte nawet z osobami fizycznymi są jawne. Jawne są te dane zleceniobiorcy czyli imię i nazwisko. Anonimizacji mogą podlegać jedynie dane wrażliwe, np. adres zamieszkania czy nr pesel. Po kilku dniach, radny w towarzystwie Jadwigi Głodowskiej przyjechał do ZDP po umowy. Powiedziano mu, że otrzyma je w piątek.
Gdy pojawił się w piątek, dalej nie chciano im udostępnić wskazanych umów. Wywiązała się ostra dyskusja. Ostatecznie na miejsce wezwano policję. Po przybyciu funkcjonariuszy, dyrektor Paweł Kazimierczak udostępnił umowę podpisaną przez niego, ale nie udostępnił tej, którą podpisał jego zastępca Bruno Koński. A to właśnie ta umowa wzbudza największe kontrowersje, bo sygnaliści twierdzili, że była pozorna i nikt zlecenia nie wykonał.

Policja sporządziła notatkę, a sprawa wyszła na sesji rady powiatu. Starosta Małgorzata Matusiak nie kryła oburzenia. Zarzucała radnym, że przeszkadzają w pracy, że składają donosy. Borczyk odpowiadał, że korzysta ze swoich prawi i że nie wie, co urzędnicy chcą ukryć. Do dzisiaj radni umowy z danymi zleceniobiorcy nie otrzymali.
Po sesji nasza redakcja zwróciła się do Starostwa Powiatowego z wnioskiem o udostępnienie feralnej umowy. Okazało się, że sprawę przekazano do Zarządu Dróg Powiatowych skąd przesłano nam kopię, ale zamazano imię i nazwisko wykonawcy. Maila wysłał do nas Bruno Koński. Dlaczego zamazano imię i nazwisko? Czy chodzi o to, że zlecenie zawarto z osobą, która jest czyimś znajomym, a może rodziną? Tak czy inaczej wezwaliśmy organ do ujawnienia danych zleceniobiorcy.
10 kwietnia otrzymaliśmy decyzję administracyjną podpisaną przez dyrektora ZDP Pawła Kazimierczaka, w której odmawia nam podania imienia i nazwiska, bo jak twierdzi jest to osoba fizyczna nie prowadząca dzialalność gospodarczej. Wydaje się, że dyrektor nie zna, albo nie rozumie ustawy o dostępie do informacji publicznej. Mógł też o sprawę zapytać Agnieszkę Brząkałę, członka zarządu powiatu, która zajmuje się wnioskami o dostęp do informacji publicznej. Gdy kilka miesięcy temu poprosiliśmy starostwo o udostępnienie umów na dofinansowanie kształcenia w prywatnych uczelniach, starostwo też wydało decyzję odmowną w sprawie ujawnienia imienia i nazwiska. SKO szybko uchylił decyzję, wskazując wprost, że jest ona sprzeczna z prawem. Dane ujawniono.
Być może dyrektor ma związane ręce, bo ktoś mu kazał wydać taką a nie inną decyzję. Jeśli tak, to sprawa wydaje się coraz bardziej ciekawa. Jeszcze raz przypomnijmy, gdy instytucja wydaje publiczne pieniądze, to nieważne czy stroną umowy jest osoba prywatna, czy firma, dane zleceniobiorców są jawne. W tej sprawie wypowiadało się już SKO, jak i sądy administracyjne. Oczywiście od decyzji odwołamy się do SKO.
Przy okazji pytań o umowy, zapytaliśmy również o wynagrodzenie zastępcy dyrektora ZDP czyli Bruna Końskiego, który na stanowisko powołany został nagle. Wcześniej przez wiele lat zastępcy nie było, a ZDP doskonale sobie radził. Okazuje się, że ma on zarabiać 9600 zł brutto. Jak łatwo policzyć, rocznie ZDP, który narzeka, że na remonty dróg ma za mało pieniędzy około 120 tysięcy złotych rocznie wyda na pensje zastępcy. Do tego należy doliczyć wydatki na ZUS i podatki. Radni opozycji od dawna informują, że zatrudnienie w starostwie i jego jednostkach nadmiernie rośnie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zło w gminie Trzebnica , zło w powiecie Trzebnickim. Nigdy więcej władzy podejrzanego o przestępstwa oraz zawieszonego burmistrza Trzebnicy. Nigdy więcej władzy pisu. Tak to widzimy.
Nie widzą swego pod nosem a widzą czyjeś pod lasem
Dramat teź w powiecie jest niestety.
No to czekamy ,aż pani Małgorzata Matusiak, pan Janusz Szydłowski vel Królik , Zarząd Powiatu Trzebnickiego, przewodnicząca Rady Powiatu i radni zgłoszą to do prokuratury. Jeżeli nie to my ich zgłosimy, że nie zgłosili!
O proszę Pani Małgosia się oburzyła!!!Skandal radni chcą zobaczyć umowy??? A może płatność była w gotówce ?? Pamiętacie jak Pani starosta płaciła za materiały promocyjnie osobiści gotówką??? PANI STAROSTO KIEDY ZOBACZYMY TE MATERIAŁY PROMOCYJNE ZA KTÓRE ZAPŁACIŁA PANI GOTÓWKĄ MAŁO TEGO NIKT ICH NIE WIDZIAŁ I ZOSTAŁY WYKONANE PO TERMINIE- jeżeli wogole zostały wykonane. Wstydu nie macie doicie nas w biały dzień
Miód na serce Polaka oraz każdego prawdziwego patrioty, jak się patrzy jak kłóci się Pis oraz zmierza do rozpadu. Dobra wiadomość dla Polski i Polaków.
Zło w gminie Trzebnica , zło w powiecie Trzebnickim. Nigdy więcej władzy podejrzanego o przestępstwa oraz zawieszonego burmistrza Trzebnicy. Nigdy więcej władzy pisu. Tak to widzimy.
Nie widzą swego pod nosem a widzą czyjeś pod lasem
Dramat teź w powiecie jest niestety.