W poprzednim roku poruszaliśmy temat wycinki drzew w lesie przy ul. Władysława Sikorskiego w Obornikach Śląskich. Przypomnijmy, że mieszkańcy byli zaniepokojeni wycinaniem lasu, obawiali się, że zniknie, a w jego miejsce pojawią się nowe domy. Jak uspokajali wtedy leśnicy, prowadzona wycinka miała na celu odmłodzenie drzewostanu, tak aby wyeliminować chore i stare drzewa, a w ich miejsce posadzić młode.
- Drzewostan w naturalny sposób starzeje się i my leśnicy, wyprzedzając pewne naturalne procesy, wycinamy drzewa dojrzewające i wprowadzamy nowe ich pokolenia. Robimy to w ten sposób, że wycinamy najpierw około 30 procent drzew, na ich miejsce sadzimy gatunki cenniejsze, o większych wymaganiach, a po pewnym czasie, najczęściej po 10 - 15 latach, jak młode pokolenie osiągnie wysokość 2-3 metrów, czyli będzie "ponad pyskami zwierząt", które uwielbiają obgryzać młode drzewka, wycinamy pozostałe 70 procent drzew.
W tym miejscu będzie rósł buk, modrzew i sosna – mówi leśniczy Tomasz Żmijewski. Jak dodaje, lasy starzeją się i dzięki programom zarządzania ich zasobami, co pewien czas są odmładzane. - Wiek rębności drzewa, czyli czas, kiedy najlepiej jest ściąć drzewo, aby jego drewno miało najlepsze właściwości, jest dla każdego gatunku inny. Stare drzewa tak jak ludzie "sypią się", w drzewa wchodzą grzyby i owady. Wycinane drzewa są sprzedawane, a za uzyskane pieniądze, prowadzone są między innymi szkółki leśne, hodowane są małe drzewka, które po osiągnięciu odpowiedniego wieku będą sadzone na miejscu wyciętych – tłumaczy Tomasz Żmijewski.
W lesie, który zaczyna się przy końcu ul. Sikorskiego w Obornikach Śl., leśnicy wycięli drzewostan na łącznej powierzchni 1,44 ha. Przez to w lesie powstały polanki (gniazda), na których teraz trzeba posadzić młode roślinki. Jak się okazuje, to że wiosna w tym roku przyszła dosyć późno, również leśnikom pokrzyżowało plany. W ciągu niespełna dwóch tygodni muszą nadrobić pracę z kilku tygodni. Jednak nie to jest powodem, że w akcję sadzenia młodych drzew włączyły się obornickie szkoły, a także studenci, którzy przebywają we Wrocławiu w ramach wymiany studenckiej.
– Najważniejsze są aspekty edukacyjne – podkreśla Marcin Lipiecki, zastępca nadleśniczego. – Dzieci i młodzież podczas sadzenia lasu mają kontakt z przyrodą, mogą sami przekonać się jak dużo wysiłku trzeba włożyć, aby posadzić drzewa. Jeśli tylko będę chcieli, mogą obserwować jak rośnie posadzona przez nich roślina, a po kilkudziesięciu latach, wracając w miejsce, w którym rośnie " ich drzewo", będą mieli satysfakcję, że pozostawili po sobie ślad – dodaje Marcin Lipiecki.
Przez dwa dni w rolę leśników wcielały się dzieci ze szkół podstawowych z Obornik Śl., Osolina i w Pęgowa, a także uczniowie obornickiego technikum. Zwłaszcza najmłodsze dzieci, bardzo przeżywały zadanie, jakie miały do wykonania. Mimo, iż pomagali im dorośli, uczniowie włożyli bardzo dużo pracy i zaangażowania w każdą posadzoną roślinkę.
Swój znaczący ślad po wizycie w Polsce zostawili również studenci. Z Wrocławia do Obornik Śl. przyjechali autobusem. Kiedy dotarli na miejsce, w którym mieli sadzić około 30-centymetrowe buki, Marcin Lipiecki i Tomasz Żmijewski dokładnie zaprezentowali im technikę sadzenia. Jak się okazało, sprawa nie była skomplikowana i praktycznie obyło się bez pomocy tłumaczki - jednej ze studentek.
– Najpierw szpadlem trzeba wykopać dziurę, wsadzić w nią drzewko, przysypać ziemią, a potem udeptać - demonstrował Tomasz Żmijewski. Międzynarodowe towarzystwo, które mówiło kilkoma językami, bez problemu zrozumiało, na czym sprawa polega. Studentom rozdano rękawice ochronne, szpadle, sadzonki w skrzynkach, a także wodę i... zaczęli pracę. Leśnicy-instruktorzy przez cały czas służyli radą i choć grunt okazał się trudny, bo twardy i mnóstwo w nim było korzeni, zagraniczni i polscy studenci świetnie się bawili.
Kiedy już posadzili wszystkie drzewka, udali się do szkółki w Jarach, gdzie czekał na nich poczęstunek i kolejna porcja informacji podana przez leśników. Międzynarodowi studenci odwiedzili również Trzebnicę, gdzie zwiedzili bazylikę, a także Las Bukowy.
W poprzednim roku, studenci uczestniczący w programie Erasmus sadzili drzewa w Miliczu, w tym roku, do akcji wytypowano Nadleśnictwo Oborniki Śląskie. Sadzenie lasu przez studentów odbywa się w ramach projektu SocialErasmus, który wzbogaca pobyt zagranicznych studentów w Polsce o aspekt socjalny i charytatywny, a także o pracę na rzecz środowiska. "Las Erasmusa" ma także znaczenie symboliczne, ponieważ umożliwia zagranicznym gościom pozostawienia po sobie trwałego i pożytecznego śladu, który nie zniknie wraz z zakończeniem ich pobytu na stypendium w Polsce.
O tym, jak ważne dla uczelni, które biorą udział w programie wymiany, jest kształcenie ekologiczne może świadczyć fakt, że patronat honorowy nad tegoroczną edycją dolnośląskiego "Lasu Erasmusa" objęli: rektor Politechniki Wrocławskiej prof. dr hab. inż. Tadeusz Więckowski oraz rektor Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu profesor zw. dr hab. Andrzej Gospodarowicz.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze