Reklama

Dyrektorskie "negocjacje" i kasa

05/02/2013 09:09


Oto cały scan pisma, które zostało wysłane do dyrektora Adama Waza.


Kilka miesięcy temu organizatorzy koncertów listowskich, jakie od wielu lat odbywają się w Trzebnicy, a także w sąsiednich Obornikach Śląskich usiłowali rozreklamować występ znanego rosyjskiego pianisty Aleksieja Orłowieckiego. Plakaty informujące o koncercie ukazały się w różnych miejscach – głównie witrynach prywatnych sklepów i punktów usługowych – ale nie tam, gdzie każdy trzebniczanin - meloman mógłby się ich spodziewać, czyli w gminnych – a więc postawionych także za jego pieniądze – gablotach. Stało się tak mimo próśb kierowanych do dyrekcji Ośrodka, jak i urzędników magistratu. Podawano standardowy powód, który można streścić w trzech słowach: nie, bo nie!

Jak ustalił i przekazał to na łamach NOWej gazety Wojtek Kowalski, powodem tego "bojkotu" nie była wcale niechęć do węgierskiej muzyki w rosyjskim wykonaniu, a wrogie nastawienie do sponsora imprezy – starostwa powiatowego, nota bene również utrzymywanego z podatków, choć już w dużo mniejszym stopniu mieszkańców gminy. Burmistrz Marek Długozimy poinformował wtedy naszego kolegę, że gabloty "służą tylko do informacji o gminnej kulturze i nikt inny nie może z nich korzystać".

Szybko jednak okazało się, że zdaniem dyrektora TCKiS pojęcie "gminna kultura" jest bardzo szerokie i oznaczać może także przedsięwzięcia związane np. z oświatą, zdrowiem, a także...  zabiegami kosmetycznymi. W samorządowych gablotach pojawiały się ogłoszenia prywatnych firm, proponujących usługi jak najbardziej komercyjne.

Dyrektor TCKiS Adam Waz potwierdził, że wynajmuje powierzchnię reklamową w gablotach za pieniądze. W okamgnieniu prysł więc mit o "gminnej kulturze" i centrum jako jej mecenasie.

TCKiS jest jednostką podległą samorządowi i nie powinna funkcjonować dla zysków, a finanse powinna prowadzić jawnie. Poprosiliśmy więc o wgląd do dokumentów związanych  z działalnością reklamową TCKiS: umów na umieszczenie ogłoszeń, anonsów i reklam, faktur oraz dowodów wpłat.

To co otrzymaliśmy wzbudziło zdziwienie: zamiast umów dyrektor Waz udostępnił nam  trzy prośby o "najem powierzchni reklamowej": Na jednej, datowanej 28.09.2012 r. czytamy: "Zwracam się z prośbą o  wynajęcie powierzchni reklamowej w celu umieszczenia plakatów reklamujących moją placówkę na tablicach Trzebnickiego Centrum Kultury i Sportu na okres jednego miesiąca"; a na drugiej, z 12.10. ub.r. : "Zwracam się z prośbą o możliwość najmu powierzchni reklamowej na okres 2 miesięcy we wszystkich punktach ogłoszeniowych Trzebnickiego Centrum Kultury i Sportu w celu powieszenia plakatu reklamowego o formacie A3". Choć drugie ogłoszenie miało wisieć dwa razy dłużej niż pierwsze, na obu jest taki sam odręczny dopisek dyrektora Waza: "Zgoda 100 zł netto".

Trzecie podanie choć datowane na ten sam dzień co pierwsze, jest jeszcze bardziej lakoniczne, ale pozwala rozszyfrować proszącego: "Zwracamy się z uprzejmą prośbą o udostępnienie powierzchni reklamowych dla naszego Centrum Języków Obcych". Tu dyrektor musiał wyczuć większą kasę, bo nad tekstem napisane jest: "Zgoda plakat i baner 680 zł + vat". Łatwo policzyć, że 23-procentowy vat to 156,40 zł. W sumie więc kontrahent powinien zapłacić 836,40 zł, bo taka jest kwota brutto. Tymczasem fakturę wystawiono na... 552,85 zł plus 127,15 zł vat, co daje 680 zł! Na taką kwotę opiewa też potwierdzenie wpłaty.

Niewątpliwie stratę poniósł TCKiS i finansujący go budżet gminy. Kto zyskał? Nie wiadomo, bo ktoś kto przygotowywał dokumenty do wglądu szczelnie zakrył nazwy autorów próśb, a pracownica, która udostępniała nam dokumenty stwierdziła, że "musi chronić dane osobowe kontrahenta". W rzeczywistości wszelkie umowy zawierane przez jednostki samorządowe lub instytucje im podległe z jakimikolwiek podmiotami lub osobami fizycznymi są jawne. W tej sprawie wypowiedział się już sąd, który jasno wyartykułował, że ujawnieniu podlega nie tylko kwota, ale i to, z kim dana jednostka zawiera umowę. Gdyby bowiem takie informacje zatajać, to mogłoby dochodzić do sytuacji korupcyjnych, gdzie wynajmującymi mogłyby być osoby blisko związane z szefami danych jednostek samorządowych.

Dyrektor na pytanie o podstawy takich obliczeń, stwierdził, że jest to wynik negocjacji. Kogo z kim i na jaki temat? – nie powiedział. Z treści podań, ani z dopisków również nie można wywnioskować, w jaki sposób ceny były ustalane i na podstawie jakiego cennika: dlaczego jeden kontrahent za miesiąc ogłaszania ma zapłacić tyle co inni za dwa, a trzeci z kolei nie ma określonego czasu, ale za to  - powierzchnię.

Postanowiliśmy sprawdzić, w jaki sposób negocjuje się i od czego zależą ceny za reklamę w TCKiS i złożyliśmy wniosek identyczny jak kontrahenta, który uzyskał najniższą cenę. Jednak zamiast zaproszenia do negocjacji otrzymaliśmy dziwne pismo, w którym dyrektor Waz stwierdza, że: "istnieje możliwość odpłatnego wywieszenia plakatu (...), jednakże tylko w przypadku wolnej powierzchni reklamowej. Cena najmu - zgodna z naszym cennikiem". Jednak ani informacji, kiedy będzie "wolna powierzchnia", ani cennika nie otrzymaliśmy.

O cennik – który z godnie z prawem powinien być ogólnie dostępny, chociażby w internecie – upomnieliśmy się telefonicznie. Pani w sekretariacie, nie wiedziała nic o cenniku, więc połączyła nas z dyrektorem. – Proszę przesłać wniosek na piśmie, a wszystko pan dostanie – odpowiedział dyrektor. A gdy nie dawaliśmy za wygraną i powtórzyliśmy prośbę, wyjaśniając, że zgodnie z ustawą o dostępie do informacji publicznej taki gotowy cennik powinien udostępnić każdemu na ustny wniosek, dyrektor Waz bez słowa odłożył słuchawkę.

Po cennik udaliśmy się więc osobiście. W sekretariacie go nie otrzymaliśmy, więc poprosiliśmy o audiencję u dyrektora. Po kilkunastu minutach znalazł dla nas czas, od razu jednak zaznaczając, że ma go niewiele. Gdy stwierdziliśmy, że nie chcemy zabierać mu czasu, a przyszliśmy po cennik, o którym wspomniał w swoim piśmie, dyrektor Waz poprosił jedną z pracownic i na boku szeptem wydał polecenie wydania jakiegoś dokumentu. Po paru minutach pani znalazła dokument, ale dyrektor pokazał nam tylko jego ostatnią stronę, a na niej trzy ostatnie punkty jakiegoś zarządzenia, z którego wynikało, że... ceny są do negocjacji. Poprosiliśmy, by pozwolił nam sfotografować także poprzednie strony dokumentu, ale wyrwał pismo i... zażądał znowu prośby na piśmie. Ponawialiśmy wniosek ustnie, ale dyrektor wycofał się do swojego gabinetu. Widząc, że idziemy za nim trzasnął drzwiami. Tylko wcześniejsze zablokowanie skrzydła nogą uchroniło nas od uderzenia.

 Komentarz


Buta i arogancja urzędników przekracza już wszelkie granice. Zachowanie dyrektora ośrodka kultury, z kulturą raczej ma nie wiele wspólnego. Być może dyrektor - emeryt nie umie nadążyć za duchem czasu i nie zauważył, że w wolnej Polsce zaszły już poważne zmiany. Być może nie wie, że w samorządzie nie ma miejsca na prywatę. A tak na poważnie, to jesteśmy ciekawi, co na to członkowie komisji rewizyjnej, w której większość mają radni skupieni wokół Marka Długozimy. Czy odważą się sprawdzić, jak działa dyrektor i na jakiej zasadzie pobiera pieniądze za wywieszone plakaty czy reklamy w gminnej gazetce? Nasuwają się też pytania. W jaki sposób dyrektor ustala cenę dla danego podmiotu? Czy niższą cenę dostaje ten, kto jest znajomym dyrektora lub burmistrza? Bo próżno szukać oficjalnego cennika na stronach internetowych ośrodka kultury. Cennika nie ma też na wynajem sal. Czy wynajmujący tez otrzymują ceny zależne jedynie od widzimisię dyrektora? Napisaliśmy identyczne pismo, jakie napisała jedna z firm czy osoba, której udostępniono gabloty, ba wynajęto im je od razu, bez żadnych negocjacji i pisania pisma, że wynajem zależy od wolnego miejsca. Chcieliśmy sprawdzić, czy każdy podmiot ma równe szanse w dostępie do mienia publicznego. Okazuje się, że nie. Zamiast odpowiedzi z podaną ceną, dyrektor Waz bawi się w "kotka i myszkę". Za plakaty chcieliśmy zapłacić tyle, ile inne podmioty. Wydaje się, że dyrektor nie chce aby te pieniądze zasiliły budżet TCKiS. Czy takie działanie nie jest działaniem na szkodę ośrodka kultury? To powinni zbadać radni, jeśli mają choć odrobinę odwagi, przyzwoitości i elementarnej godności.

Redakcja

 
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    k-l - niezalogowany 2013-02-08 15:31:53

    Słuszna uwaga! By nie było żadnych wątpliwości jestem za transparentnością władzy! Chce żyć w kraju w którym nie wykorzystuje się władzy dla swoich partykularnych celów. Chce żyć w kraju w którym niezależne media stosują takie same kryteria oceny względem wszystkich. Chce żyć w kraju w którym każdy względem prawa jest równy....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    m - niezalogowany 2013-02-08 14:08:18

    z pewnym zasmuceniem znowu przekonuje się , że cała aktywnośc jest skierowana na tematy poboczne . Gazecie Nowej jak i dyskutantom podsuwam parę rzeczy do monitorowania : 1. stan bezrobocia w Gminie Trzebnica + co władza zrobiła aby dalej nie rosło ( już nie mówię o spadku ) ... ? 2. jak długo czeka się na prfzyjęcie do lekarza specjalisty w przychodniach ? 3. czy ilośc miejsc w przedszkolach w Trzebnicy jest wystarczajaca ? 4. nie ch ktoś pokaże statystyki jaka jest jakośc nauczania w Trzebnicy - jak i gdzie umieszczają się np. gimnazja w statystykach wojewódzkich czy krajowych ?, ile dzieci uczy się w jednej klasie i czy to jest własciwa ilośc aby uzyskac dobrą jakośc szkolenia ? 5. jak wyglada opieka nad najsłabszymi ( dzieci . ludzie starsi ) - co własciewie robi MOPS ? , niech ktos zbada ile dzieci przychodzi głodnych do szkoły ? 6. ile czasu tracimy na dojazdy do pracy np. do Wrocławia ? , kiedy się to zmieni? 7. jak długo jeszcze podrózni będą marznąc w tych budkach obok BZWBK ? i tak dalej ...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    M - niezalogowany 2013-02-08 09:24:20

    Przepraszam za błąd - chodzi o przetarg na zorganizowanie wycieczki do Wiednia

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo NowaGazeta.pl




Reklama