Reklama

Dom dziecka i co potem?

05/12/2017 14:54

Radni przyjmowali ostatnio sprawozdanie z działań Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie. W natłoku różnych informacji dotyczących statystyk, kosztów i budżetów pojawiła się też ta, że dzieci, które opuszczają obornicki Dom dziecka, otrzymują bardzo małe wsparcie.




Jak jest w rzeczywistości?



Dyrektor, Zofia Kaczmarek mówiła, że obecnie w obornickim Domu dziecka jest 24 podopiecznych. Jak dodała, w tej chwili tylko 7 dzieci z naszego powiatu jest w innych placówkach niż obornicka.


- W 2016 roku było w domu dziecka 36 dzieci. Dopuszczalna ilość to 30. Niemniej jednak wojewoda wyraził zgodę na to, żeby czasowo w placówce było więcej wychowanków - mówiła dyrektor.

Reklama

Przewodnicząca Rady Powiatu, Małgorzata Matusiak zapytała, dlaczego, skoro zwolniły się miejsca w obornickiej placówce, to nie przenosimy do niej dzieci z naszego powiatu, które teraz są w innych domach dziecka. Jak zauważyła, dzieci byłyby w swoim środowisku, a powiat nie płaciłby innym jednostkom za ich pobyt. Zofia Kaczmarek przekonywała, że nie jest to łatwe, ponieważ przy każdym takim "przeniesieniu" potrzebne są: opinia psychologów, wychowawców, rozmowa z dziećmi, to nie jest szybki proces.



Co dzieje się z dziećmi, które opuszczają dom dziecka?


Zofia Kaczmarek odpowiadała, że dostają pieniądze na zagospodarowanie i usamodzielnienie, odpowiednio 6 tys. zł i 1,5 tys. zł. Jak mówiła, problemem jest zapewnienie mieszkań dla młodych ludzi, którzy w sumie do 25 roku mogą dalej się uczyć. Problem w tym, że gminy nie mają pieniędzy na to, żeby udostępnić im mieszkania.

Reklama

- To kończą 18 lat i idą na bruk? Jestem członkiem komisji mieszkaniowej i wiem, że nie ma wolnych mieszkań - pytał Damian Sułkowski. Jak się okazało, wychowankowie mogą korzystać z hostelu, który jest przy Domu dziecka i nie jest odpłatny.


 Na sali był poprzedni dyrektor Domu dziecka, Robert Korytkowski, który zabrał głos.
- Teraz będzie słowo przeciwko słowu. Proszę zapytać ile dzieci zostało usamodzielnionych, jak ten proces wyglądał i co te dzieci teraz robią. Te dzieci są bezdomne. Natalia spała 2 tygodnie na strychu i nikt się nią nie interesował. Krzyś jest bezdomny. Panie starosto, wie pan jaki jest stan psychofizyczny tych dzieci. A one mają po 500 zł na miesiąc i jak mają żyć?Uprawiacie państwo fikcję, bo nie mówicie, co się działo ze skargami dzieci, które złożyły do PCPR? - pytał Korytkowski.

Reklama

 - Albo to jest oszczerstwo albo zarzut, były dyrektor Domu Dziecka, wicedyrektor PCPR mówi, że wy zaniedbujecie dzieci, a wy siedzicie cicho i nic nie mówicie - stwierdził jeden z radnych.


- To są dorośli ludzie, którzy mają skończone 18 lat. Mogą iść do pracy, bo jest jej dużo. Kto chce pracować, to niech to robi. Pracy jest dużo - mówił Łukasz Budas. W czasie dyskusji okazało się, że radny Sławomir Zarentowicz pomaga byłym podopiecznym, którzy chcą podjąć pracę.


 - Urzędnicy nie mają kompetencji, żeby latać za dzieciakami i patrzeć jak się usamodzielniają, ale możemy przeznaczyć z 30 tys. zł w budżecie, żeby im dodatkowo pomóc - zaproponował Robert Adach.

Reklama



Radni zdecydowali, że bliżej przyjrzą się sprawie, ale nie wiadomo na kiedy zostaną zwołane odpowiednie komisje


Aplikacja nowagazeta.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Natalusia - niezalogowany 2017-12-10 01:22:46

    Vice versa i nawzajem misiu :*

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    kardaszianko od siedmiu boleśc - niezalogowany 2017-12-08 12:30:48

    to też NIKT cię nie pyta, więc po co się uaktywniasz

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Natalusia - niezalogowany 2017-12-08 00:19:43

    Bunia jest Bunia... bierze przykład z najlepszychj ... czasem nawet w kadr z Waldkiem się zmieści to i bryluje na fejsbukowuch salonach... żarty żartami ... poznałam Panią Milczanowska osobiście .. chciałabym nie mieć konieczności wypowiadania się na temat jej dyrektorowania w jakiejkolwiek placówce opiekuńczo-wychowawczej...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo NowaGazeta.pl




Reklama