Reklama

Zakupy w Netto już w październiku

08/08/2013 09:39
Dwa dyskonty Biedronki, markety: Intermarche, Dino, Tesco. Teraz stawiany jest kolejny wielkopowierzchniowy sklep - na ulicy Wrocławskiej. Wykonawca buduje market Netto, a możliwe, że już niebawem przy ul. Prusickiej, na terenie dawnego zakładu mięsnego stanie Lidl. O pozwolenie na budowę stara się też właściciel marketów Dino. Sklep powstać ma przy ul. Milickiej.

Stawiany sklep na ul. Wrocławskiej będzie miał powierzchnię ponad 12 tys. mkw, dla klientów zostanie udostępnionych 54 miejsca parkingowe. Jak dowiedzieliśmy się od rzecznika prasowego sieci Netto, która będzie zajmować ten market, budowa potrwa do października. Pracę znajdzie tam 12 osób.

Blaszane miasto

Zastanawiające jest jak z tak potężną konkurencją radzą sobie właściciele małych sklepów spożywczych. Wydaje się, że są na straconej pozycji, bowiem trudno im konkurować z cenami oferowanymi przez wielkopowierzchniowe sklepy. O komentarz poprosiliśmy przedstawiciela trzebnickich kupców Mirosława Marca:

- Jesteśmy rozczarowani tym, że burmistrz Marek Długozima nas oszukał. Po niedawnym walnym zgromadzeniu kupców razem z zarządem poszliśmy do pana burmistrza pytać się jaka jest sytuacja jeżeli chodzi o handel, co burmistrz przewiduje. Zapewnił nas, że nie powstanie już żaden market. Spotkanie było w środę, a w sobotę weszła firma, która zaczęła prace przygotowawcze na budowie marketu przy ul. Wrocławskiej. Burmistrz zna doskonale naszą sytuację, ponieważ wielu z nas brało kredyty i pożyczki w banku, w którym burmistrz był wówczas dyrektorem. Gros z nas nie spłaciło tych kredytów. Dzisiaj ta budowa marketów postawiła nas pod ścianą. Jednak nie zamierzamy się poddać. Kiedy dojdzie do tego, że będziemy musieli zamknąć nasze sklepy, to podejmiemy pewne kroki. Nie chcę ich na obecnym etapie zdradzać. Na pewno udamy się do burmistrza i "podziękujemy mu" w odpowiedni sposób. Myślę, że usłyszy o nas jeszcze nie raz. Na dzień dzisiejszy wielkość wszystkich marketów, przewyższyła wielkość małych sklepów, które są na terenie miasta. Nie rozumiem zachowania burmistrza w stosunku do nas, bo przecież to my, a nie markety płacimy do gminy podatki. To my, braliśmy także udział w rozwoju naszego miasta, oferując miejsca pracy. Stoimy na przegranej pozycji, ale nie poddamy się tak łatwo. Za każdym razem, gdy w wyniku tego, że w mieście jest market, my stracimy miejsce pracy udamy się do burmistrza i będziemy domagać, by nam stworzył inne miejsce pracy.

Wydaje się, że inwazji marketów nikt nie jest w stanie powstrzymać.Czy małe sklepy mają jakiekolwiek szanse w walce o klienta? Zapytaliśmy kilku klientów osiedlowych sklepików, dlaczego robią zakupy tu, a nie w marketach.

- W markecie też robię zakupy, ale kupuję tylko podstawowe produkty; one są tańsze, ale jak chcę kupić świeże warzywa czy dobre jajka lub pieczywo, to zdecydowanie wolę swój sklepik - mówi nam klientka sklepu przy ul. 1-go Maja.

- Tu nie ma tylu ludzi i kolejek. Może faktycznie jest trochę drożej, ale w domu jest tak, że nawet jak zrobię zakupy na tydzień, to i tak zawsze czegoś brakuje, a wtedy nie będę jechał do marketu, tylko zaopatruję się tutaj - opowiada klient sklepu przy ul. Daszyńskiego. - A przy okazji zawsze wezmę coś dodatko - dodaje.

Niektórzy właściciele zauważyli, że teraz z marketami muszą walczyć "lokalnością". Dlatego też w asortymencie często pojawiają się produkty lokalne, a to wiejskie jajka, a to owoce z pobliskiego sadu, czy warzywa "od pani Zosi". Dla każdego klienta są też bardzo uprzejmi, porozmawiają, zapytają o dzieci czy rodzinę. Zaproponują ciekawy produkt, a przede wszystkim w ich sklepikach towar jest bardzo dobrej jakości.

Z drugiej strony zakupy w marketach są wygodne i tanie. W jednym miejscu mamy praktycznie wszystko: od masła, po proszki i szampony. Na zachodzie markety funkcjonują już od dawna, a mimo to, obok nich działają też małe sklepy i co najważniejsze właściciele umieli znaleźć sposób na przetrwanie. Może i u nas to się uda.

Aplikacja nowagazeta.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    b - niezalogowany 2013-08-11 13:04:38

    Ludzie to przeciez wasi wybrancy mozna ich rozliczyc ale trzeba się zorganizowac ja tez byłem prywacjarzem płaciłem podatki a teraz biorę kase bezrobotnego,zlikwidowano firmy kture najpier dobrze wydojono a teraz ciekawy jestem kto się da napewno nie hipermarkety ile miejsc pracy jakie płace i podaki to jest zajebisty kraj a Trzebnica to mały kraj zarznięto nas ale to demokracja jacy obywatele taka ojczyzna prsic helmuta zeby tu zamieszka i tą zwierzyną rządził oni robią to doskonale i po ich dobrobycie przykro ale prawdziwe tu tylko szybka kasa ,bo za 4 lata takiej okazji juz moze nie byc a co z samopomocą chłopską oni to umieją, mozna ksązkę napisac

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    m - niezalogowany 2013-08-10 14:56:10

    Trzebnica zmierza w złym kierunku - przejdź się po mieście - co drugi lokal do wynajęcia , pogadaj z developerami czy łatwo im się sprzedaje lokale czy też mieszkania . System jest bezwzględny - jeżeli developer nie ma zbytu to zwalnia pracowników , zwolniony pracownik nie ma za co kupowac , nie stac Go na utrzymanie rodziny ... etc. etc. Dlatego też za głęboko niemoralne uważam bizantyjskie apanaże Naszej władzy . Dla przykładu z naszego podwórka -zarobki na poziomie 159 tys. są nie w porządku skoro wiekszośc mieszkańców Gminy Trzebnica ledwie wiąże koniec z końcem . Uważam , że zarobki władzy powinny byc ściśle powiązane z średnim wynagrodzeniem w Gminie, Powiecie . Jeżeli ustalimy wynagrodzenia Burmistrza na poziomie 300 % średniego wynagrodzenia w gminie a premie uzależnimy od poziomu bezrobocia to może będzie bardziej zmotywowany do tworzenia miejsc pracy w Gminie którą zarządza :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    M - niezalogowany 2013-08-10 11:38:12

    Starosta ani Burmistrz nie są od tego aby kupcowi zapewnić zbyt jego towarów wykańczając lub uniemożliwiając działanie konkurencji. W czasie kiedy w Trzebnicy nie było marketów i taki np. czajnik bezprzewodowy kosztował o 100 PLN więcej niż we Wrocławiu jakoś nie słyszałem głosów handlowców że mają za duże marże i chętnie je obniżą lub przeznaczą część zysków na zacny cel. A teraz lament : Niemcy, Portugalczycy i Francuzi nas biją, Burmistrz nas oszukał a klienci uciekli - ciekawe czemu ?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo NowaGazeta.pl




Reklama