Citroen stał na pasie awaryjnym drogi S5, przy jezdni prowadzącej w kierunku Wrocławia. Gdy policjanci do niego podeszli, samochód gwałtownie ruszył. To zainicjowało pościg przypominający scenariusz sensacyjnego filmu.
W piątek, 29 lipca, dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Trzebnicy odebrał zgłoszenie od kierowców podróżujących drogą ekspresową S5. Kierowca Citroena miał jechać zagrażając innym użytkownikom drogi. Na miejsce natychmiast skierowano patrol Wydziału Ruchu Drogowego.
Funkcjonariusze zauważyli wskazany pojazd w rejonie Prusic. Citroen stał na pasie awaryjnym. Gdy policjanci podeszli do auta, by przeprowadzić kontrolę, kierowca nagle ruszył z impetem. Ruszyli za nim. Tak rozpoczął się dynamiczny pościg, który szybko przerodził się w poważną akcję, z udziałem kilku jednostek.
Pomimo użycia sygnałów świetlnych i dźwiękowych, mężczyzna nie reagował na wezwania do zatrzymania. Ignorował przepisy ruchu drogowego, zmieniał kierunek jazdy, nie zważając na bezpieczeństwo innych uczestników. W pogoń za nim ruszyły radiowozy nie tylko z Trzebnicy, ale również z Rawicza i Góry. Pościg był prowadzony na trasie S5, najpierw w kierunku Wrocławia, potem w kierunku Poznania. Następnie przeniósł się na drogi lokalne.
Zdesperowany kierowca uciekał drogami powiatu rawickiego, a finał akcji nastąpił już na terenie powiatu górowskiego. Tam, na jednym z zakrętów, mężczyzna stracił panowanie nad pojazdem. Citroen uderzył w ogrodzenie jednej z posesji i dachował.
Na szczęście w wyniku tej niebezpiecznej jazdy nikt nie został ranny. Gdy policjanci dobiegli do rozbitego samochodu, jego kierowca próbował jeszcze uciekać pieszo. W ręku trzymał zapalniczkę, którą wymachiwał w kierunku funkcjonariuszy, grożąc im i próbując zmusić do odstąpienia od dalszych działań.
Został szybko obezwładniony. Funkcjonariusze wezwali zespół ratownictwa medycznego i do czasu jego przyjazdu udzielili zatrzymanemu pierwszej pomocy. Na miejscu pracowała grupa dochodzeniowo-śledcza oraz technik kryminalistyki, którzy zabezpieczyli ślady i dokumentowali przebieg zdarzenia. 43-letni mężczyzna, mieszkaniec powiatu kołobrzeskiego, został przetransportowany do szpitala, a po przeprowadzeniu badań trafił do policyjnej izby zatrzymań. Był trzeźwy. Jednak policjanci zdecydowali o pobraniu mu krwi do badań toksykologicznych, aby sprawdzić, czy był pod działaniem środków odurzających.
Wczoraj sprawca ucieczki został doprowadzony do Prokuratury Rejonowej w Trzebnicy. Zebrany materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie mu dwóch zarzutów: niezatrzymania się do kontroli drogowej oraz grożenia funkcjonariuszom w celu zmuszenia ich do zaniechania czynności służbowych. Oba przestępstwa zagrożone są karą do 5 lat pozbawienia wolności.
Prokurator wspólnie z policjantami zawnioskowali o tymczasowy areszt dla zatrzymanego. Decyzję w tej sprawie miał podjąć Sąd Rejonowy w Trzebnicy podczas posiedzenia zaplanowanego na 1 sierpnia. To jedna z tych interwencji, która pokazuje, jak nieprzewidywalna potrafi być policyjna służba. Zwykła kontrola drogowa może przerodzić się w niebezpieczną akcję, w której liczy się każda sekunda i chłodna głowa. Na szczęście tym razem – mimo dramatycznych okoliczności – nikomu nic się nie stało.
Fot.: KPP w Trzebnicy.
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
No nie do końca tak było jak autor artykułu napisał. A mianowicie: samochód poruszał się lewym pasem, tzw. szybkim w kierunku Wrocławia z prędkością około 10km/h i został zauważony przez pracowników służby drogowej powracających ze zdarzenia na węźle Korzeńsko. Zatrzymali się Oni na pasie awaryjnym i rozłożyli przyczepę z tablicą ostrzegawczą U26a. W chwili gdy pojawiła się taka możliwość wjechali na pas szybki i ustawili się za wspomnianym pojazdem który w tym momencie stał na szybkim pasie. Gdy jeden z pracowników służby drogowej podszedł do kierowcy zapytać co się stało, ten w kominiarce na głowie kazał mu odejść i ruszył, przejechał kilka metrów. Gdy pracownicy próbowali ponownie podjąć interwencję ten znów podjechał do przodu. W tym momencie podjęli Oni decyzję by pojazd zabezpieczać informując innych kierowców o potencjalnym zagrożeniu podniesioną tablicą U26a i włączonym oświetleniem ostrzegawczym. Jednocześnie poinformowali przełożonego o zajściu, ten z kolei powiadomił Dyżurnego KPP w Trzebnicy skąd wysłany został radiowóz. Do przyjazdu Policji służba drogowa zabezpieczała powoli poruszające się auto w kierunku Wrocławia. Początkowo po ich dojeździe na miejsce kierowca nie stosował się do sygnałów świetlnych i dźwiękowych a także do wydawanych poleceń. W końcu zjechał częściowo na pas rozdziału i się zatrzymał. W chwili gdy kierowca z policyjnego radiowozu wysiadł z pojazdu i chciał podejść do kierowcy ten gwałtownie przyspieszył i rozpoczął ucieczkę. A dalej jak w artykule (chyba).
Nie ma czegoś takiego jak szybki pas.
No nie do końca tak było jak autor artykułu napisał. A mianowicie: samochód poruszał się lewym pasem, tzw. szybkim w kierunku Wrocławia z prędkością około 10km/h i został zauważony przez pracowników służby drogowej powracających ze zdarzenia na węźle Korzeńsko. Zatrzymali się Oni na pasie awaryjnym i rozłożyli przyczepę z tablicą ostrzegawczą U26a. W chwili gdy pojawiła się taka możliwość wjechali na pas szybki i ustawili się za wspomnianym pojazdem który w tym momencie stał na szybkim pasie. Gdy jeden z pracowników służby drogowej podszedł do kierowcy zapytać co się stało, ten w kominiarce na głowie kazał mu odejść i ruszył, przejechał kilka metrów. Gdy pracownicy próbowali ponownie podjąć interwencję ten znów podjechał do przodu. W tym momencie podjęli Oni decyzję by pojazd zabezpieczać informując innych kierowców o potencjalnym zagrożeniu podniesioną tablicą U26a i włączonym oświetleniem ostrzegawczym. Jednocześnie poinformowali przełożonego o zajściu, ten z kolei powiadomił Dyżurnego KPP w Trzebnicy skąd wysłany został radiowóz. Do przyjazdu Policji służba drogowa zabezpieczała powoli poruszające się auto w kierunku Wrocławia. Początkowo po ich dojeździe na miejsce kierowca nie stosował się do sygnałów świetlnych i dźwiękowych a także do wydawanych poleceń. W końcu zjechał częściowo na pas rozdziału i się zatrzymał. W chwili gdy kierowca z policyjnego radiowozu wysiadł z pojazdu i chciał podejść do kierowcy ten gwałtownie przyspieszył i rozpoczął ucieczkę. A dalej jak w artykule (chyba).
Nie ma czegoś takiego jak szybki pas.