Nie będzie zadaszonego boiska, placu wodnego ścianki wspinaczkowej. Zniknie też plac zabaw, który niedawno przeniesiono w to miejsce. Gmina chce sprzedać kolejne działki przy ul. Czereśniowej, a opozycyjny radny napisał: - Mieszkańcy Trzebnicy "zrobieni w balona" - szkodliwe działania władzy!
12 stycznia na stronach gminnych pojawiło się kolejne ogłoszenie o sprzedaży dwóch działek zlokalizowanych na gruntach przejętych od KOWR przy ul. Czereśniowej. Przypomnijmy, że już kilka miesięcy wcześniej gmina najpierw podzieliła działki, zmieniła plan zagospodarowania i później wystawiła kilka działek na sprzedaż. Działki zakupili między innymi spółka należąca do właściciela trzebnickiego Intermarche oraz właściciele obornickiego Intermarche. Gdy w gazecie opisaliśmy ów przetarg obornicki właściciel nie zgodził się na dalszą sprzedaż "NOWej" w ich markecie.
Tym razem do sprzedaży szykowane jest ponad 2,4 hektara. Większa z działek liczy prawie 2,4 hektara, a mniejsza uzupełnia areał. Obie działki sprzedawane są jako jedno postępowanie przetargowe czyli jako całość. Cena wywoławcza to 6 milionów 719 tysięcy 300 złotych! Przetarg odbędzie się 16 marca o godzinie 8.00.
Dodajmy, że to właśnie na tej dużej działce znajduje się obecnie wybudowane niedawno boisko trawiaste. To tu został niedawno przeniesiony plac zabaw i to tu zbudowano tak zwaną ściankę wspinaczkową, która w rzeczywistości okazała się instalacją z lin dla małych dzieci. Na budowę tych obiektów, likwidacje i przenosiny wydano setki tysięcy złotych. Część pochodziła z "polskiego ładu".
Przypomnijmy krótko, że włodarz decyzję o budowie boisk przy ul. Czereśniowej podjął nagle, zaraz po tym, gdy okazało się, że przez 10 lat nic nie zrobił z gruntami, które na cele publiczne pozyskał z ówczesnej Agencji Nieruchomości Rolnych (dzisiejszy KOWR). W efekcie agencja wystąpiła do gminy o zapłatę około 4,5 mln zł. Burmistrz zamiast uiścić należność, wołał iść do sądu. Przegrał w dwóch instancjach a koszty wzrosły do około 7 milionów złotych. Gmina musiała zapłacić, a radni opozycji wskazywali, że przez upór włodarza mieszkańcy wydali dodatkowe miliony na odsetki i koszty sądowe. Pokazywali, że włodarz wpędza gminę w coraz większe zadłużenie. I faktycznie budżet na 2026 rok wskazuje, że ma ono wynieść aż 121 milionów złotych.
Tymczasem Marek Długozima nie przejmował się faktami i przed wyborami samorządowymi obiecywał mieszkańcom kolejne inwestycje. Jeden z bilbordów do dzisiaj stoi na skrzyżowaniu ul. Czereśniowej i Oleśnickiej. Widać na nim mapę z działkami, na których w punktach pokazano gdzie i jakie inwestycje będzie realizował burmistrz.
Szybko okazało się, że były to puste obietnice, ale wielu mieszkańców dało się na nie nabrać. Po wyborach Długozima sprzedał część działek, a teraz sprzedaje kolejne.
Na wspomnianym bilbordzie widnieje napis "spełniamy marzenia mieszkańców". Poniżej, w punktach włodarz wymienia co i gdzie będzie budował.
Numerem 1 oznaczono miejsce, gdzie ma rzekomo powstać kompleks szkolno - przedszkolny. Ale problem w tym, że wskazana działka nie należy do gminy tylko do skarbu państwa. Co ciekawe numerem 8 oznaczył nawet miejsce, gdzie ma powstać komenda policji, czyli inwestycja, której nie realizuje gmina.
Ale zerknijmy na sprzedane działki i te, które teraz szykowane są do sprzedaży. Długozima wskazał, że to właśnie na nich ma powstać wodny plac zabaw (oznaczony nr 3), ścianka wspinaczkowa (nr 4) i hala sportowa (nr 5). Takie plany i wizualizacje zobaczyli mieszkańcy przed wyborami. Oprócz tego burmistrz zapewniał, że w miejscu, gdzie trwa odwiert geotermalny zbudowane zostaną baseny termalne. To kolejna propaganda, bo składając wniosek o dotację na odwiert Długozima sam w nim informował, że pozyskana woda ma zostać wykorzystana jedynie do ogrzewania istniejących już obiektów gminnych i wskazał między innymi szkołę, halę widowiskową i istniejący aquapark.
Pod numerem 6 pokazał, że zbuduje też tor wrotkarski, którego do dzisiaj nie wybudował i nie ma go w planach budżetowych. Pod numerem 7 pokazał pumptrack, który wprawdzie powstał, ale z dużymi opóźnieniami i dodatkowymi kosztami. Zresztą radni opozycji już się śmieją i pytają jak długo będzie istniał, skoro włodarz tak ochoczo wyprzedaje kolejne działki.
Do obecnej sprzedaży szybko odniósł się radny Sławomir Ćwikła.
- Grafika, którą widzicie, mówi więcej niż tysiąc słów. Miały być "spełnione marzenia", wodny plac zabaw i balon sportowy. A co mamy? Jesteśmy robieni w balona! - napisał na FB radny i dodał:
- "MIŁOŚNIK SPORTU" CZY SZKODNIK? Pan Burmistrz uwielbia kreować się na mecenasa sportu. Sprawdźmy jednak fakty, jak ten "mecenat" wygląda w rejonie ul. Czereśniowej: Najpierw zlikwidował boisko do siatkówki, które tam istniało. W to miejsce przeniósł plac zabaw z innej lokalizacji (wydając na tę operację przynajmniej grube dziesiątki tysięcy złotych z naszych podatków - a dokładnie ponad 240.000 PLN). A TERAZ? Teraz w ramach "wsparcia sportu" sprzedaje ten teren! Pod młotek idzie wszystko: dawne boisko do siatkówki, ten nieszczęsny plac zabaw (za który zapłaciliśmy podwójnie!), istniejące boisko piłkarskie oraz istniejąca tak zwana "ścianka wspinaczkowa". WSZYSTKO DO ROZBIÓRKI. W dokumentach przetargowych (nr GGN P/1/2026) zapisano wprost: BOISKO PIŁKARSKIE I PLAC ZABAW DO LIKWIDACJI. Gmina sprzedaje teren i nakazuje demontaż infrastruktury. Zamiast rozwoju – "zwijanie asfaltu". Nie powstanie tam ani zapowiadany tam szumnie Wodny Plac zabaw, a reszta co istnieje na tym terenie - DO LIKWIDACJI! - napisał i pyta:
- O CO TU CHODZI? ZAPEWNE O KASĘ! Cena wywoławcza: 6,7 MLN ZŁ NETTO (ponad 8,2 MLN ZŁ BRUTTO). Skoro z budżetem rzekomo jest tak wspaniale, skąd ta kompulsywna, nagła decyzja o wyprzedaży majątku? Znów bez konsultacji z Radnymi. Znów bez pytania Mieszkańców o zdanie. CZY POWSTANĄ TAM BLOKI? Plan zagospodarowania mówi o "usługach sportu i rekreacji". Ale bądźmy poważni – kto kupi ziemię za ponad 8 milionów, żeby charytatywnie budować Wam boisko? To wszystko bardzo brzydko pachnie. Czy po sprzedaży plan nagle ulegnie zmianie? Czy "usługi" zamienią się w deweloperkę?
Radny zapowiedział też, że będzie dociekał co stoi za tą decyzją. W rozmowie z nami przypomniał, że już kiedyś burmistrz Długozima sprzedawał działki przy ul. Oleśnickiej w trakcie procedowania zmiany planów. W efekcie do zakupu nie startował nikt poza deweloperem czyli firmą Kliwo Wojciech Klisowski. Inni potencjalni zainteresowani wskazywali wówczas, że nie startują, bo nie będą kupować "kota w worku". Gmina na tych transakcjach mogła stracić kilka milionów złotych. Co ważne, jak powszechnie wiadomo, córka dewelopera i syn burmistrza, żyją w związku i nawet nabyli wspólnie atrakcyjną nieruchomość.
Tymczasem z informacji otrzymanych od prokuratury wynika, że od kilku lat prowadzone jest śledztwo związane z Urzędem Miejskim w Trzebnicy. Wielu urzędników już usłyszało zarzuty, a jednym z badanych wątków są "...nieprawidłowości w zakresie obrotu nieruchomościami Gminy Trzebnica, w latach 2014-2016, polegających na sprzedaży tych nieruchomości po zaniżonej cenie na rzecz osób najbliższych dla Burmistrza Trzebnicy, a następnie dokonywania nieuzasadnionych zmian w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego skutkujących zwiększeniem wartości zbytych nieruchomości, w wyniku czego doszło do powstania szkody w mieniu Gminy w wielkich rozmiarach, tj. o czyn z art. 296 § 1 k.k. i inne. Śledztwo prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu, a nadto objęte jest monitoringiem Departamentu do Spraw Przestępczości Gospodarczej Prokuratury Krajowej.”
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Niektórzy nic nie rozumieją, albo nie chcą rozumieć. A później wielkie zdziwienie ,płacz, dramat nawet całej rodziny. Dlaczego.? A to takie jest proste przecież i oczywiste.
Co za bełkot Trzeba rozumieć, o co tobie chodzi
Ja tam się cieszę, będzie w końcu jakiś market w tym rejonie. Tysiące ludzi mieszka w tamtym rejonie a jak trzeba coś kupić to trzeba jechać do miasta. Szczucie jak zwykle a nikt nie pytał ludzi, którzy mieszkają w okolicy.
Inteligentni i rozumiejący ludzie widzą to zło. Wszystko się kiedyś kończy. Ludzie myślący wiedzą o co chodzi.
Niektórzy nic nie rozumieją, albo nie chcą rozumieć. A później wielkie zdziwienie ,płacz, dramat nawet całej rodziny. Dlaczego.? A to takie jest proste przecież i oczywiste.
Co za bełkot Trzeba rozumieć, o co tobie chodzi
Ja tam się cieszę, będzie w końcu jakiś market w tym rejonie. Tysiące ludzi mieszka w tamtym rejonie a jak trzeba coś kupić to trzeba jechać do miasta. Szczucie jak zwykle a nikt nie pytał ludzi, którzy mieszkają w okolicy.