Tuż przed godziną 23. w piątek, 8 maja, na trasie S5 w kierunku Poznania rozegrały się sceny, które na dłuższą chwilę sparaliżowały ruch i postawiły na nogi służby ratunkowe. Na wysokości Wiszni Małej dwa samochody osobowe zderzyły się z dużą siłą. Jeden z nich zatrzymał się na lewym pasie. Drugie auto przewróciło się na dach i stanęło w poprzek jezdni. Gdy na miejsce dotarli strażacy, kierowcy jednego z nich tam nie było.
Na ekspresówce były rozrzucone części samochodów, płyny eksploatacyjne rozlane na jezdni i uszkodzone bariery energochłonne. Droga w stronę Poznania została całkowicie zablokowana. Policja skierowała samochody przez MOP w Wiszni Małej, a korek szybko zaczął się wydłużać.
Mercedesem podróżował 47-letni mieszkaniec naszego powiatu. Mężczyzna był przytomny i o własnych siłach wyszedł z pojazdu. Nie miał widocznych obrażeń, jednak ratownicy udzielili mu pomocy jeszcze na miejscu, a później został zabrany do Szpitala Powiatowego w Trzebnicy. Jak ustalili policjanci, był trzeźwy.
Znacznie więcej pytań pojawiło się wokół drugiego uczestnika zdarzenia. Renault megane leżało przewrócone na dach, ale kierowcy nigdzie nie było. Świadkowie opowiadali służbom, że mężczyzna oddalił się z miejsca jeszcze przed przyjazdem straży pożarnej i policji.
Ze wstępnych ustaleń funkcjonariuszy wynika, że do zderzenia doszło podczas manewru wyprzedzania. Kierujący renault miał uderzyć w bok prawidłowo jadącego mercedesa. Chwilę później stracił panowanie nad autem, a samochód dachował.
Strażacy przez kilkadziesiąt minut zabezpieczali miejsce wypadku. Odłączyli akumulatory w obu pojazdach, sprawdzili teren pod kątem innych poszkodowanych i zagrożeń oraz usuwali skutki rozbicia aut. Na miejscu pracowało pięć zastępów straży pożarnej. Akcja trwała około półtorej godziny.
W tym czasie policjanci rozpoczęli ustalanie, kim był kierowca, który zniknął po wypadku. Na miejscu pojawiła się grupa dochodzeniowo-śledcza wraz z technikiem kryminalistyki. Funkcjonariusze zabezpieczyli ślady, przesłuchali świadków i odholowali oba samochody na parking strzeżony.
Następnego dnia kierowca renault sam pojawił się w Komendzie Powiatowej Policji w Trzebnicy. Policjanci pobrali mu krew do badań na obecność alkoholu oraz środków odurzających i psychoaktywnych. Mężczyzna usłyszał już zarzuty.
Śledczy nadal odtwarzają dokładny przebieg nocnego zdarzenia. Postępowanie jest w toku. Wiadomo już jednak, że kilka sekund niebezpiecznego manewru wystarczyło, by nocna podróż ekspresową trasą zakończyła się rozbitymi autami, blokadą drogi i wizytą na komendzie. Źródło: PPSP i KPP w Trzebnicy, zdjęcie poglądowe: KPP w Trzebnicy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze