Reklama

Zawieszony, ale nie odcięty. Długozima nadal ma klucze do urzędu


Odsunięty przez prokuraturę burmistrz Marek Długozima nie otrzymuje już wynagrodzenia, ale nadal ma klucze, karty dostępu, kody wejścia i pełny dostęp do elektronicznych systemów Urzędu Miejskiego w Trzebnicy. Może wchodzić do budynku o każdej porze dnia i nocy, przeglądać dokumenty i np. czytać korespondencję gminy. Wynika to wprost z oficjalnej odpowiedzi wiceburmistrz Krystyny Haładaj na interpelację radnego Sławomira Ćwikły. To nie koniec rewelacji. Na stronie BIP urzędu nadal widnieje Długozima jako urzędujący burmistrz, miasta partnerskie nie zostały powiadomione o jego zatrzymaniu, a „Panorama Trzebnicka" z 27 marca wyszła bez słowa o zawieszeniu włodarza.


Minęły niemal trzy tygodnie od zatrzymania Marka Długozimy. Radny Sławomir Ćwikła złożył interpelację z pytaniami o to, co konkretnie zmieniło się w funkcjonowaniu urzędu po tym, jak burmistrz usłyszał zarzuty i został zawieszony w czynnościach służbowych. Odpowiedź, którą otrzymał 14 kwietnia od zastępczyni burmistrza, rodzi poważne pytania, nie tylko o przejrzystość działania urzędu, ale też o bezpieczeństwo gminnych dokumentów i danych.

Klucze, kody i systemy. Wszystko zostało

Z odpowiedzi Krystyny Haładaj wynika, że od 26 marca pełni ona funkcję organu wykonawczego gminy. Burmistrz, jak zapewnia zastępczyni, nie kontaktował się z nią ani z pracownikami urzędu. Ale na tym dobre wiadomości się kończą.

Reklama

Markowi Długozimie nie odebrano żadnych uprawnień. Ani dostępu do platformy ePUAP, przez którą prowadzona jest urzędowa korespondencja elektroniczna. Ani e-doręczeń. Ani kluczy do budynku. Ani kart dostępu. Ani kodów wejścia.

- Może zatem wchodzić (teoretycznie i w praktyce) do budynku o każdej porze dnia i nocy, przeglądać dokumenty, czytać bez nadzoru korespondencję elektroniczną gminy, a my mamy udawać, że wszystko jest w porządku? – pyta w poście radny Ćwikła i dodaje:

- Proszę pamiętać: coś, czego nie zapisano w nakazie prokuratorskim, nie zwalnia z myślenia. Jeżeli prokurator nie napisał wprost, że Burmistrz nie może korzystać z samochodu służbowego - to czy nadal ma do niego dostęp? Proszę nie kpić z inteligencji Trzebniczan - napisał i ostrzegł wiceburmistrz:

Reklama

- Tolerowanie sytuacji, w której osoba zawieszona ma nieograniczony dostęp do urzędu, dokumentów i systemów, to prosta droga do Pani odpowiedzialności karnej z art. 231 Kodeksu karnego (niedopełnienie obowiązków). Radzę skorzystać z niezależnej Kancelarii Prawnej, niewybranej przez Pana Długozimę. To tylko może Pani pomóc... - podsumowuje Sławomir Ćwikła. 

BIP jak przed zatrzymaniem. Partnerzy nie wiedzą

Ujawnione przez radnego Ćwikłę fakty wykraczają daleko poza kwestię kluczy i kodów. Z odpowiedzi urzędu wynika również, że na stronie Biuletynu Informacji Publicznej Gminy Trzebnica do dziś nie zamieszczono żadnej informacji o zawieszeniu burmistrza. Każdy, kto wejdzie na stronę BIP i sprawdzi zakładkę „Kierownictwo urzędu", zobaczy Marka Długozimę na stanowisku burmistrza, tak jak gdyby nic się nie wydarzyło.

Reklama

Nie powiadomiono też miast partnerskich Trzebnicy czyli niemieckiego Kitzingen, włoskiego Uri i ukraińskich Winnik, o zatrzymaniu włodarza i jego zawieszeniu w obowiązkach. Może on więc swobodnie pisać do tamtejszych urzędów.

Wreszcie: „Panorama Trzebnicka", dwutygodnik wydawany przez gminę ze środków publicznych, który ukazał się 27 marca, a więc dzień po zatrzymaniu Długozimy, nie zawierał ani jednego zdania na temat zawieszenia burmistrza. Mieszkańcy, którzy po informacje o lokalnej władzy sięgają wyłącznie po gminne pismo, do dziś mogą nie wiedzieć, co wydarzyło się 26 marca.

Reklama

Burmistrz bez pensji

Jedna kwestia jest bezdyskusyjna: zawieszony burmistrz od 26 marca nie otrzymuje wynagrodzenia. Radny Ćwikła przyznaje, że to dobra wiadomość i zaznacza, że bez jego interpelacji mieszkańcy zapewne nie dowiedzieliby się o tym fakcie z żadnego oficjalnego komunikatu urzędu.

Jak wynika z odpowiedzi, Długozima jeszcze za luty otrzymał wynagrodzenie w wysokości 14.637,03 zł netto. Wiceburmistrz nie poinformowała ile wypłacono mu za marzec, ale dodała, że "przez okres zawieszenia w czynnościach miesięczne wynagrodzenie Burmistrza Gmuny Trzebnica Panu Markowi Długozimie nie przysługuje".

Reklama

Przy okazji dowiedzieliśmy się, że Krystyna Haładaj, jako wiceburmistrz obecnie otrzymuje pensję w kwocie 10.779,36 zł.

Jak informowaliśmy na Portalu NOWAGAZETA.pl, Marek Długozima nie zamierza bezczynnie czekać na rozwój wypadków. Kilka dni temu ujawniliśmy, że do Prokuratury Okręgowej w Opolu wpłynęło zażalenie podejrzanego. Rzecznik prokuratury Stanisław Bar potwierdził naszej redakcji, że dotyczy ono wyłącznie środka zapobiegawczego w postaci zawieszenia w czynnościach służbowych i zakazu kontaktowania się z pracownikami urzędu. Pozostałe środki czyli poręczenie majątkowe w wysokości 50.000 złotych, dozór policji i zakaz opuszczania kraju, nie zostały zaskarżone.

Reklama

Innymi słowy: burmistrz chce wrócić do urzędu. Jak poinformował rzecznik prokuratury, zażalenie zostało już przekazane do Sądu Rejonowego w Opolu, który będzie musiał ocenić, czy jest ono zasadne. Decyzja ma zapaść w ciągu najbliższych dni lub tygodni.

Siedem lat, dwa miliony, siedem łapówek

Przypomnijmy, co doprowadziło do tej sytuacji. 26 marca 2026 roku, krótko po godzinie szóstej rano, funkcjonariusze Wydziału do Walki z Korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu zatrzymali Marka Długozimę i przewieźli go do Prokuratury Okręgowej w Opolu. Tam usłyszał zarzuty przekroczenia uprawnień oraz przyjmowania korzyści majątkowych.

Reklama

Prokuratura ustaliła, że w latach 2015–2019 burmistrz miał zlecać ustnie, z całkowitym pominięciem procedur przetargowych, między innymi utwardzanie dróg na prywatnych nieruchomościach osób fizycznych. Łączna kwota wyprowadzona w ten sposób z gminnej kasy to ponad 2 miliony złotych. Śledczy ustalili ponadto siedem przypadków, w których Długozima miał uzależniać przyznanie pracownikowi nagrody uznaniowej od oddania mu jej części. Kwoty, które przekazywała urzędniczka wynosiły od 500 do 1500 złotych każdorazowo.

Za zarzucane przestępstwa grozi kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Burmistrz nie przyznał się do żadnego z zarzutów.

Reklama

Pierwsze namacalne efekty siedmioletniego śledztwa pojawiły się 11 marca 2026 roku, gdy sąd skazał dwie urzędniczki trzebnickiego magistratu Iwonę D. i Monikę K.-F. Obie skorzystały z trybu dobrowolnego poddania się karze i zgodziły się na współpracę z prokuraturą, ujawniając informacje o przestępstwach, o których śledczy wcześniej nie wiedzieli.

Sąd uznał ich zeznania za wiarygodne i zgodził się na nadzwyczajne złagodzenie kar. To nie jest decyzja formalna. Sąd musiał ocenić spójność zeznań i ich potwierdzenie w zgromadzonym materiale dowodowym. Trzecia podejrzana urzędniczka, Grażyna P., od 2019 roku przebywa za granicą i pozostaje nieuchwytna dla organów ścigania. 

Reklama

Długa lista spraw

Zarzuty dotyczące prywatnych dróg i łapówek od pracowników to zaledwie część wielowątkowego postępowania prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Opolu. Śledczy badają m.in. sprzedaż nieruchomości po zaniżonych cenach na rzecz osób bliskich burmistrzowi, nieprawidłowości przy budowie hali widowiskowo - sportowej, poświadczanie nieprawdy w dokumentach oraz kwestię przejęcia od Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa gruntów, za które sąd nakazał już Trzebnicy zwrot należności. Łącznie z odsetkami i kosztami postępowania gmina musiała zapłacić około 7 milionów złotych.

To nie są sprawy, które nasza redakcja opisuje po raz pierwszy. Przez ostatnie lata ujawnialiśmy kolejne nieprawidłowości w funkcjonowaniu trzebnickiego samorządu. Pisaliśmy o Gminnym Muzeum Ziemi Trzebnickiej, instytucji istniejącej wyłącznie na papierze, której dyrektor pobierał co miesiąc ponad 6 tysięcy złotych, choć nikt w urzędzie nie wiedział, gdzie ma gabinet. Opisywaliśmy gminną spółkę sportową GKS Polonia Trzebnica, która przez lata generowała milionowe straty pokrywane z budżetu gminy, a drużyna i tak spadła do okręgówki. Ujawnialiśmy okoliczności zatrudnienia w 2019 roku siostry ówczesnego premiera Anny Morawieckiej na stanowisku pomocy administracyjnej w urzędzie. Zatrudnienia, o którym nie wiedzieli ani radni, ani kierownicy wydziałów, w których miała pracować. Za opisanie tej sprawy dziennikarze naszej redakcji zostali wezwani przez policję na przesłuchania, a sprawa trafiła na platformę Rady Europy, która monitoruje zagrożenia dla wolności prasy.

Reklama

Na każdą z tych historii urząd reagował milczeniem albo odpowiedziami przysyłanymi po dwóch miesiącach i to wyłącznie wówczas, gdy prawo do informacji publicznej nie dawało innego wyboru.

Urząd bez burmistrza, ale nie bez problemów

Dziś obowiązki burmistrza sprawuje wiceburmistrz Krystyna Haładaj. Jej powołanie na stanowisko również odbyło się w dość zaskakujących okolicznościach. Choć powołana została w połowie 2019 roku, to radni dowiedzieli się o tym dopiero w roku 2020. Długozima zdając sprawozdania z działań między sesjami nie informował, że powołał wiceburmistrza. Dlaczego?

Obecnie Haładaj, przejęła stery gminy z dnia na dzień, w okolicznościach, których nie sposób było przewidzieć. Radny Ćwikła przyznaje, że rozumie trudność jej położenia, bo jak mówi, gmina zmaga się z długiem przekraczającym 116 milionów złotych i pustą kasą. Ale jednocześnie nie zamierza odpuszczać.

- Radni nie są wrogami - napisał Ćwikła. - Jesteśmy kontrolą społeczną działań, za które teraz Pani jednoosobowo odpowiada. Mamy prawo pytać, a mieszkańcy mają prawo znać odpowiedzi.

Nasza redakcja zaraz po zatrzymaniu wysłała kilka pytań do urzędu. Część odpowiedzi jest już powszechnie znana, ale magistrat ujawnił też, że "w dniu 26 marca 2026 roku, Policja nie zabezpieczyła dokumentów i sprzętu w Urzędzie Miejskim w Trzebnicy".

Przewodniczący Stanisz wciela się w rolę burmistrza

We wtorek radny Marcin Raczyński poinformował, że zauważył dziwne zdjęcia i wpisy na facebookowej stronie urzędu. Przypomnijmy, że obsługuje ją naczelny "Panoramy" i jednocześnie gminny urzędnik Sebastian Hawryliszyn. Okazało się, że na gminnej stronie pojawił się post i zdjęcia na których widać urzędników z działu inwestycyjnego i... przewodniczącego rady Mateusza Stanisza. Razem oglądają zrujnowane schody przy ul. Wałowej. Do tej pory, takie zdjęcia przedstawiały zawsze Marka Długozimę. To on się fotografował i pokazywał, jak dzielnie pracuje na rzecz lokalnej społeczności.

- Jak widać Mateusz Stanisz wcielił się w rolę burmistrza i nadzoruje inwestycje gminne - skomentował Marcin Raczyński i pyta, czy wiceburmistrz Haładaj lub sekretarz Daniel Buczak nie mieli czasu? W rozmowie poinformował też, że będzie domagał się od wiceburmistrz wyjaśnień, dlaczego akurat radny Stanisz został wyznaczony i czy podjęto w tej sprawie stosowne zarządzenie, bo jak twierdzi radny, trudno połapać się w tym, kto naprawdę zastępuje burmistrza Haładaj czy może jednak Stanisz, który pojawia się i przemawia na wielu ostatnich wydarzeniach. 

Będziemy informować o dalszym biegu sprawy, w tym o decyzji sądu w Opolu w sprawie zażalenia burmistrza.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 16/04/2026 06:00
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Trzebniczanie - niezalogowany 2026-04-16 06:08:48

    Wszystko to nie wygląda dobrze ,wręcz przeciwnie w naszej ocenie zawieszony burmistrz działa sam na swoją szkodę ,fatalnie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Hehehe - niezalogowany 2026-04-16 09:34:37

    Jak czytam " w naszej ocenie" to jak nic musi być jakiś głupi Jaś z rozdwojeniem jaźni

    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Betonowy Marek - niezalogowany 2026-04-16 06:48:33

    On już pewnie nie może wytrzymać , zero zdjęć , zero wizytacji , kontroli i mobbingu pracowników , co w jego głowie musi się teraz dziać. Myślę ,że nie jest w stanie tego już wytrzymać i kontaktuje się z przewodniczącym rady, radnymi ,sołtysami , prezesami spółek itp.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo NowaGazeta.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości