Kilka dni po zatrzymaniu burmistrza Marka Długozimy rada miejska zebrała się na zaplanowanej sesji. Wiceburmistrz Krystyna Haładaj po raz pierwszy odpowiadała publicznie na pytania radnych. Nie na wszystkie.
W czwartek 26 marca Trzebnicę obiegła sensacyjna wiadomość. Burmistrz Marek Długozima został zatrzymany i usłyszał zarzuty przekroczenia uprawnień oraz przyjmowania łapówek. We wtorek, przed świętami rada miejska zebrała się na zaplanowanej wcześniej sesji. Atmosfera była daleka od zwyczajnej.
Jeszcze przed przystąpieniem do przegłosowania porządku obrad radny Marcin Raczyński złożył wniosek o jego rozszerzenie o punkt dotyczący sytuacji w gminie po zawieszeniu burmistrza.
- To zaledwie trzeci dzień od postanowienia prokuratora. Jest wiele pytań. Zapraszam do siebie - powiedziała Krystyna Haładaj zapytana przez przewodniczącego Mateusza Stanisza czy wyraża zgodę na rozszerzenie. Wiceburmistrz sugerowała rozmowy w gabinecie zamiast publicznej dyskusji.
Raczyński wrócił do tematu podczas sprawozdania z działalności gminy. Zapytał, czy zabezpieczono pieczątki zawieszonego burmistrza, czy pracownicy zostali poinformowani o zakazie kontaktów z podejrzanym i czy Długozima pojawił się w urzędzie po 26 marca.
- Natychmiast powiadomiliśmy wszystkich naczelników i kierowników pisemnie. Wydałam oświadczenie do mieszkańców. Pieczątki i rzeczy, z których korzystał pan burmistrz, zostały zdeponowane w sejfie - odpowiedziała Haładaj.
Na pytanie, czy Długozima pojawił się w urzędzie po zatrzymaniu, p.o. burmistrza stwierdziła, że nie ma takiej wiedzy. Nie spotkała go ani w urzędzie, ani w żadnym innym miejscu. Nie kontaktowała się z nim również telefonicznie.
Ostrą wymianę wywołał wątek „Panoramy Trzebnickiej" czyli gminnego dwutygodnika wydawanego ze środków publicznych. Numer datowany na 27 marca ukazał się bez słowa o zatrzymaniu burmistrza. Zamiast tego było mnóstwo zdjęć Marka Długozimy, które wskazywały na normalne pełnienie obowiązków.
- Pani wydaje oświadczenie tylko dla użytkowników Facebooka, a taka informacja powinna znaleźć się w Panoramie. Posty na stronach gminy wyglądają tak, jakby nic się nie stało. Dlaczego pani nie wstrzymała dystrybucji? - zapytał Sławomir Ćwikła.
Haładaj odparła, że dystrybucją zajmuje się Gminne Centrum Kultury, nie urząd, i że udzieliła wywiadu radiowego, w którym omówiła sytuację.
- Czy stosowne oświadczenie znajdzie się w następnym wydaniu? - dopytywał radny.
- Nie zastanawiałam się nad tym, ale myślę, że na pewno będzie coś napisane - odpowiedziała p.o. burmistrza.
Gdy pytania zaczęły dotyczyć szerszych kwestii czyli projektu uzdrowiska, audytu szkół, przetargu na działki przy ulicy Czereśniowej, przewodniczący rady Mateusz Stanisz kilkakrotnie przywoływał mówców do porządku.
- W końcu normalność na sesjach, a pan nazywa to show politycznym? Podejrzewam, że przyjął pan rolę osoby, która niewygodne pytania będzie gasiła - powiedział wprost Raczyński.
Przewodniczący wskazał sesję absolutoryjną i komisje jako właściwe miejsce do szczegółowych rozliczeń.
Sesja przyniosła mimo to kilka konkretów. Haładaj potwierdziła podwyżki w spółkach gminnych. Prezes Gminnego Centrum Medycznego zarobi 17800 zł brutto miesięcznie, zamiast dotychczasowych 17000 zł. Obiecała też rozesłać wszystkim radnym audyt szkół firmy ASKO, za który gmina zapłaciła aż 123.000 zł. To dokument, który przez wiele miesięcy był dla radnych niedostępny.
Radny Śmiertka zapytał o przetarg na działki przy ulicy Czereśniowej, przeciwko któremu podpisało się 572 mieszkańców. Otwarcie ofert zaplanowano na początek maja.
- Czy p.o. burmistrza go wstrzyma? - pytał. Odpowiedzi nie było, a Stanisz zakończył ten wątek, zanim Haładaj zdążyła zabrać głos.
Opozycja chciała publicznej debaty na temat sensacyjnych wydarzeń. Większość zdominowana przez radnych burmistrza konsekwentnie milczała, ale przegłosowywała wszystkie uchwały. Pytanie, czy nowa twarz przy burmistrzowskim biurku oznacza też nowy styl rządzenia, czy raczej wszystko pozostanie bez zmian. O tym przekonamy się wkrótce.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Beton. Stanisz nie pozwoli wiceburmistrzyni na podejmowanie jakichkolwiek decyzji. On bedzie podejmował decyzję, a za nim stoi Dlugozima i pociąga sznureczki.
Beton. Stanisz nie pozwoli wiceburmistrzyni na podejmowanie jakichkolwiek decyzji. On bedzie podejmował decyzję, a za nim stoi Dlugozima i pociąga sznureczki.