Reklama

Kłótnia w cieniu wiatraków

25/06/2013 10:37

STOP wiatrakom!


Spotkanie w poniedziałek 10 czerwca przedstawicieli firmy Alpine Green Energia, która zamierza postawić na terenie zachodniej części gminy Zawonia 19 wiatraków o wysokości 100 metrów każdy, z członkami komisji budżetowej Rady Gminy Zawonia oraz mieszkańcami 7 wsi, którzy protestują przeciwko tej lokalizacji, rozpoczęło się od ostrego wystąpienia niejakiego pana Pawlaka, który sam się określił mianem "przyszłego mieszkańca gminy".

Przybył on do sali widowiskowej Ośrodka Kultury w Zawoni z własnym sprzętem komputerowym i nagłaśniającym i z miejsca w niewybredny sposób zaatakował przedstawicieli niemieckiej spółki wiatrowej. Zarzucił im ukrywanie prawdy o szkodliwym wpływie elektrowni wiatrowych na osoby zbyt blisko mające swoje domostwa. – Lobby wiatrowe wchodzi wam na głowę! Reklamujemy się jako piękna gmina, a chcemy oszpecić krajobraz. Każda farma wiatrowa generuje szkodliwe dźwięki niskiej częstotliwości, w tym infradźwięki, mogące uszkodzić konstrukcję, a nawet zniszczyć cały budynek mieszkalny. Gmina robi ogromny błąd rozmawiając z tymi ludźmi – pokrzykiwał na radnych obywatel Pawlak, oskarżycielsko wznosząc w górę wydruk internetowego raportu nt. szkód powodowanych przez turbiny wiatrowe. Mowa w nim jest m.in. o tym, że ludzie mieszkający w pobliżu ogromnych wiatraków są częściej narażeni na migreny, ataki paniki, choroby serca i inne dolegliwości zdrowotne. Pod tymi kontrowersyjnymi tezami podpisało się kilku naukowców, w tym profesorowie: Adam Janiak, Leszek Pływaczyk, Maria Podolak - Dawidziak, Piotr Ponikowski, Andrzej Żelaźniewicz i Stanisław Staśko, którzy kilka lat temu wystosowali pismo protestacyjne do ówczesnego marszałka województwa dolnośląskiego Marka Łapińskiego przeciwko planom lokalizacji farm wiatrowych w województwie dolnośląskim.

Jednak najważniejszym argumentem przeciwko wiatrakom był w ustach Pawlaka argument finansowy: – Wybudowanie jednej turbiny to koszt 20 lat jej pracy. Tu nie idzie o energię, tu idzie o unijne dopłaty, które próbuje się wyłudzić naszym kosztem!

Chaotyczne, hałaśliwe i zbyt długie wystąpienie wzbudziło irytację przewodniczącego komisji Henryka Adamusa, pełnomocnik Alpine Green Energia Ewy Kowalskiej-Kaczor oraz kilku z zaledwie 25 obecnych na sali mieszkańców, którzy podpisali się na krążących od paru miesięcy listach protestacyjnych. Wezwali oni do zabierania głosu przez inne osoby; padły nawet stwierdzenia, że rzekomy "przyszły mieszkaniec gminy Zawonia" to "nasłany spadochroniarz", występujący nie w imieniu mieszkańców gminy, lecz lobby antywiatrakowego skupionego wokół portalu internetowego Stopwiatrakom.eu.

Kto badał nasz teren?!


Burzliwa wymiana zdań nabierała coraz większego tempa. Głos zabrali wreszcie protestujący. Mieszkanka Skotnik, pani Urszula, swoje pytania skierowała do autora raportu środowiskowego, Michała Przybycina z firmy EMPEKO. Chciała się dowiedzieć, kto i kiedy badał teren przyszłego parku wiatrowego, i czy przedstawiciele tej firmy odwiedzili którąś z zainteresowanych wsi (Sędzice, Czachowo, Skotniki, Głuchów Dolny, Tarnowiec). – Nikt nie chodził po wsiach, nie było takiej potrzeby. Metoda modelowania hałasu parków wiatrowych nie wymagała badań in situ, na miejscu – wyjaśniał Przybycin, dodając, że wysoka na 100 metrów turbina wiatrowa generuje hałas na poziomie 105 dB (A), który w odległości 340 metrów od niej spada do nieistotnego poziomu 45 dB (A), czyli takiego, jaki panuje w czytelni akademickiej. Aby określić poziom hałasu powodowanego przez przyszłą elektrownię wiatrową wystarczy dokładne odwzorowanie pofałdowanego i częściowo zalesionego terenu oraz użycie pewnych działań matematycznych. Pozytywne wyniki tych badań, jak i zastosowaną metodologię w pełni zaaprobowała Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska.

Żebym ja słyszał skowronka ładnego o poranku


Sporym echem odbiło się wystąpienie starszego pana, mieszkańca Suchej Wielkiej, którego zebrani tytułowali "profesorem". Już na wstępie zaznaczył on, że swoje pytania kieruje przede wszystkim pod adresem obecnych na sali radnych, a interesuje go wyłącznie "czynnik ludzki". – Mam pytanie do radnych. Czy znacie raport Państwowego Zakładu Higieny z 2012 r., który mówi, że wiatraki powinny być stawiane "w odpowiedniej odległości od zabudowań"? Obecne plany zakładają, że wiatraki staną w odległości 400 metrów od pierwszych zabudowań, a powinny stać 2 do 4 kilometrów dalej. Jestem ze wsi i chcę na wsi mieszkać, a nie z wiatrakami w odległości 400 metrów od domu! Piękne tereny, cisza i spokój – to jest alternatywa dla Zawoni, a nie ignorancja radnych i zgoda na coś takiego, jak wiatraki zakłócające działanie telefonii komórkowej i Internetu. Ja chcę, żebym ja słyszał skowronka ładnego o poranku, a nie wiatraki. One mogą stanąć, ale nie w takiej odległości i nie tutaj! – mówił siwowłosy pan, zbierając burzę oklasków. Odpowiedzi na te pytania podjął się Marcin Nowakowski, kierownik projektu Alpine Green Energia. Przypomniał on, że w sprawie ochrony krajobrazu wypowiedzieli się już: wojewódzki konserwator zabytków oraz regionalny dyrektor ochrony środowiska, wydając odpowiednie zgody. – W miejscu budowy farmy wiatrowej nie mamy do czynienia z terenem chronionego krajobrazu, choć Wzgórza Trzebnickie do takiego pasa ochronnego należą – zbijał argumenty chaotycznie padające z sali. Warto jednak odnotować, że zabierający głos chwilę potem specjalista ds. modelowania hałasu przyznał, że "poniżej 2 kilometrów oddziaływanie wiatraków jest znaczne", a same projektowane 100-metrowe wieże turbin z 50-metrowymi wirnikami stanowić będą "dominantę architektoniczną" całej okolicy.

Referendum nie będzie


Wystąpienie sędziwego mieszkańca Suchej Wielkiej, jak i późniejsze pana Zygmunta, który pytał się radnych, czy gmina jest gotowa na regulowanie roszczeń odszkodowawczych ze względu na spadek wartości gruntów, sprowokowały do zabrania głosu wójta Roberta Borczyka. Z miejsca zapowiedział on, że nie będzie żadnego referendum gminnego w sprawie powstania farmy wiatrowej, a o wszystkim zadecyduje Rada Gminy, głosując na najbliższych sesjach miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego dla tych miejscowości, w których toczy się obecny protest mieszkańców. – Waszego stanowiska nie można ot tak odrzucić. Musimy jednak pamiętać, że dla gminy farma wiatrowa to może być realny dochód w wysokości co najmniej 1,4 mln zł rocznie podatku od nieruchomości. Jest niemal pewne, że inaczej sprawę oceniają mieszkańcy Złotowa czy Czeszowa. Dzisiaj cały powiat trzebnicki protestuje przeciwko wiatrakom. Zyskiem gminy  powinno być zadowolenie państwa tutaj zgromadzonych – mówił pojednawczo wójt, co jednak spotkało się z niezbyt uprzejmą odpowiedzią "profesora" z Suchej Wielkiej, który w imieniu swoim i zebranych stwierdził ni mniej ni więcej "my nie chcemy wiatraków i koniec dyskusji!"

Nic nie potwierdza tych rewelacji!


Dyskusja jednak trwała jeszcze przez jakiś czas. Tym razem do ofensywy przeszli przedstawiciele inwestora. Zygfryd Moś z firmy Pro-Fen Inżynieria Środowiskowa w Kępnie, gdzie powstaje pierwsza farma wiatrowa wybudowana przez Alpine Green Energia w Polsce, metodycznie i sukcesywnie odpierał co rusz padające z sali oskarżenia, zdradzając przy okazji szczegóły techniczne budowy farmy wiatrowej. Przypomniał, że każdy postawiony w gminie Zawonia wiatrak najnowszej konstrukcji wytwarzał będzie od 2 do maksymalnie 5 megawatów ekologicznie czystej energii elektrycznej. Hałas turbiny u jej podstawy wynosił będzie 105 decybeli, podczas gdy np. szum fal Bałtyku w Świnoujściu generuje "hałas" o natężeniu 80 decybeli. Przyznał, że pewną alternatywą dla wiatraków, które staną na gruntach V i VI klasy, mogłyby być ogniwa fotowoltaniczne (baterie słoneczne), tyle tylko, że dla wygenerowania takiej ilości prądu, jaką wytwarza 1 turbina wiatrowa (zajmująca obszar 0,3 ha) trzeba pokryć solarami obszar o powierzchni ok. 6 hektarów!

Omawiając szczegóły budowy wiatraków inż. Moś zauważył, że turbina wraz z wirnikiem będzie miała wysokość ok. 150 metrów. Turbiny będą sterowane zdalnie za pomocą  wiatromierza, a ich śmigła będą myte co najmniej raz w roku, podobnie jak cała wieża. Jedyną stałą aktywnością ludzką w okolicy wiatraków będzie utrzymanie przejezdności dróg dojazdowych i serwisowanie urządzeń. Jeżeli chodzi o budowę wież, powstaną one na 4-metrowych fundamentach ciężkich o powierzchni 6 tys. m sześc. każdy (najgłębszy fundament może sięgać do 7 metrów w głąb ziemi), a w razie wystąpienie niespójności gruntu wykona się tzw. palowanie o głębokości 20–25 metrów, co powinno zapewnić pełną stabilność gruntu, na którym stoi budowla. Po 30 latach działalności wieże zostaną rozebrane, a fundamenty ścięte do głębokości 1,5 metra i zasypane ziemią, a więc przywrócone do użytkowania rolniczego.

Ten potok danych nie uspokoił wzburzonych uczestników zebrania. Pan Dąbrowski stwierdził ni mniej ni więcej, iż "żadne życie w pobliżu wiatraków nie przetrwa", a pszczoły masowo powymierają, natomiast pani Adamowska pytała "zupełnie poważnie", czy projektantom znany jest fakt, że "pod wiatrakami psy wyją". Odpowiadając na te zarzuty, Zygfryd Moś, wspierany przez Michała Przybycina, po raz kolejny sypnął garścią najnowszych danych: – Nic nie potwierdza tych rewelacji o zwierzętach! Pierwsze farmy wiatrowe w Polsce powstały po 2000 roku. Załamanie, czy też wymieranie populacji pszczół obserwujemy od znacznie dłuższego czasu i choć nikt nie wie, jakie są tego przyczyny, "głównym podejrzanym" są nawozy sztuczne. Jeżeli chodzi o ptaki, to średnio ginie jeden duży osobnik (orzeł, czapla) na jedną turbinę rocznie, dwa średnie lub małe osobniki (szpak, wrona) oraz od 1 do 4 nietoperzy.

Spotkanie zakończyło się po ok. 2 godzinach. Jak to zwykle bywa, było dużo hałasu i chaosu w doborze argumentów i wymianie zdań. Przedstawiciele Alpine Green Energia, na czele z obecnym na sali prezesem Horstem Trauntschnigiem, zapowiedzieli, że w najbliższym czasie zorganizują serię zebrań wiejskich "w zbuntowanych miejscowościach". Czy da to oczekiwany przez nich rezultat – zobaczymy. Wiele jednak o nastawieniu protestujących mówi zdanie, które padło dosłownie na koniec spotkania: "Nasze zdrowie jest bezcenne! Nie i koniec!"
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    z - niezalogowany 2013-10-11 21:20:06

    fs

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    a - niezalogowany 2013-10-11 21:15:39

    .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    lokalny - niezalogowany 2013-10-10 23:00:48

    Inwestor czerpie ogromne pieniądze uzyskiwane głównie z dotacji, ponieważ energia wiatrowa jest nieefektywna i najdroższa w uzyskiwaniu ( Firma Vattenfall w swoim raporcie z 2006 r.). Na Dolnym Śląsku warunki wietrzne są o wiele gorsze niż np. na Pomorzu, jednak tak naprawdę nie chodzi o efektywność (wiatrak wytwarza ułamek podawanej mocy, ponieważ często po prostu nie wieje lub wieje za słabo). Tak naprawdę to my wszyscy będziemy utrzymać poprzez podatki p. Horsta jego firmę i wiele podobnych. Szkodliwość na zdrowie, życie i komfort ludzi jest oczywisty. Syndrom turbiny wiatrowej, infradźwięki, hałas, efekt stroboskopowy (źródeł jest bardzo wiele w internecie). Niestety lobby wiatrakowe dysponuje ogromnymi środkami finansowymi, co pozwala mu kształtować swiatopogląd min. poprzez artykuły w prasie. Zachęcam bardzo do samodzielnego szukania i czytania (internet jest pełen źródeł). Naprzeciw ogromnemu kapitałowi stają sami mieszkańcy, którzy chcą normalnie żyć bez znoszenia sąsiedztwa ogromnych wibrujących, hałasujących i świecących. Aktualnie na terenie Polski protestują ludzie w kilkuset miejscach (http://stopwiatrakom.eu/). W ocenie dziennikarza Zdobylaka pewnie wszyscy są oszołomami. Panie Zdobylak czy to aby nie Pan występuje jako Don Kichot? Mam też pytanie do osób zarządzających Nową dlaczego publikuje się kogoś takiego jak p. Zdobylak? Gazeta powinna zajmować się problemami mieszkańców, a nie ich obrażać, wiec jak można publikować takie teksty? Poziom poniżej żenującego. Pozdrawiam mieszkańców i zachęcam do samodzielnego szukania informacji.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo NowaGazeta.pl




Reklama