Migające światła nadjeżdżającego auta nie wyglądały jak zwykłe ostrzeżenie. Kierowca Forda dawał wyraźne sygnały, że dzieje się coś złego. Policjanci, którzy jechali właśnie do innego zdarzenia, natychmiast zatrzymali radiowóz.
Zdarzyło się to w piątek 20 marca. Za kierownicą siedział zdenerwowany ojciec. Obok niego – kilkuletni chłopiec, który z każdą chwilą coraz trudniej łapał oddech. Objawy wskazywały na silną reakcję alergiczną. Sytuacja była dramatyczna. Tu nie było miejsca na zwłokę.
Funkcjonariusze szybko zrozumieli, że nie chodzi o zwykłą pomoc. Liczyły się sekundy. Bez zbędnych pytań włączyli sygnały i ruszyli przed fordem, torując mu drogę. Samochody usuwały się na boki, a policyjny radiowóz prowadził ojca z dzieckiem przez ruch uliczny w stronę szpitala w Trzebnicy.
To był wyścig z czasem. Każde światło, każdy zakręt i każdy samochód na drodze mógł spowolnić tę podróż. Jednak dzięki zdecydowanej reakcji policjantów udało się przejechać trasę sprawnie i bezpiecznie.
Chłopiec szybko trafił pod opiekę lekarzy na oddziale pediatrycznym. Tam natychmiast udzielono mu pomocy. To właśnie szybka decyzja i eskortowanie auta pozwoliły uniknąć najgorszego. Źródło, fot.: KPP w Trzebnicy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze