Reklama

„Nie daję rady" - to słyszą najczęściej. Dlatego tworzą wyjątkową szkołę

Wyobraź sobie sytuację, że idziesz z dzieckiem do sklepu i już na progu wiesz, że za chwilę może się położyć na podłodze, zacząć krzyczeć albo tupać. Wiesz też, że zaraz podejdzie ktoś obcy i zacznie udzielać nieproszonych rad albo komentować pod nosem. I to nie dlatego, że twoje dziecko jest niegrzeczne, a po prostu jego mózg inaczej przetwarza świat. Taka jest codzienność tysięcy polskich rodzin wychowujących dzieci w spektrum autyzmu.

Anna Kalkowska-Kuchta założyła Fundację Magnus Activia. Remontują właśnie budynek przy ul. Kępińskiej 2 we Wrocławiu. Powstanie tam kameralna szkoła i centrum wsparcia.
Rozmowa z Anną Kalkowską-Kuchtą, prezeską Fundacji Magnus Activia

NOWa: Zacznijmy od Waszego początku. Czy było jakieś konkretne wydarzenie, które stało się impulsem do założenia fundacji?

Pani Anna: Raczej nawarstwiało się to przez lata. Przez długi czas mieszkałam w Hiszpanii i obserwowałam, jak tamtejsze szkoły pracują z dziećmi w spektrum. Rodzice przywozili dzieci rano i odbierali dopiero o 17:00. Tam dziecko miało w jednym miejscu edukację, terapię i opiekę specjalistów. W Polsce okazało się, że wygląda to zupełnie inaczej. Uzyskanie orzeczenia, szukanie szkoły, szukanie logopedy na drugim końcu miasta, szukanie terapeuty, który ma wolny termin za trzy miesiące. Każda z tych rzeczy osobno, każda wymaga siły i czasu, których rodzicom często już po prostu brakuje. Im więcej takich historii do nas docierało, tym bardziej czuliśmy, że chcemy stworzyć miejsce, gdzie wszystko będzie dostępne kompleksowo, w jednym budynku.

Reklama

Czy umie Pani wskazać, co jest dziś największym problemem, z jakim mierzą się rodzice dzieci w spektrum autyzmu?

Przede wszystkim dostępność miejsc, których jest po prostu za mało. A tych naprawdę dobrze przygotowanych, z kadrą wyspecjalizowaną stricte w pracy z ASD, jeszcze mniej. W Polsce jest coraz więcej orzeczeń, natomiast są dzieci, które trafiają do klas integracyjnych, gdzie nikt nie umie ich odpowiednio wspierać. Siedzą tam obok zdrowych rówieśników, którzy często ich nie rozumieją, a nauczyciel bez specjalistycznych kwalifikacji nie jest w stanie temu zaradzić. Takie dziecko bywa spychane na margines albo po prostu ignorowane, mimo że często ma wyjątkowe zdolności. Matematyczne, plastyczne, pamięciowe. Tylko nikt tego nie widzi, bo nie ma komu patrzeć odpowiednimi oczami.

Reklama

W Waszej szkole klasy mają być 4-osobowe. To może wydawać się bardzo mało. Skąd takie założenie?

Proszę sobie wyobrazić taką scenę: nauczycielka wchodzi do klasy i mówi „zajmijcie miejsca, wyciągamy zeszyty." W “zwykłej" klasie dzieci to robią, może trochę wolniej, ale robią. Natomiast w klasie z dziećmi w spektrum -  jedno kładzie się pod oknem, drugie wchodzi na krzesło, trzecie wychodzi z sali, a czwarte po prostu się zapatrzyło i nic nie słyszy. I to nie jest nieposłuszeństwo, a specyfika funkcjonowania tych dzieci. Nauczyciel musi być wtedy przy każdym z nich jednocześnie. Do czwórki dzieci mamy dwie osoby dorosłe - nauczyciel prowadzący i pomoc nauczyciela. I to jest minimum, żeby ta praca była efektywna. To są zresztą ogólnoświatowe wytyczne dla klas pracujących z dziećmi z ASD.

Reklama

Mówicie, że szkoła będzie „przyjazna sensorycznie”. Co to znaczy w praktyce? Kolory ścian, oświetlenie, dźwięki?

Wszystko naraz. Ściany będą w stonowanych, spokojnych barwach, żadnych jaskrawych kolorów, żadnych pstrokatych wzorów. Meble zaokrąglone, bezpieczne, bez ostrych krawędzi. Oświetlenie dobrane tak, żeby uspokajało, a nie drażniło. Ale „przyjazna sensorycznie" to też wspomagająca aktywną pracę ze wszystkimi zmysłami. Na podłodze będą na przykład specjalne ścieżki z naprzemiennie ułożonymi powierzchniami: gładkie, porowate, miękkie, czy twarde. Będziemy mieli też salę integracji sensorycznej. Ludzie często mówią na nią „małpi gaj" - są tam huśtawki, tunele, drabinki, różne podłoża. U dzieci w spektrum taka stymulacja zmysłów jest kluczowym elementem pracy, nie dodatkiem. A do tego żadnych dzwonków. Głośny dzwonek to dla wielu tych dzieci naprawdę silny bodziec stresowy. W przypadku takich dzieci, to one muszą “decydować” kiedy skończy się dana lekcja.

Reklama

Mogłaby nas Pani "przeprowadzić" przez typowy dzień w takiej szkole?

Planujemy otwierać świetlicę od 6:30 dla dzieci rodziców, którzy wcześnie zaczynają pracę. Zajęcia startują od 8:00. Pierwsze 15–20 minut to codziennie czas oswajania, czyli dzieci wchodzą, rozglądają się, dotykają, przywołują się do porządku. Nawet jeśli znają to pomieszczenie od miesięcy, każdego dnia potrzebują chwili, żeby uspokoić zmysły. Dopiero potem zaczyna się praca merytoryczna.

Realizujemy dokładnie tę samą podstawę programową co zwykłe szkoły, ale bez sztywnych ram 45-minutowych lekcji. Jeśli dzieci są skupione i temat je wciąga, to nie przerywamy. Jeśli mają gorszy dzień i po 20 minutach nie są już w stanie funkcjonować, to nie ma sensu ich trzymać. Każde dziecko ma też codzienne zajęcia indywidualne ze specjalistami: logopedą, fizjoterapeutą, psychologiem, terapeutą. Wszystko na miejscu, bez dojazdów. Szkoła działa do 15:00–16:00, ale gabinety specjalistów będą otwarte nawet do 19:00–20:00.

Reklama

Planujecie również telefon zaufania. Co słyszy Pani najczęściej od rodziców dzieci z autyzmem?

„Nie daję rady." To jest zdecydowanie najczęstsze zdanie. Nie „potrzebuję orzeczenia", ani „szukam terapeuty". Po prostu: nie daję rady, mam dosyć, co mam robić. I ci ludzie są często kompletnie niezrozumiani przez otoczenie. Dochodzi do tego ogromne zmęczenie, napięcia w małżeństwach, poczucie osamotnienia.

Dlatego w szkole będzie specjalny pokój. Roboczo nazywamy go pokojem domowym. Kanapy, fotele, domowa atmosfera. Kiedy dziecko jest na terapii, rodzic może tu po prostu przyjść, wypić kawę, porozmawiać z innymi rodzicami albo z psychologiem, który będzie wtedy dostępny. Nie w gabinecie z biurkiem i formularzem, ale tak po ludzku. Widziałam takie rozwiązanie za granicą i robiły ogromną różnicę. Zaopiekowany rodzic to też lepiej funkcjonujące dziecko.

Reklama

Gdyby mogła Pani powiedzieć coś do rodzica, który dziś nie wie, dokąd się zwrócić po pomoc - co by to było?

Zaczęłabym od tego: nie bójcie się prosić o pomoc. To nie jest stygmatyzacja, nie ma się czego wstydzić. Pierwszym krokiem powinna być diagnoza, a żeby przez ten proces przejść, warto znaleźć fundację, która was poprowadzi: pomoże zdobyć odpowiednie zaświadczenia, wskaże specjalistów, będzie towarzyszyć na tej ścieżce. Takich instytucji jest naprawdę wiele i one potrafią pomóc.

 

Jak będzie wyglądać przyszła szkoła?

Wolnostojący budynek przy ul. Kępińskiej 2 we Wrocławiu - około 500 m² powierzchni użytkowej. Jest właśnie w trakcie remontu. Docelowo znajdzie się tu:

Reklama

* 11 sal lekcyjnych (maksymalnie 4 uczniów w każdej)

* 8 gabinetów terapeutycznych

* sala integracji sensorycznej (SI)

* plac zabaw za budynkiem, na ogrodzonym terenie

Szkoła pomieści 44 uczniów w klasach 0–3.

 

Jak się zapisać?

Nabór do szkoły ruszy w połowie maja, informacje pojawią się na profilu facebookowym fundacji Magnus Activia.

Pierwszą okazją do osobistego poznania zespołu będzie impreza integracyjna z okazji Dnia Dziecka, która odbędzie się w dniach 30–31 maja przy ul. Kępińskiej 2 we Wrocławiu. Wstęp wolny, można przyjść, porozmawiać ze specjalistami i zobaczyć, jak będzie wyglądała placówka.

Reklama

Pod koniec maja planowane jest również otwarcie pierwszych gabinetów specjalistycznych.

Jak pomóc?

Fundacja Magnus Activia utrzymuje się z środków własnych i opiera się na darczyńcach.

Darowizny można przekazywać na konto fundacji: 81 1160 2202 0000 0006 9817 3724, z dopiskiem: „darowizna na cele statutowe fundacji”.

“My się z każdego grosza rozliczamy, cała nasza działalność jest jak najbardziej jawna, transparentna i można w każdej w tej chwili zobaczyć, na co konkretne środki poszły, jakie kwoty zostały wydane” - dodaje prezeska fundacji.

Reklama

Można również zgłosić się jako wolontariusz. Przy okazji remontu budynku szkoły każdy, “kto ma pędzel i farbę” jest mile widziany.

Fundacja szuka też specjalistów: psychologów, logopedów, terapeutów TUS, fizjoterapeutów do pracy z dziećmi w spektrum.

Materiał promocyjny

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 30/04/2026 15:59
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo NowaGazeta.pl




Reklama