Sesja Rady Miejskiej w Trzebnicy, która odbyła się już po zatrzymaniu i odsunięciu burmistrza Marka Długozimy, pokazała, że napięcie w samorządzie jest ogromne, a wokół finansów gminy pojawia się coraz więcej znaków zapytania. Radni dopytywali nie tylko o konkretne inwestycje, ale też o utracone dotacje, przesuwanie pieniędzy między zadaniami i rezygnację z niektórych inwestycji oraz o konsekwencje zawieszenia burmistrza. Momentami dyskusja była bardzo ostra.
Pierwsza sesja bez burmistrza Marka Długozimy była inna niż te, które mieliśmy okazję obserwować przez ostatnie lata. Na sali obrad wreszcie pojawili się naczelnicy wydziałów, którzy odpowiadali na pytania radnych
- Gdy nie ma burmistrza, może być normalnie - mówili radni opozycji, ale największe emocje wzbudziła nagła rezygnacja z części inwestycji współfinansowanych z zewnętrznych środków. Co ciekawe, o rezygnacji zdecydował jednoosobowo burmistrz Marek Długozima. Zrobił to jeszcze przed zatrzymaniem, a podczas sesji sprawa wyszła na jaw.
Radny Sławomir Ćwikła zapytał o termomodernizację szkoły w Masłowie, która miała być realizowana z udziałem środków z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska.
- Dlaczego z niej rezygnujemy? Jaki jest powód tego? Czy wiceburmistrz może to wytłumaczyć? Dlaczego gmina znajdująca się w trudnej sytuacji finansowej rezygnuje z można powiedzieć darmowych pieniędzy? - pytał nie ukrywając irytacji.
Jeszcze większe kontrowersje dotyczyły rezygnacji z budowy żłobka w Ujeźdźcu Wielkim, gdzie gmina mogła otrzymać około 2 milionów złotych z Krajowego Planu Odbudowy.
- Dlaczego rezygnujemy z dwóch milionów złotych z KPO? Czy ktoś może wyjaśnić mieszkańcom, dlaczego rezygnujemy z tworzenia tak potrzebnego żłobka? - pytał radny.
Odpowiedzi urzędników nie rozwiały wątpliwości, ale radni dowiedzieli się, że to zarządzenie burmistrza Marka Długozimy. Radni pytali, czy to oznacza, że gmina czyli mieszkańcy tracą te dotacje?
- Środki na to zamierzenie przepadną, bo muszą być wykorzystane do 21 lipca tego roku - przyznał Paweł Ziembiński, naczelnik wydziały pozyskiwania funduszy.
- Na tą chwilę decyzja jest, że to zadanie inwestycyjne nie będzie realizowane - dopowiedziała skarbnik Marzena Lis - Długosz.
- Czyli de facto tracimy 2 miliony zł - podsumował Sławomir Ćwikła.
Dyskusja szybko przerodziła się w wymianę uszczypliwości między radnym, a broniącym jak zwykle burmistrza mateuszem Staniszem.
- Ciężko jest stracić pieniądze, których nie ma - wyparował przewodniczący rady.
- Niech pan tego nie trywializuje, naprawdę - odpowiedział Ćwikła i wyjaśnił, że skoro gmina pozyskała dotację, to jasne, że gdyby zadanie zrobiła, to pieniądze by otrzymała.

Radni zwracali uwagę nie tylko na utracone środki, ale także na rosnące koszty realizowanych inwestycji. W przypadku jednego ze żłobków czyli inwestycji przy przedszkolu Niezapominajka, wydatki zwiększono o blisko milion złotych.
- Milion złotych więcej… skąd ta kwota? - pytał radny Ćwikła.
Urzędnicy tłumaczyli to m.in. zmianami zakresu prac i koniecznością dostosowania obiektu do przepisów.
- Będzie przebudowa wejścia z rampą dla osób niepełnosprawnych, powstaną dwa place zabaw - wyjaśniał Artur Michałek, naczelnik wydziału inwestycji, ale nie wyjaśnił, dlaczego tych zadań nie było w przetargu tylko pojawiają się dopiero teraz.
W drugiej części sesji emocje wywołała zmiana budżetu i sposób finansowania inwestycji. Radny Raczyński zwrócił uwagę, że środki zostały przesunięte z oświetlenia przejść dla pieszych na budowę tężni solankowych.
- Jak to się stało, że zwiększyliśmy kwotę na tężnie kosztem oświetlenia przejść dla pieszych? Czy naprawdę chcemy powiedzieć mieszkańcom, że bezpieczeństwo jest mniej ważne niż tężnie? - pytał, ale w odpowiedzi usłyszał jedynie, że taka była decyzja burmistrza Długozimy.
Padły też ostre oceny samej inwestycji.
- Te tężnie solankowe nie mają nic wspólnego z właściwościami zdrowotnymi. To tylko mała architektura - oznajmił radny.
Władze gminy odpierały zarzuty.
- Posługuje się pan daleko posuniętym populizmem. Przejścia w mieście będą bezpieczne i proszę się nie martwić - bronił decyzji burmistrza Mateusz Stanisz, ale nie wyjaśnił, jak ma zostać zabezpieczone rzekome bezpieczeństwo.
Nowym, politycznie wrażliwym wątkiem była sytuacja zawieszonego burmistrza Marka Długozimy. Radni chcieli wiedzieć, jakie będą konsekwencje finansowe dla budżetu.
- Ile teraz będzie zarabiał zawieszony burmistrz i czy w budżecie są oszczędności z tym związane? - zapytał Sławomir Ćwikła.
Jasnej odpowiedzi jednak nie było.
- Na tą chwilę jest za szybko, żeby o tym mówić. Nie wiem czy burmistrz będzie na urlopie, czy na chorobowym, to kadry muszą zweryfikować - próbowała ratować sytuację skarbnik.
Ogromne kontrowersje wzbudziła też decyzja Długozimy, o usunięciu środków przeznaczonych na budżet obywatelski. To zaskakujące, bo mieszkańcy polubili ten sposób wydatkowania pieniędzy, bo sami w głosowaniu wybierali inwestycję. Tymczasem zawieszony burmistrz nagle bez konsultacji z radnymi, a przynajmniej bez konsultacji z radnymi opozycji, zrezygnował z budżetu obywatelskiego.
- Czy pani przygotuje uchwałę intencyjną, żeby mieszkańcy mogli decydować o części wydatków? - zapytał Ćwikła zastępce burmistrza Krystynę Haładaj.
Wiceburmistrz nie wiedziała za bardzo co powiedzieć tłumacząc, że brak odpowiedniej uchwały uniemożliwia wpisanie tych środków do budżetu, ale właśnie o to pytał radny, czyli czy wiceburmistrz przygotuje pod głosowanie nową uchwałę. Jasnej odpowiedzi się nie doczekał.
Sesja mimo, że odbywała się w nieco spokojniejszej atmosferze niż te poprzednie, to i tak pokazała wyraźny konflikt między radnymi burmistrza a opozycją. Dodatkowo przewodniczący rady Mateusz Stanisz, jak zwykle przerywał opozycji wypowiedzi i nie szczędził uszczypliwości.
- Proszę nie przeszkadzać, ja zadaję pytania - mówił radny Marcin Raczyński.
- Pan jest bardzo nerwowy - odpowiadał Stanisz
- To jest w ogóle nie na miejscu. Czy może Pan nie przeszkadzać radnym - zwróciła uwagę przewodniczącemu radna Grażyna Madalińska.
Mimo licznych kontrowersji zarówno Wieloletnia Prognoza Finansowa, jak i zmiany w budżecie zostały ostatecznie, głosami radnych burmistrza, przyjęte. Dyskusja pokazała jednak, że przed władzami gminy stoi poważny problem i to nie tylko finansowy, ale także wizerunkowy.
Radni i mieszkańcy wciąż czekają na odpowiedzi na kluczowe pytania: dlaczego rezygnuje się z milionowych dotacji, czy inwestycje są właściwie planowane i jakie będą realne skutki zmian po odsunięciu burmistrza?
Jedno jest pewne, kolejne sesje mogą być bardzo ciekawe ale jeszcze bardziej burzliwe.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
gmina! zobacz chłoptasiu jak wygląda powiat ;Prusice ,Oborniki
Najgorsza wladza w gminie Trzebnica.
Niestety Orban przegrał hehehehe
Co z tego de bilu, że Orban wygrał.
gmina! zobacz chłoptasiu jak wygląda powiat ;Prusice ,Oborniki
Najgorsza wladza w gminie Trzebnica.
Niestety Orban przegrał hehehehe