Reklama

Kandydaci - celebryci. Po co nam tacy radni?

Wybory to jedyny moment, gdy nasz głos jest doceniany przez polityków. Teraz to oni muszą o niego zabiegać i to oni muszą nas przekonać do swojej osoby. Obserwowałem już wiele kampanii wyborczych i muszę z przykrością stwierdzić, że z każdym rokiem jest coraz gorzej.

Zamiast rzeczowych programów, konkretnych i wiarygodnych propozycji mamy festiwal filmików zamieszczanych na Facebooku czy wysyp banerów. 

Filmów nawet nie ma co komentować. To typowa celebrycka autopromocja, z której jako mieszkaniec nie mogę się nic dowiedzieć. Co ciekawe, już dawno w miastach komitety nie organizują otwartych spotkań z mieszkańcami. Czasami zrobią takie na wioskach, ale to wszystko.

Reklama

Wszyscy zapewniają jednak, że chcą dla nas jak najlepiej, że są uczciwi i że idą do rady dla naszego dobra. Może, gdybym nie obserwował polityki od wielu lat, dałbym się nabrać na piękny uśmiech i na obietnice bez pokrycia. W końcu każdy z nas, chciałby, aby samorząd był przyjazny dla mieszkańca. Tymczasem obraz wykreowany przez kandydatów na radnych jest sztuczny i nijak się ma do rzeczywistości. 

Prawda jest taka, że bycie radnym to ogromna pokusa, zwłaszcza że diety są już bardzo wysokie i dla wielu to dodatkowy i to pokaźny zarobek. Dodatkowo można przy władzy załatwiać swoje interesiki. 

Reklama

Nie, nie spodziewam się, że kandydaci przedstawią mi coś konkretnego, że zaskoczą mnie pomysłami, sensownym programem czy wizją rozwoju. Można śmiało powiedzieć, że taka kampania jacy wyborcy. W końcu oni chcą trafić w nasze gusta i dlatego z banerów, postów czy filmów przebija się celebryctwo, ale, niestety, niskich lotów. 

Ale nie to jest najgorsze. Kandydaci nie rozumieją po co idą do rady i jaka jest rola radnych. Podpowiem, to przede wszystkim kontrola wójta, burmistrza, starosty. Sprawdzanie czy dobrze wydaje nasze pieniądze. Radny musi być niezależny, ale przede wszystkim krytyczny. Nie może bać się zadawać trudnych pytań.

Reklama

Tymczasem gdy spojrzałem na listy wyborcze, widzę tam ludzi zawodowo uzależnionych od wójta, burmistrza czy starosty. Są na nich urzędnicy, dyrektorzy jednostek i to nawet tych, które podlegają włodarzom. Czy tacy radni po wyborach będą mieli odwagę kontrolować swojego szefa? Wątpię, a w bajki już dawno nie wierzę. 

Czy kandydaci na radnych, którzy dzisiaj uśmiechają się do mnie z banerów, po wyborach będą mieli odwagę interweniować, gdy z problemami przyjdą do nich mieszkańcy? Jeśli nie, to po co nam tacy radni?

Reklama

I na koniec odrobina refleksji. Przez ostatnie lata oglądałem z bliska posiedzenia Rady Miejskiej w Trzebnicy. Widziałem co robił przewodniczący Mateusz Stanisz. Widziałem, jak przerywał radnym, gdy zadawali burmistrzowi ważne, ale niewygodne pytania. Słyszałem jak radni opozycji wytykali mu jego butę i arogancję. Czy się dziwię? Nie, bo przecież był on pracownikiem gminnej jednostki, a teraz jest pracownikiem gminnej spółki. Ma więc pracę w samorządzie, który jako radny powinien kontrolować. Niestety, ordynacja wyborcza na to zezwala. Za pewien czas pewnie usłyszymy, że przecież "musiałem, bo miałem pensję", "miałem kredyt" itp. Historia zna już wiele takich przykładów.

Bardziej dziwię się pozostałym radnym, którzy widząc taką postawę nic się nie odzywali. Siedzieli cicho, nie zadawali żadnych pytań, nie przerywali i nawet gdy opozycja pokazywała im dokumenty, oni nie chcieli ich wziąć do ręki. Czy takie osoby wiedzą, jaka jest rola radnych? Czy takie osoby, zależne i mocno związane z włodarzem, będą gwarantem niezależności? Czy przeprowadzą rzetelną kontrolę inwestycji, które wzbudzają kontrowersje? 

Reklama

Nie ma szans, czego dowodem były działania fasadowej Komisji Rewizyjnej pod przewodnictwem Marii Ciepluch. Na przestrzeni lat robiła wszystko, aby kontrolować tylko to, co nie wzbudza podejrzeń, a że takich rzeczy było niewiele, to i kontroli było mało. 

Niestety, to kompletne zaprzeczenie demokracji. Organ wykonawczy, czyli burmistrz, stał w jednym szeregu z organem uchwałodawczym i kontrolnym jakim jest rada. To trochę tak, jakby nadzór nad dzieckiem miało inne dziecko, a nie rodzic. Taka jest właśnie trzebnicka rada. 

Reklama

Dawno już minęły czasy, gdy komisja rewizyjna była w rękach opozycji. Możliwe, że to błąd ustawowy, może gdyby było inaczej, nie mielibyśmy kolesiostwa i kumoterstwa. Nie mielibyśmy nepotyzmu i układów. Niestety jest inaczej i dlatego, to właśnie w dniu wyborów, możemy próbować coś zmienić. Warto zastanowić się na kogo głosować. W tym dniu, to Wasz głos jest najważniejszy. 

Aplikacja nowagazeta.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    +++++++++ - niezalogowany 2024-03-21 13:21:12

    Przecież to wszystko robi się dla władzy i kasy , jak świat światem to człowiek tak obmyślił i tak czyni a hołota ma się słuchać władzy i płacić na ich utrzymanie .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    beata - niezalogowany 2024-03-21 14:05:32

    tylko Trzebnica i Trzebnica , rzygać się chce , a gdzie inne gminy , w których też kandydują celebryci? , no ale w trzebnicy rządzi pis w innych gminach PO , dlatego i innych gminach poza Trzebnicą nie wolno mówić zle, niezależność tej gazety jest porównywalna , jak niezależność naszego rządu od niemiec

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • PJ - niezalogowany 2024-03-25 15:26:59

    Prusice też mają swoją gazetę- Pruscue24. Też można poczytać.

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo NowaGazeta.pl




Reklama