Reklama

Zniszczenia w Ligocie. Szacują straty, a świetlica zamknięta


Sprawa poważnych zniszczeń w świetlicy wiejskiej w Ligocie wciąż budzi duże emocje wśród mieszkańców oraz lokalnych radnych. Choć część z nich mówi wprost o katastrofie budowlanej, dyrektor Gminnego Centrum Kultury i Sportu Janusz Pancerz zdecydowanie odrzuca takie określenie i przekonuje, że doszło jedynie do awarii instalacji.


Przypomnijmy, że pod koniec lutego w budynku świetlicy w Ligocie doszło do zalania pomieszczeń, zniszczenia wyposażenia oraz zawalenia części podwieszanego stropu. Jak wcześniej informowali mieszkańcy i radni, zdarzenie mogło mieć związek z niską temperaturą panującą w świetlicy oraz problemami z ogrzewaniem. Z naszych ustaleń wynikało, że użytkownicy obiektu już wcześniej zgłaszali, iż w środku jest bardzo zimno.

W odpowiedzi na pytania redakcji Janusz Pancerz, dyrektor GCKiS przedstawia swoją interpretację wydarzeń.

- Nie doszło do katastrofy budowlanej, wobec czego teza zawarta w Pana pytaniach jest błędna - podkreśla w pierwszym zdaniu swojej odpowiedzi Pancerz. Jak wyjaśnia, zdarzenie polegało na uszkodzeniu elementów wykończeniowych, w tym podwieszanego sufitu z płyt gipsowo - kartonowych, ocieplenia, stolarki drzwiowej oraz fragmentu instalacji przeciwpożarowej.

- Co nie stanowi katastrofy budowlanej zgodnie z ustawą - Prawo budowlane - zaznacza. To prawda, w myśl prawa budowlanego, może faktycznie nie jest to katastrofa budowlana, ale potocznie tak to właśnie się nazywa, zwłaszcza gdy radny Marcin Raczyński pokazał zdjęcia z tego zdarzenia. 

Janusz Pancerz potwierdza, że przyczyną zdarzenia była awaria rury systemu hydrantowego znajdującej się wewnątrz budynku. To właśnie pęknięcie instalacji miało doprowadzić do zalania i uszkodzeń. Dyrektor stanowczo odrzuca przy tym pojawiające się wcześniej sugestie o związku zdarzenia z niesprawną pompą ciepła.

- Awaria ta nie miała związku z działaniem pompy ciepła, co uznał także ubezpieczyciel - zapewnia, ale nie przedstawił na to żadnych dowodów. 

Kwestia ogrzewania i ewentualnych przeglądów urządzeń pozostaje jednak jedną z najbardziej kontrowersyjnych kwestii. Z przekazanych dokumentów wynika bowiem, że w protokole diagnostycznym zalecono wykonywanie okresowych przeglądów pompy. Tymczasem dyrektor utrzymuje, że takie obowiązki nie istnieją.

- Pompy ciepła nie podlegają przeglądom okresowym, wobec czego GCKiS nie zlecał takich przeglądów - odpowiada. Na dodatkowe pytania redakcji w tej sprawie nie udzielono już bardziej szczegółowych wyjaśnień.

Reklama

- Nie stwierdzono żadnych zaniedbań w zakresie zarządu obiektem, które mogły doprowadzić do zdarzenia - podkreśla dyrektor, choć to on odpowiada za zarządzanie obiektami. To stanowisko stoi jednak w kontrze do relacji sołtysa oraz mieszkańców, którzy wskazują, że wcześniej zgłaszano problemy związane z temperaturą w budynku. Sołtys nawet tuż przed awarią zaniósł do GCKiS pismo w tej sprawie. 

Nie mniej istotne są pytania o skalę strat i odpowiedzialność za naprawę. Jak informuje dyrektor, budynek był ubezpieczony, a ubezpieczyciel wypłacił już pierwszą transzę odszkodowania w wysokości 35 tysięcy złotych. To niewiele, zważywszy na skalę zniszczeń. W kolejnej odpowiedzi doprecyzowano, że obiekt był ubezpieczony w PZU S.A., jednak GCKiS nie jest właścicielem budynku i nie dysponuje szczegółami polisy ani pełną wyceną strat.

- Nie dokonujemy szacowania strat - zaznacza dyrektor i sugeruje, aby zwrócić się z pytaniami do właściciela czyli do Gminy Trzebnica. Burmistrza pytali o to radni, ale też nie dostali jasnej odpowiedzi. 

Z informacji przekazanych redakcji wynika, że właściwe działania naprawcze będą prowadzone przez właściciela obiektu, czyli gminę. Wycena szkód ma być już zakończona, a prace ruszą po wyborze wykonawcy. Na razie nie podano jednak ani kosztów remontu, ani konkretnego terminu jego rozpoczęcia czy zakończenia.

Samo GCKiS, jako dzierżawca obiektu, poniosło jedynie niewielkie koszty związane z usuwaniem skutków zdarzenia.

- Zakupiliśmy miotły, łopaty do sprzątania oraz folię budowlaną - informuje dyrektor.

Na pytanie o to, kiedy mieszkańcy będą mogli ponownie korzystać ze świetlicy, pada jedynie ogólna deklaracja.

- Niezwłocznie po dokonaniu napraw mieszkańcy będą mogli korzystać ze świetlicy - zapewnia Janusz Pancerz, nie wskazując jednak żadnych konkretnych dat.

Choć odpowiedzi GCKiS rzucają nowe światło na sprawę, nie rozwiewają wszystkich wątpliwości. Nadal nie wiadomo, dlaczego wcześniej zgłaszane problemy z temperaturą nie doprowadziły do szerszej kontroli instalacji, ani czy rzeczywiście można całkowicie wykluczyć wpływ warunków panujących w budynku na awarię. Niejasna pozostaje również pełna skala strat oraz koszty przywrócenia obiektu do użytku. Zadziwiająca jest też teza, o tym, że nie trzeba było przeprowadzać cyklicznych przeglądów pompy ciepła, choć nawet na ostatnim protokole diagnostycznym z dnia 20 lutego tego roku, serwisant wyraźnie napisał: "Zaleca się przegląd okresowy urządzenia".

Fakty są bezdyskusyjne. Przeglądu nie zrobiono, rura pękła, a świetlica została zniszczona. 

Dla mieszkańców Ligoty najważniejsze jest dziś jedno: kiedy świetlica, będąca centrum życia lokalnej społeczności, znów będzie dostępna? Na to pytanie wciąż nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 15/04/2026 19:49
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo NowaGazeta.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości