Po kilku rozprawach, przesłuchaniu licznych świadków i zamknięciu przewodu sądowego Sąd Rejonowy we Wrocławiu zakończył rozpoznawanie sprawy z prywatnego aktu oskarżenia Anny Morawieckiej przeciwko dziennikarzom „Nowej Gazety Trzebnickiej” i „Gazety Wyborczej”. Ogłoszenie wyroku wyznaczono na 27 lipca.
Sprawa dotyczy artykułów opisujących zatrudnienie Anny Morawieckiej, siostry ówczesnego premiera Mateusza Morawieckiego, w Urzędzie Miejskim w Trzebnicy. Oskarżycielka zarzuca autorom publikacji popełnienie przestępstwa z art. 212 Kodeksu karnego, czyli pomówienia.
Proces trwał wiele miesięcy i odbywał się z wyłączenim jawności. W jego trakcie sąd przesłuchał licznych świadków oraz przeprowadził postępowanie dowodowe. Na ostatniej rozprawie przewód sądowy został zamknięty, a strony wygłosiły mowy końcowe. Wyrok ma zostać ogłoszony 27 lipca.
To kolejne postępowanie sądowe dotyczące publikacji „Nowej Gazety Trzebnickiej” i „Gazety Wyborczej” opisujących okoliczności zatrudnienia Anny Morawieckiej w trzebnickim magistracie.
Nie jest to pierwsza sądowa batalia związana z publikacjami, w których pojawił się wątek zatrudnienia Anny Morawieckiej. Wcześniej siostra premiera Morawieckiego skierowała przeciwko autorom odrębny prywatny akt oskarżenia dotyczący tytułu, podtytułu i oprawy graficznej artykułu „Siostra premiera, burmistrz i… prokuratura”. Zdaniem oskarżycielki sam układ tytułu, użycie wielokropka, znaku zapytania oraz elementów graficznych miały sugerować jej wpływ na działania organów ścigania.
Sąd Rejonowy Wrocław - Śródmieście odmówił jednak wszczęcia procesu i umorzył postępowanie, uznając, że zarzucany dziennikarzom czyn nie zawiera znamion przestępstwa. Zażalenie złożone przez pełnomocnika Anny Morawieckiej nie odniosło skutku.
Sąd Okręgowy utrzymał to rozstrzygnięcie w mocy. W ustnym uzasadnieniu wskazał, że ani tytuł, ani podtytuł publikacji nie zawierały treści zniesławiających, a subiektywne odczucie osoby opisanej w artykule nie jest wystarczające do przyjęcia odpowiedzialności karnej. Sąd podkreślił również, że zbyt szerokie interpretowanie przepisów o zniesławieniu mogłoby prowadzić do ograniczenia wolności prasy i zniechęcać dziennikarzy do informowania opinii publicznej o sprawach mających znaczenie publiczne.
Publikacje dotyczące zatrudnienia Anny Morawieckiej były także przedmiotem postępowania prowadzonego przez policję pod nadzorem Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. Dziennikarze obu redakcji zostali wezwani na przesłuchania w związku z podejrzeniem rzekomego naruszenia przepisów prawa prasowego.
Sprawa odbiła się szerokim echem i została opisana na Platformie Ochrony Dziennikarstwa i Bezpieczeństwa Dziennikarzy Rady Europy jako przykład działań mogących wywoływać efekt mrożący wobec mediów. Ostatecznie postępowanie zostało umorzone z powodu braku znamion czynu zabronionego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze