Burmistrz Długozima ukrywa dokumenty

671
Coś dziwnego dzieje się w Gminie Trzebnica. Aby rzetelnie opisywać sprawy występujemy do burmistrza z wnioskami o udostępnienie publicznych dokumentów. Mogą to być zawierane umowy, składane oferty itp. Zresztą z takim wnioskiem do gminy może zwrócić się każdy mieszkaniec, a burmistrz zobowiązany jest do udostępnienia informacji publicznych, zwłaszcza, gdy dotyczą one publicznych wydatków. Tymczasem burmistrz Marek Długozima, za wszelką cenę stara się przed nami dokumenty ukrywać lub udostępnia je po ponad 2 miesiącach. 

Już raz za ukrywanie informacji publicznej i pozostawanie w bezczynności Sąd ukarał burmistrza grzywną w wysokości 1000 zł. Prawdopodobnie grzywnę burmistrz zapłacił z publicznych pieniędzy, bo zasądzone dla nas koszty w wysokości 100 zł pokryła oczywiście gmina.

Teraz do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego przekazywane są kolejne nasze skargi. Okazuje się bowiem, że burmistrz dalej ukrywa przed nami dokumenty. Cześć spraw trafiła także do Prokuratury.

Co ukrywa burmistrz Długozima? Otóż nie che nam udostępnić jawnych dokumentów dotyczących np. otartych konkursów na realizację zadań publicznych, które były organizowane w 2018 roku. Nie chce też udostępnić dokumentów dotyczących przetargów związanych z budową ścieżek rowerowych, centrów przesiadkowych w Brochociniu i Trzebnicy, a ostatnio, odmówił nam okazania „kosztorysu inwestorskiego” budowy hali widowiskowej. W tych wypadkach burmistrz sugeruje, że to informacje przetworzone. Jest to o tyle dziwne, że jako prawnik i długoletni samorządowiec powinien wiedzieć, że informacja przetworzona to taka, której urząd nie ma i należy ją wytworzyć. Może to być np. zestawienie jakichś danych. Tymczasem w każdym naszym wniosku chcieliśmy jedynie zobaczyć publiczne dokumenty, które są w posiadaniu gminy.

Dziwi szczególnie ostatnia odmowa z 12 kwietnia 2019 roku. Burmistrz Długozima nie chce pokazać „kosztorysu inwestorskiego”. Sprawa jest o tyle ciekawa, że właśnie wokół budowy hali jest ostatnio wiele kontrowersyjnych zdarzeń, jak choćby tajemnicze wykreślenie łącznika, czy roboty dodatkowe, a także zgoda na wydłużenie terminu dla wykonawcy i tym samym rezygnacja z naliczenia kar umownych.

Teraz dochodzi ukrywanie przed opinią publiczną dokumentacji. Zresztą dokumenty ukrywane są nie tylko przed nami, ale także przed radnymi, którzy chcą sprawdzać wiele spraw, ale często odmawia im się wglądu w dokumentację. Czego obawia się burmistrz Marek Długozima? Co skrywają publiczne dokumenty?

Tego nie wiemy, ale mamy nadzieję, że niebawem poznamy prawdę.

3 KOMENTARZY


  1. cyt.- „Tego nie wiemy, ale mamy nadzieję, że niebawem poznamy prawdę” kogo ma Pan redaktor
    na myśli CZYTELNIKÓW czy raczej siebie i kolegów politycznych. Dobro i zło wraca!

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here