Afera PCK zatacza szerokie kręgi

229
Fot. Twitter.com

Ogólnopolskie media donoszą o nowych wątkach dotyczących tak zwanej afery PCK. Z dolnośląskiego oddziału miały nie tylko wypływać pieniądze, ale i żywność przeznaczona dla ubogich. Do nieprawidłowości miało dochodzić w czasie, kiedy PCK współkierował poseł Piotr Babiarz z PiS, który zaangażowany był w poprzednie wybory starosty powiatu trzebnickiego, gdy wybrano Waldemara Wysockiego. Dziennikarze wskazują jeszcze jeden wątek związany z Trzebnicą.

Dziennikarze ogólnopolskich mediów od ponad dwóch lat opisują aferę związaną z Polskim Czerwonym Krzyżem. W czasie, kiedy dolnośląskim oddziałem kierowali politycy związani z PiS, z organizacji wyprowadzono 1,1 mln zł. Gazeta Wyborcza podała powołując się na ustalenia prokuratorów, że grupa pracowników PCK, pod przywództwem Jerzego G. (pełnił funkcję dyrektora PCK, był sejmikowym radnym poprzedniej kadencji z PiS) kradła odzież z kontenerów PCK, a pieniądze ze sprzedaży ubrań brała dla siebie, a część pieniędzy miała wspierać kampanie wyborcze lokalnych członków PiS.

Powołując się na zeznania świadków dziennikarze podali, że na kampanię Piotra Babiarza miało zostać przekazane 7 tys. zł. Oprócz pieniędzy z PCK miało zniknąć 46 ton żywności. Jeden z byłych pracowników PCK miał powiedzieć dziennikarzom, że żywność (osobno duże ilości jabłek) była rozdawana wśród ludności w czasie ostatniej kampanii wyborczej do Sejmu. „Na pewno (jabłka – przyp. red.) wywożone były w rejon Trzebnicy i Milicza i tam rozdawane wśród mieszkańców.” – podano w GW.

Piotr Babiarz miał się pochwalić rozdaniem 20 ton jabłek (w Trzebnicy i Miliczu), a także żywności, przed wyborami w 2015 roku. Dziennikarze dotarli do rozliczenia przedstawionego w PKW, z którego wynika, że zakupił on jedynie 26 kg jabłek za 46,68 zł. Jak zaznaczono w tekście, przed wyborami poseł był szefem wrocławskich struktur PiS (nie kieruje strukturami od marca zeszłego roku). Na pytanie dziennikarzy miał odpowiedzieć SMSem o treści: „W czasie kampanii rozdawałem jabłka zakupione od trzebnickiego sadownika„. Zapewnił także, że ma na to stosowne papiery, a poza kampanią, przy jego wsparciu, kilka gmin, bezpośrednio lub przez lokalne NGO, też otrzymywały jabłka. Ich rozdział i prawidłowość dostawy był potwierdzany przez pracowników Wojewódzkiej Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno – Spożywczych.

Sprawę opisywały różne gazety, w telewizji TVN również poruszano ten temat. W SMSie przysłanym do stacji TVN miał napisać: „Nigdy na jakichkolwiek moich wiecach czy zebraniach wyborczych nie była wydawana żywność. To jest pomówienie!!! Proszę sprawdzić od kiedy działa program FEAD i kiedy były pierwsze dostawy do lokalnego PCK. Wg mojej wiedzy brak jest dokumentów z wydania żywności, ale za 2016r. Jeszcze raz – to jest pomówienie”.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here