Drasnąłem radiowóz, a zabrali mi prawo jazdy

1108

Marcin Pluta jechał z kolegą przez Trzebnicę. Jak mówi, na ulicy ks. dziekana Bochenka było bardzo ślisko. – Jechaliśmy powolutku. Mimo tego, kiedy auto przed nami zahamowało, a ja wcisnąłem hamulec, samochód jechał dalej. Moje auto uderzyło przodem w tył samochodu, który stał przede mną. Pech chciał, że było to auto policyjne – mówi pan Marcin. Kiedy mężczyzna przyszedł do naszej redakcji i opowiadał nam o zajściu, był z nim kolega, świadek całego zdarzenia, który wtedy z nim jechał. – To była prawdziwa ślizgawica na ulicy. Widziałem, że Marcin zahamował, a i tak uderzył w radiowóz. Zdziwiło mnie to, co stało się później.

Strat praktycznie nie ma, zabrali prawo jazdy – twierdzi pan Marcin, Policjanci tłumaczą, że postępowali zgodnie z literą prawa.

O całym zdarzeniu przeczytasz w aktualnym 6/2019 numerze NOWej gazety trzebnickiej
lub e-wydaniu, które kupisz
tutaj

3 KOMENTARZY

  1. Dobrze by było, gdyby redakcja utrzymała kontakt z panem Marcinem i napisała, jakie było rozstrzygnięcie sprawy przed sądem, ponieważ w podobnych przypadkach, kiedy policja powołuje się na wspomniany w artykule przepis, sądy w blisko 80% przypadków zwracają prawo jazdy sprawcy kolizji uznając, ze nie było podstaw do jego zatrzymania.

  2. To jest właśnie „ cudowna „ trzebnicka policja ludzie się zabijają kradną dźgają innych normalnych uczciwie pracujących ludzi to jest spoko facet jechał powoli to zabrali mu prawko Patologia 🙂

  3. dajcie spokój trzebnickiej policji. To dobre chłopaki. Nie zabierają prawa jazdy bez powodu.
    A może gość z auta, które uderzyło w radiowóz się im nie spodobał, albo mieli zły dzień.
    Mają ciężką pracę, ciągle muszą uważać, żeby ktoś im nie wjechał w radiowóz.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here