LIST DO REDAKCJI: Przepełnione przedszkole: Rodzice dzieci z Hałabały odpowiadają burmistrzowi

672

Najpierw rodzice wysłali do nas list i zamieścili go także na swoim profilu Facebooka. Burmistrz, nie publikując listu rodziców, odpowiedział im na łamach gazetki samorządowej. Rodzice wysłali do nas odpowiedź na oświadczenie burmistrza i jednocześnie usunięto konto z FB, bo jak piszą wylała się na nich fala hejtu, zwłaszcza od osób… bezdzietnych. Twierdzą, że władza traktuje ich jak obywateli gorszej kategorii…

Szanowny Panie Burmistrzu,

W odpowiedzi na Pańskie oświadczenie informujemy, że wszystkie podane przez nas informacje w liście otwartym były prawdziwe, a my jesteśmy Rodzicami, a nie Pana przeciwnikami politycznymi.
Wszystkich przychodzących do Pana Rodziców z problemami i wątpliwościami zbył Pan i ci, których było na to stać, zabrali dzieci z przedszkola. W sytuacji, gdy rozmowy bezpośrednie nie przyniosły efektów, po pierwszym miesiącu działania przedszkola zdecydowaliśmy się na list otwarty, na który odpowiedział Pan, nie publikując go, dzięki czemu łatwo było pokazać się Panu w dobrym świetle.
Nawiązując do ustaleń organów pełniących nadzór nad przedszkolem, my od razu widzimy nieprawidłowość. Każdemu przedszkolakowi wg prawa przysługuje 2,5 mkw. Nawet najmniejsza z nieuprzywilejowanych grup, 37-osobowa, nie ma prawa przebywać na powierzchni mniejszej niż 96 mkw i jest to absolutne minimum. Gdyby chciał Pan wejść w dyskusję, że ten paragraf nie dotyczy przedszkoli publicznych, możemy przekazać wyroki sądów w podobnych sprawach. Wyroków tego typu jest niewiele, a to z tej prostej przyczyny, że każda osoba znająca się na wychowaniu dzieci wie, jak takie przepełnienie niekorzystnie wpływa nie tylko na sam komfort dzieci i ich prawidłowy rozwój, ale też na jakoś przeprowadzanych zajęć dydaktycznych.
Osobiście (osoba fizycznie pisząca pismo) mając do porównania dziesiątki przedszkoli zarówno prywatnych, jak i publicznych, mogę stwierdzić, że w żadnym cywilizowanym miejscu nie występują tak liczne grupy. Nie wiemy, dlaczego 3 sale, cytując Pana słowa, zostały „w pełni wykorzystane”, a w 3 pozostałych salach dzieci mają przestrzeń blisko dwukrotnie większą w przeliczeniu na osobę. Na ten temat możemy tylko snuć domysły.
Załączył Pan nam też frekwencję dzieci z ubiegłego tygodnia, w szczycie dziecięcego sezonu chorowalności, ma to faktycznie dużą wartość dowodową.
Co do zarzutu o zabezpieczenia odniósł się Pan w naszym odczuciu bardzo politycznie zamiast retorycznie. Przekaz nasz był prosty, skoro zabezpieczania nie spełniają swojej funkcji, po miesiącu się psują, to można było założyć zwykłą klamrę na bramkę, która sprawdziłaby się tak samo lub nawet lepiej, a fundusze zaoszczędzone na bublu wykorzystać na wyprawki dla dzieci zgodnie z prawem.
Strasznie nas sądem na temat cateringu jest zbędne, bo na szkodliwość produktów mamy dowody, których łatwo byłoby użyć. Niemniej firma cateringowa (w przeciwieństwie do Pana) wyciągnęła wnioski z naszych zarzutów i jadłospis od tego tygodnia się poprawił, za co jesteśmy wdzięczni i doceniamy to.
Zdziwiło nas to, że szczególnie zabolało Pana porównanie dzieci do psów a traktowanie ich w ten sposób z powodu Pana obietnic już nie. Nikt z rodzicami nie ustalał kwestii leżakowania, jak nam to Pan sugeruje, nie można było ustalać czegoś, do czego nie było warunków, zostaliśmy tylko poinformowani, że dzieci nie będą spać. Jeśli się nie mylimy, to przedszkole nawet nie dysponuje leżakami dla przedszkolaków, zostały one zapewne przerzucone do równie przepełnionego żłobka.
Na zakończenie oświadczamy, że mimo wszystko osiągnął Pan cel. Na ten moment odpuszczamy walkę, chociaż żal nam dzieci, nie tylko swoich. Widzimy, jak ogromna jest to walka z wiatrakami, a wypowiedzi Pana zwolenników, głównie bezdzietnych lub ze standardami wyniesionymi z PRL-u, dla których najważniejszym argumentem jest porównywanie sytuacji do absurdalnych czasów i warunków, utwierdziły nas w przekonaniu, że anonimowość była kluczowa. Odnosimy wrażenie, że my i nasze dzieci, którzy nie mamy z Panem żadnych powiązań, stajemy się obywatelami gorszej kategorii.
Z wyrazami szacunku,
Rodzice dzieci

4 KOMENTARZY

  1. „Osobiście (osoba fizycznie pisząca pismo) mając do porównania dziesiątki przedszkoli zarówno prywatnych, jak i publicznych, mogę stwierdzić, że w żadnym cywilizowanym miejscu nie występują tak liczne grupy”.
    Nic dziwnego, tam najprościej w świecie wprowadzone są limity przyjęć. Nikt się nie przejmuje co zrobią rodzice dzieci nieprzyjętych (we Wrocławiu jest to zawsze grupa liczniejsza od tych przyjętych) ze swoimi pociechami. I doprowadzicie do tego, że w przyszłym roku rodzic nie będzie miał możliwości decyzji czy pozostawić dziecko w „przepełnionym” przedszkolu czy nie. Kto inny o tym zadecyduje za nich, tak jak to jest robione we wszystkich „cywilizowanych” przedszkolach.

    PS. Pomysł na projekt na budżet obywatelski: „Rozbudowa przedszkola”. Może tędy droga?

    • gdyby w Trzebnicy nie poprzyjmował jakichś dzieci też by Nowa pluła, takie jest zadanie Nowej, ale masz 100% racji, POza naszym burmistrzem inni włodarze mają dzieci i rodziców dzieś

    • „Zapewnienie miejsc wszystkim dzieciom” powinno oznaczać stworzenie budynku odpowiedniego do potrzeb wszystkich dzieci, a nie przyjęcie wszystkich dzieci do za małego budynku.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here