List od Czytelnika – „Widziane z trybun…”

561
Polonia Trzebnica

Za nami półmetek rundy jesiennej rozgrywek piłkarskich IV ligi grupy wschodniej wrocławskiej. Z tej to okazji można dokonać wstępnych ocen i podsumowań.

Na półmetku tych rozgrywek trzebnicka Polonia startująca w tych rozgrywkach zgromadziła 13 punktów na co składają się 4 zwycięstwa, remis i dwie porażki. Straciliśmy najwięcej bramek spośród zespołów czołówki, a to nie wystawia dobrego świadectwa formacji defensywnej.

Inauguracja rozgrywek  przez  Polonię na  trzebnickim stadionie wypadła na remis, który zespół osiągnął w spotkaniu z Piastem Żerniki. Chciałbym się jednak skupić nie tyle na wynikach co na ocenie gry drużyny, bo ta niestety nie wyglądała zadowalająca.

Wyniki zespołu w 5 pierwszych meczach wywołały wśród niektórych niemal hurraoptymizm, byliśmy jednym z dwu zespołów wraz z Górnikiem Wałbrzych, który nie zaznał goryczy porażki.

Jeśli byśmy analizowali poszczególne mecze w wykonaniu naszego zespołu, to doszlibyśmy do wniosku, że rzeczywistość nie wygląda już tak różowo. Śmiem bowiem twierdzić, iż te cztery zwycięstwa były raczej dziełem przypadku niż składnej, przemyślanej gry drużyny. Tak było w meczu z Nowa Rudą, kiedy to zespół Polonii po zdobyciu przypadkowej bramki bronił się do zakończenia meczu. I tylko nieudolności strzeleckiej napastników Piasta N.R zawdzięczał zwycięstwo.

Tak też było w Wielkiej Lipie. W drugiej połowie zespół został zepchnięty do głębokiej defensywy i tylko wielkiemu szczęściu zawdzięczał, że nie przegrał tego meczu.

W wygranym meczu z Orłem Ząbkowice doszło do sytuacji kuriozalnej, w pewnym momencie sędzia wykluczył z boiska dwóch zawodników gości. Polonia grała przy przewadze, a mimo to nie potrafiła strzelić bramki. Mało tego, goście często zagrażali naszej bramce.

Pięć pierwszych meczów rozbudziło apetyty co niektórych rozpalonych głów. Zupełnie nie zastanawiano się, że zespół jako całość prezentuje się co najmniej miernie. Dokładnie unaoczniły to mecze z Unią Bardo i z rezerwami Śląska Wrocław.

Unia Bardo przed spotkaniem z Polonią miała zdobyte 3 punkty i zajmowała w tabeli 15, przedostatnie miejsce, dzieliła nas zatem różnica 10 punktów. Wydawało się zatem, że Polonia powinna sobie z tym zespołem poradzić bez problemów. Niestety, rzeczywistość okazała się zgoła inna. Przegraliśmy mecz z kretesem, a wszystkie mankamenty w grze zespołu uwidoczniły się jak na dłoni. Wystarczy powiedzieć, że pierwszy celny strzał na bramkę przeciwnika trzebniczanie oddali w 49 minucie meczu. Ponadto w grze nie widać było żadnej myśli, żadnego pomysłu, a gra z kontrataku to dla Polonii iluzja.

W zespole brak jest prawdziwego reżysera gry

Te wszystkie mankamenty występowały w grze drużyny od początku rozgrywek, lecz obraz zacierały częściowo dobre wyniki.

Mecz z rezerwami Śląska już dobitnie unaocznił jaką wartość prezentuje zespół Polonii. Piłkarze Śląska potraktowali mecz jak trening, dali pokaz gry, a zawodnicy Polonii biegali i obserwowali jak składnie rywal operuje piłką. Przez całe 90 minut meczu zespół Polonii dostał się pod bramkę rywala kilka razy, ale strzału na jego bramkę nie oddał żadnego. Przykro było patrzeć, na to co prezentuje drużyna Polonii. Takimi meczami w wykonaniu trzebniczan skutecznie pozbawia się widzów na stadionie.

Wydaje się, że podłoże tego stanu rzeczy leży w początkach przygotowaniach zespołu do zespołu. Pamiętamy wszyscy jak na dwie kolejki przed zakończeniem poprzedniego sezonu zmieniono trenera. Przygotowaniami do nowych rozgrywek zajął się nowy trener Pan Ignasiak. Zaczął od reformy składu personalnego. Pozbył się lekką ręką  kilku podstawowych zawodników drużyny w tym tej klasy zawodnika co Krzysiu Ostrowski. Podobno nie nadawali się do drużyny. Tymczasem Ci zawodnicy grają w Prusicach i stanowią o sile Orła. A jak grają Prusice wystarczy spojrzeć na wyniki i tabelę. Tak się składa, że byłem obserwatorem dwóch ostatnich meczów Orła Prusice i trzeba sobie powiedzieć wyraźnie, że przy takiej dyspozycji i grze Polonii trudno być optymistą przed meczem derbowym z tym zespołem.

Zastanawia motywacja postępowania kierownictwa klubu i przyzwolenie dla poczynań Pana Ignasiaka w rewolucji personalnej zespołu, która na dzisiaj jeśli chodzi o jakość gry zespołu, wygląda miernie.

Trzeba też poświecić kilka słów newralgicznej pozycji jaką jest pozycja bramkarza. Zrezygnowano z wieloletniego  doświadczonego bramkarza Polonii Karola Buchli, a sprowadzono dwóch bardzo młodych bramkarzy, którzy jak pokazały dotychczasowe mecze muszą się jeszcze wiele uczyć, by dorównać Buchli. Można dyskutować, że puszczał bramki „farfocle” ale trzeba sprawiedliwie dodać, iż wybronił wiele tzw. „setek”. Przecież można było sprowadzić bramkarza konkurenta dla Buchli, by nie czuł się tak bardzo pewnie.

Kilka słów trzeba też poświęcić sprowadzonemu z Wołowa Ramiączkowi. Chłopak, który w barwach Wołowa strzelił ponad 20 bramek, w zespole Polonii widać, czuje się zagubiony, nie wie gdzie jest jego miejsce na boisku, nie jest należycie wykorzystany, a to jest rola trenera. Zespół ustawiony personalnie przez trenera Ignasiaka gra po prostu źle, każdy element piłkarskiego rzemiosła wymaga poprawy.

Główne grzechy

Brak myśli taktycznej, brak koncepcji gry, brak celności podań, brak zawodnika prowadzącego grę, przypadkowość w grze, a przede wszystkim zupełna indolencja strzałowa i brak skuteczności. To są główne grzechy dzisiejszego zespołu Polonii. Siedem rozegranych dotychczas meczów nie napawa optymizmem, odnosi się wrażenie, że teraz nastąpi jazda w dół tabeli. Obym okazał się złym prorokiem.

Tak na marginesie z rozrzewnieniem przypominam sobie nie tak odległe znowu czasy, gdy Polonia stanowiła potęgę w III lidze, wygrywając z takimi dzisiaj potentatem jak Chrobry Głogów a zespoły Piasta Żmigrodu, Orła Prusice pałętały się gdzieś w ogonach A klasy i okręgówki. Dzisiaj Piast Żmigród, dzięki mądrej polityce osadził się na stałe w III lidze, Orzeł Prusice w szybkim tempie dogonił sportowo Trzebnicę i niebawem okaże się, że Trzebnica jako powiat sportowo zostanie zepchnięta na trzecie miejsce w tej nieoficjalnej rywalizacji.

Piszę o tym nie bez kozery, takie są bowiem odczucia trzebnickich sympatyków piłki nożnej.

Ze sportowym pozdrowieniem
Janusz Musiał

Wszystkich kibiców zachęcamy do dzielenia się swoimi spostrzeżeniami

1 KOMENTARZ

  1. Dawno już Pan nic nie pisał Panie Musiał. Po raz kolejny bzdury.Ilu jest tych „trzebnickich sympatyków piłki nożnej”? Chodzi o tych leśnych dziadków co zatrzymali się na latach 60 i 70 -tych? A z nimi ta myśli taktyczna? Widzę ze ciągle od kilku lat żyje Pan marzeniami o III lidze albo jeszcze z niej nie wrócił do rzeczywistości. Proszę porównać to z poprzednim sezonem kiedy grał Pana Krzysiu Ostrowski , Karol Buchla i cała reszta co odeszła, ile w tym momencie mieli punktów w lidze ? Za worek ziemniaków czy za jabłka z trzebnickich sadów to oni raczej nie grali. I co z tego wynikło? Ledwo co się utrzymali !! Następna kwestia której w ogóle Pan Musiał nie dostrzega to wprowadzanie do zespołu wychowanków którzy odgrywają o raz to kluczową role. Trener nie jest cudotwórcą ale z taką drużyną jaką miała Polonia w poprzednim sezonie (Ostrowski,Stasiak,Buchla,Kuczer i inni) to powinni wygrywać mecz za meczem nawet bez trenera. Moim zdanie jest to bardzo dobra decyzja zarządu i pewnie jakieś ograniczenia finansowe. Panie Musiał mam nadzieje że Pan to czyta i przejrzy wreszcie na oczy.
    PS.
    Jestem też ciekaw czy był Pan rozmawiać z zarządem lub trenerem przed napisaniem tego artykułu.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here