List do redakcji – Światła czy rondo w Trzebnicy? [SONDA]

1481

Otrzymaliśmy bardzo ciekawy list od naszego Czytelnika, który porusza temat budowy ronda w Trzebnicy i poddaje w wątpliwość sens likwidacji świateł na rzecz ronda. 

Jakie jest Państwa zdanie?

zaGłosuj w  naszej sondzie poniżej

LIST DO REDAKCJI:

Szanowni Państwo,

Przypadkiem natknąłem się na artykuł dotyczący skrzyżowania Milicka – Bochenka – Prusicka w Trzebnicy w kontekście planowanego tam ronda i – rzekomo – przeszkadzającej sygnalizacji świetlnej.

Autor tekstu nie wziął chyba jednak pod uwagę tego, co charakteryzuje sygnalizację – mianowicie jej podstawowej funkcji, tj. zapewnienia bezpieczeństwa ruchu; przepustowość jest na drugim miejscu. Ale i przepustowość ma swoje zyski: przed wybudowaniem sygnalizacji czas oczekiwania na wyjazd z ul. Prusickiej wynosił (w godzinach szczytu) około 3 – 5 minut (sam tego doświadczałem!), obecnie – mimo „kolejek przy czerwonym” – rzadko kiedy jest dłuższy niż 1, czasami 2 cykle.

Sygnalizacja ta od początku zaprojektowana była jako akomodacyjna, tzn. dostosowująca długość sygnału zielonego do rzeczywistego zapotrzebowania. Jest wszakże jeden warunek by to działało dobrze: urządzenia muszą być sprawne i przynajmniej raz na jakiś czas konserwowane.

Był taki okres, gdy detektory wizyjne, które decydują o długości sygnałów zielonych, przestały funkcjonować, i nikt się nie pofatygował, by zgłosić problem u zarządzającego ruchem (wówczas był to Rejon Dróg Krajowych w Oleśnicy); podejrzewam, że to wtedy u p. Burmistrza zakiełkowała myśl o wycięciu sygnalizacji i zbudowania ronda. Po kilku interwencjach urządzenia przywrócono do życia i akomodacja zaczęła działać poprawnie.

Jest jeszcze jeden, zasadniczy problem, mianowicie oczekiwanie ze strony społeczeństwa, że to panaceum na bolączki komunikacyjne jakim ma być sygnalizacja, rozwiąże nam wszystkie problemy: przepustowość, bezpieczeństwo, komfort korzystania z dróg, itp., itd.

Stąd pewnie (również u autora tekstu w NOWej) powszechny osąd, że „sygnalizacja jest zła, bo na czerwonym tworzą się kolejki”.

One muszą się tworzyć, bo istotą sygnalizacji jest właśnie grupowanie pojazdów w pewnej części cyklu, podczas której inne pojazdy mają sygnał zielony.

Jest to – sięgając do czasów rzymskich – współczesna realizacja zasady „do ut des”. Innymi słowy: ja teraz czekam, ale inni jadą. Za chwilę ci inni stoją, a ja jadę.

Kwestią jest tutaj społeczne odczucie długości czasu oczekiwania, które zależy od sprawności sygnalizacji:

  1. Jeśli ta pracuje w trybie akomodacyjnym, akceptujemy konieczność oczekiwania, bo jego czas jest krótszy i zmienny.
  2. Jeśli natomiast  ruch sterowany  jest w trybie stałoczasowym (długość i obecność sygnału zielonego jest stała, niezależnie od liczby chętnych), zaczynamy się burzyć przeciw ograniczeniom w naszej swobodzie ruchu i optujemy za likwidacją sygnalizacji.

Tylko co mają wówczas powiedzieć piesi lub kierowcy z dróg podporządkowanych?

Rondo jest niemal z definicji trzykrotnie droższe w budowie od najbardziej rozbudowanej sygnalizacji, a zamiana sygnalizacji na rondo jest ponadto droższa o koszt demontażu urządzeń sygnalizacyjnych.

Czy nie lepiej (i taniej) więc zadbać o sprawność techniczną istniejącej sygnalizacji, niż ją likwidować i budować rondo – które, przy okazji, nie chroni pieszych(!)?

Doświadczenie uczy, że ronda działają dobrze, gdy są odpowiednio duże – z wyspa centralną o średnicy 50 – 70 metrów.

Gdzie zmieści się takie „prawdziwe” rondo w tym miejscu w Trzebnicy?

Kosztem wyburzenia Urzędu Miejskiego? Małe lub średnie ronda przestają funkcjonować przy większym natężeniu ruchu (przykład Rybnika, miasta pionierskiego w tej dziedzinie). Co w tej sytuacji? Mamy jeść tę żabę?

Z wyrazami szacunku Jerzy Narożny

sonda

Co będzie lepszym rozwiązaniem w Trzebnicy na głównym skrzyżowaniu?
Zagłosuj

3 KOMENTARZY

  1. Mądrego warto i poczytać. Pan Narożny z tego co przeczytałem jak najbardziej jest w temacie. W Trzebnicy są korki?? Przejedźcie się w godzinach popołudniowych okolicami Armii Krajowej we Wrocławiu, szlak trafi każdego i powiecie że w Trzebnicy nie ma korków. Ileż się stoi na światłach, najwyżej kilka minut i tak jak pan Narożny napisał jeśli ten system będzie działał jak trzeba nie trzeba nam ronda.

  2. Wszędzie tam, gdzie powstały ronda zamiast świateł, jest bezpieczniej, ruch odbywa się bardziej płynnie. Jest to fakt niepodważalny, choćby nie wiem jakie światła były na skrzyżowaniu.
    RONDO!!

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here