List do redakcji – Światła czy rondo w Trzebnicy? [SONDA]

1613

Otrzymaliśmy bardzo ciekawy list od naszego Czytelnika, który porusza temat budowy ronda w Trzebnicy i poddaje w wątpliwość sens likwidacji świateł na rzecz ronda. 

Jakie jest Państwa zdanie?

zaGłosuj w  naszej sondzie poniżej

LIST DO REDAKCJI:

Szanowni Państwo,

Przypadkiem natknąłem się na artykuł dotyczący skrzyżowania Milicka – Bochenka – Prusicka w Trzebnicy w kontekście planowanego tam ronda i – rzekomo – przeszkadzającej sygnalizacji świetlnej.

Autor tekstu nie wziął chyba jednak pod uwagę tego, co charakteryzuje sygnalizację – mianowicie jej podstawowej funkcji, tj. zapewnienia bezpieczeństwa ruchu; przepustowość jest na drugim miejscu. Ale i przepustowość ma swoje zyski: przed wybudowaniem sygnalizacji czas oczekiwania na wyjazd z ul. Prusickiej wynosił (w godzinach szczytu) około 3 – 5 minut (sam tego doświadczałem!), obecnie – mimo „kolejek przy czerwonym” – rzadko kiedy jest dłuższy niż 1, czasami 2 cykle.

Sygnalizacja ta od początku zaprojektowana była jako akomodacyjna, tzn. dostosowująca długość sygnału zielonego do rzeczywistego zapotrzebowania. Jest wszakże jeden warunek by to działało dobrze: urządzenia muszą być sprawne i przynajmniej raz na jakiś czas konserwowane.

Był taki okres, gdy detektory wizyjne, które decydują o długości sygnałów zielonych, przestały funkcjonować, i nikt się nie pofatygował, by zgłosić problem u zarządzającego ruchem (wówczas był to Rejon Dróg Krajowych w Oleśnicy); podejrzewam, że to wtedy u p. Burmistrza zakiełkowała myśl o wycięciu sygnalizacji i zbudowania ronda. Po kilku interwencjach urządzenia przywrócono do życia i akomodacja zaczęła działać poprawnie.

Jest jeszcze jeden, zasadniczy problem, mianowicie oczekiwanie ze strony społeczeństwa, że to panaceum na bolączki komunikacyjne jakim ma być sygnalizacja, rozwiąże nam wszystkie problemy: przepustowość, bezpieczeństwo, komfort korzystania z dróg, itp., itd.

Stąd pewnie (również u autora tekstu w NOWej) powszechny osąd, że „sygnalizacja jest zła, bo na czerwonym tworzą się kolejki”.

One muszą się tworzyć, bo istotą sygnalizacji jest właśnie grupowanie pojazdów w pewnej części cyklu, podczas której inne pojazdy mają sygnał zielony.

Jest to – sięgając do czasów rzymskich – współczesna realizacja zasady „do ut des”. Innymi słowy: ja teraz czekam, ale inni jadą. Za chwilę ci inni stoją, a ja jadę.

Kwestią jest tutaj społeczne odczucie długości czasu oczekiwania, które zależy od sprawności sygnalizacji:

  1. Jeśli ta pracuje w trybie akomodacyjnym, akceptujemy konieczność oczekiwania, bo jego czas jest krótszy i zmienny.
  2. Jeśli natomiast  ruch sterowany  jest w trybie stałoczasowym (długość i obecność sygnału zielonego jest stała, niezależnie od liczby chętnych), zaczynamy się burzyć przeciw ograniczeniom w naszej swobodzie ruchu i optujemy za likwidacją sygnalizacji.

Tylko co mają wówczas powiedzieć piesi lub kierowcy z dróg podporządkowanych?

Rondo jest niemal z definicji trzykrotnie droższe w budowie od najbardziej rozbudowanej sygnalizacji, a zamiana sygnalizacji na rondo jest ponadto droższa o koszt demontażu urządzeń sygnalizacyjnych.

Czy nie lepiej (i taniej) więc zadbać o sprawność techniczną istniejącej sygnalizacji, niż ją likwidować i budować rondo – które, przy okazji, nie chroni pieszych(!)?

Doświadczenie uczy, że ronda działają dobrze, gdy są odpowiednio duże – z wyspa centralną o średnicy 50 – 70 metrów.

Gdzie zmieści się takie „prawdziwe” rondo w tym miejscu w Trzebnicy?

Kosztem wyburzenia Urzędu Miejskiego? Małe lub średnie ronda przestają funkcjonować przy większym natężeniu ruchu (przykład Rybnika, miasta pionierskiego w tej dziedzinie). Co w tej sytuacji? Mamy jeść tę żabę?

Z wyrazami szacunku Jerzy Narożny

sonda

Co będzie lepszym rozwiązaniem w Trzebnicy na głównym skrzyżowaniu?
Zagłosuj

7 KOMENTARZY

  1. Mądrego warto i poczytać. Pan Narożny z tego co przeczytałem jak najbardziej jest w temacie. W Trzebnicy są korki?? Przejedźcie się w godzinach popołudniowych okolicami Armii Krajowej we Wrocławiu, szlak trafi każdego i powiecie że w Trzebnicy nie ma korków. Ileż się stoi na światłach, najwyżej kilka minut i tak jak pan Narożny napisał jeśli ten system będzie działał jak trzeba nie trzeba nam ronda.

  2. Wszędzie tam, gdzie powstały ronda zamiast świateł, jest bezpieczniej, ruch odbywa się bardziej płynnie. Jest to fakt niepodważalny, choćby nie wiem jakie światła były na skrzyżowaniu.
    RONDO!!

  3. @Gipsiarz – w całej Trzebnicy mieszka niewiele ponad 12 tys. osób. We Wrocławiu ponad 700 tys. Nie do końca trafione porównanie.
    Co do samego artykułu jak też i listu – korki w Trzebnicy czasami ciągną się od ronda przy ulicy 1 Maja, aż do świateł przy ul. Milickiej. Od strony Prusic rozpoczynają się czasami na wysokości Teatralnej. W poprzednim tygodniu na Milickiej samochody stały w połowie drogi między Pobożnego, a Kościuszki. I nie chodzi tutaj o to, że sprawiedliwie wszyscy muszą odstać swoje i będzie super jak zadziała akomodacja. Ponieważ w takich przypadkach, jest to nieistotne. Nikt jednak nie zwraca uwagi na istotną sprawę. Na głównych trzebnickich ulicach, bez przerwy, stoi ponad setka samochodów z włączonymi silnikami. Przez kilkanaście godzin tygodniowo, do otoczenia wydalane są setki metrów sześciennych spalin. W centrum miasta, przy minimalnym przepływie powietrza. Czy takie zjawisko zwiększa bezpieczeństwo Mieszkańców Trzebnicy? Ronda najlepiej sprawdzają się przy większych średnicach. Zgadza się. Jednak z doświadczenia – czy można napisać, że nie ma płynności ruchu pojazdów przy skrzyżowaniach Wrocławska – Obrońców Pokoju, czy też Obrońców Pokoju – Świętej Jadwigi? Sami musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy koszty poniesione na przebudowę skrzyżowania Milicka – Prusicka, znajdą uzasadnienie w ograniczeniu niskiej emisji na terenie naszego Miasta?

  4. nie ma złotego jaja, i jedno i drugie rozwiązanie ma swoje dobre i złe strony, np.

    1-rondo „jajkiem” zwane
    …. gdy jadący od strony sklepów Inter M. i Biedronki oraz pojazdy zjeżdżające do miasta „S-KI” , utworzą ciąg pojazdów, to szans nijakich nie masz , aby na rondo owe jadąc Obrońców od Bochenka -wjechać ,,,no i korek owy na obrońców powstaje. W przypadku tym światła byłyby sprawiedliwsze dla obu kierunków.

    2- węzeł gordyjski na Bochenka na wysokości sklepu junior w kierunku -Poznań ,, tworzy się między innymi z powodu włączania się w ten kierunek pojazdów z ul. Św.Jadwigi. Więc jednokierunak na Jadwigi, na odcinku Bochenka -rondo Jajko ,,odwrócić by należało. Co na znaczne zluzowanie węzła wpłynąć by musiało.

    3- na parkingu przed Białym Domem jednokierunkowy ruch pojazdów byłby sprawniejszy, gdyby wjazd od Witosa, a wyjazd zaś na Daszyńskiego uczynić. Obecnie wyjeżdżający z parkingu na Witosowe światła bałagan wielki czynią , a na Daszyńskiego dole obok banku przed światłami wiatr po pustej ulicy hula.

    4- o fatalnej organizacji ruchu (po ostatnio wprowadzonych zmianach) w pozostałej części naszego
    miasta, można by długo i długo ….
    Dlaczego nikt tych zmian, przed ich wprowadzeniem,, nie konsultował z mieszkańcami ???

  5. @Senior Powiem jeszcze jedno, nie umiemy korzystać ze świateł. Zaświeca się zielone i wszyscy ruszamy, wszyscy patrzymy na sygnalizator, a nie jak teraz jeden się zagapi, drugi w telefonie grzebie trzeci szuka biegu. I zamiast 20 pojazdów przejeżdża 10.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here