Tak wygląda transparentność w Gminie Trzebnica. Sami zobaczcie pismo

1234

Kilka tygodni temu opisaliśmy niecodzienną inwestycję, w trzebnickim urzędzie. Cichutko, bez rozgłosu i przetargu powiększono sekretariat. W związku z przebudową, wysłaliśmy do urzędu pytania:

1. W jaki sposób i kto zlecił tą inwestycję?
2. Czy jeśli zlecenie zrealizowane zostało bez przetargu to czy zrobiono rozeznanie rynku, do ilu potencjalnych wykonawców wysłano zapytanie?
3. Jak wybrano Wykonawcę i co zadecydowało o wyborze akurat tego wykonawcy?
4. Jaki był całkowity koszt w/w przebudowy (szklane szyby, podłogi i wyposażenie)?
5. Proszę wskazać, z jakiej pozycji budżetu została opłacona ta inwestycja?

Chcieliśmy oczywiście, aby odpowiedź urzędników znalazła się w tekście, dlatego wskazaliśmy termin publikacji. Niestety, odpowiedź nie nadeszła, ale po 14 dniach otrzymaliśmy następujące pismo z Gminy Trzebnica:
Jak „szeroki jest zakres pytań” można ocenić samemu. Niestety, tak w praktyce wygląda przejrzystość działania w Gminie Trzebnica. Burmistrz gdzie tylko może ogłasza, że nie ma nic do ukrycia, zapewnia, że działa transparentnie i… potem informacje ukrywa. Wydawać publiczne pieniądze jest bardzo łatwo. Gorzej, gdy ktoś nie chce mieszkańcom ujawnić ile wydano na taką czy inną inwestycję. Wtedy rodzą się podejrzenia, że tu i ówdzie powstają układy i układziki.
A tak opisaliśmy temat kilka tygodni temu:
To, że do burmistrza Trzebnicy Marka Długozimy na audiencję, trzeba się umawiać z kilkunastodniowym wyprzedzeniem, wiedzą wszyscy Ci, którzy chcieli się z nim spotkać, ale nie są w tej grupie uprzywilejowanych, które włodarza ma na wyciągnięcie ręki.

No ale tak to bywa, jest bizancjum, to musi być też hierarchia i musi być okazana moc urzędu.

Petent, jak to petent, może poczekać, a że często minuty mogą się przerodzić w godziny, to zapewne wychodząc naprzeciw oczekiwaniom mieszkańców burmistrz Marek Długozima postanowił, że petenci poczekają, ale wygodniej i pewnie dlatego zlecono prace polegające na powiększeniu gminnego sekretariatu o szklane pomieszczenie dla oczekujących.

Petenci dalej będą czekać, ale… wygodniej

Pomysł całkiem niezły, bo przynajmniej oczekujący nie będą tak natarczywie przyglądać się pracy sekretarki czy nie daj boże, pracy włodarza.

Pomieszczenie wyposażono w krzesełka i maszynę do kawy

W końcu coś się petentowi należy, a jak wiadomo, petent poczęstowany kawą będzie mniej awanturujący się.

My pomysł burmistrza popieramy w całej rozciągłości

Z dziennikarskiego obowiązku zapytaliśmy jednak włodarza, ile „petenci i pozostali mieszkańcy zapłacili” za ten luksus.

Okazało się, że uzyskanie informacji nie będzie takie proste, a jak wiadomo burmistrz nie lubi się chwalić wydatkami.

Wysłaliśmy więc pytania, bo zauważyliśmy, że prace prawdopodobnie nie zostały zlecone w formie przetargu, bo takowego na stronie urzędu nie zauważyliśmy.

Kto zatem i za ile wykonał to intratne zadanie? O tym poinformujemy, gdy urzędnicy ujawnią nam „twarde fakty”.

14 KOMENTARZY

  1. ale macie ból d**y w redakcji. I tak ludzie beda glosowac na Dlugozime, wiec bedziecie mogli sobie posiedziec w nowej poczekalni i tylko pomarzyc.

  2. Panie Danielu, Burmistrza trzeba chwalić On to zrobił dla Pana i pańskiej drużyny, nie mógł patrzeć jak się męczycie szpiegując tyle godzin. Ave Marek Aureliusz.

  3. Inwestycje są od tego żeby kosztowały inwestora, a jak inwestuje gmina to wszyscy robią ściepę.
    Mimo że nie bywam w urzędzie, i pewnie nie szybko się tam pojawię, to podoba mi się że coś się zmienia. Ktoś dostał zapłatę za to co zrobił, jeżeli zrobił dobrze i solidnie, to i kasa będzie solidna.
    Całe szczęście że P. Marek nie jest takim dusigroszem jak NOWa…

    PS: dzięki waszemu hejtowaniu władzy, przynajmniej wiem co się w gminie dzieje, a że przedstawiacie to w odwróconej rzeczywistości….

  4. Może warto czytać ze zrozumieniem. Nie chodzi przecież o to, że władza coś robi. Nowa pisze tylko o tym, że władza ukrywa info o tym ile to kosztuje? Ludzie czy wy nie rozumiecie, że p.Marek to nie buduje za swoje, tylko za nasze?

      • co niby jest dla nas? Bezsensowne projekty, typu multimedialna fontanna na stawach i puszczanie muzyki, której nikt nie chce słuchac i to jeszcze o godz 23? Czy moze przychodnia, w której lekarza specjaliści są, owszem. Ale przyjmują tylko prywatnie i za wysokie stawki. A moze basen, do ktorego rok w rok trzeba dopłacac?

  5. Szanowna Redakcjo, a czy nie prościej przeczytać odpowiedni regulamin w tymże zakresie i samemu zorientować się (poinformować następnie i petentów i mieszkańców) do jakiej kwoty nie ma obowiązku ogłaszania przetargu?
    Czekający petent za szklanymi drzwiami jest spokojny gdy widzi że włodarz jest zajęty a pracownicy nie piją kawy wyłącznie. Zresztą, sam Adach np w krytykowanym przez redakcję wydziale komunikacji wprowadził szklane drzwi. To nowoczesne rozwiązanie pogłębiające zaufanie oczekującego petenta. Brawo za pomysł !

  6. Hehe, po pierwsze szklane to są ściany, burmistrz jest za drzwiami odgrodzony, nikt nie widzi co robi i czy pracuje. Regulamin? O czym piszesz? Nie ma znaczenia, nawet jak się ogłasza przetarg z wolnej ręki to i tak trzeba zapytać o cenę innych oferentów. Przepłacać to można za swoje, a nie za nasze. Zresztą jak władza ukrywa koszty i to jak wybrała oferenta, to znaczy, że w sprawie coś „śmierdzi”

  7. Hehe, na zdjęciu widać szklane drzwi … natomiast nie zawsze należy sprawdzać innych oferentów. Widzę że wypawiadaja się specjaliści. Odsyłam jednak do ustawy prawo zamówień publicznych. Z wolnej ręki to jest zamówienie a nie „przetarg z wolnej ręki”. Nie ma takiego
    tryb udzielenia zamówienia publicznego.
    Od spraw „śmierdzących” są odpowiednie instytucje i im należy zgłaszać te sprawy a nie redakcji.

Odpowiedz na „Specjalisci od ... "Przetargów z wolnej ręki"Anuluj

Please enter your comment!
Please enter your name here