Dzień otwarty u Sznajderów

1787
Profesjonalna sesja zdjęciowa rodziny Sznajderów. Całe pokolenia zajmują się kiszeniem

Wielkie zbieranie ogórków i warsztaty kiszenia odbędą się 18 sierpnia na terenie gospodarstwa i firmy rodzinnej państwa Sznajderów.

Na przybyłych czekają liczne atrakcje

Wszystkich chętnych gospodarze zapraszają
w godzinach 12 – 17

 

Kim jest rodzina Sznajderów?

Rodzina Sznajderów, która mieszka w Karnicach, kiszeniem zajmuje się 60 lat. W roku  2017 została wyróżniona Smokiem Sukcesu w kategorii rolnictwo.

Jaki jest ich przepis na sukces?

NOWa: – Jak zareagowali Państwo na nagrodę? Czy to była dla Was niespodzianka?

Sznajderowie: Była to dla nas duża niespodzianka! I wielka radość oczywiście. Do tej pory braliśmy udział w konkursach, w których musieliśmy się sami zgłosić, zaprezentować. Tutaj – ktoś nas wypatrzył i docenił. Tym bardziej dla nas to cenne.

NOWa: Jak to się stało, że zajęli się państwo kiszeniem różnych warzyw? Proszę opowiedzieć o początkach działalności.

Tradycja kiszenia w naszej rodzinie liczy już 60 lat. Ale historia zaczyna się jeszcze wcześniej, o co najmniej kolejne 60 lat.

Kilka lat temu podczas spotkania dot. „dziejów wrocławskiej gastronomii” Grzegorz Sobel pokazał nam mapę kulinarną dawnych Niemiec z 1897 roku. Okazało się, że już wtedy Dolina Baryczy oznaczona została jako dolina kiszonej kapusty. Niemal pół wieku później, po II wojnie światowej, nasz dziadek – Stefan przeniósł się ze Stanisławowa – to obecna Ukraina -właśnie do Doliny Baryczy. Jako świetny bednarz i stolarz miał mnóstwo zamówień na dębowe beczki do gospodarstw, które słynęły z kiszenia kapusty i ogórków. Z czasem sam zaczął też kisić. Tak się zaczęła tradycja kiszenia w naszej rodzinie. Dzięki naszej rodzinie ponad stuletnia tradycja regionu jest nadal kontynuowana. Tak rodzi się właśnie miłość do kiszenia już w czwartym pokoleniu.

NOWa: Ile osób jest zaangażowanych w to przedsięwzięcie, jak podzieliliście się obowiązkami?

Gospodarstwo rolne prowadzą Michał Sznajder z żoną Ludmiłą. Oni odpowiadają za uprawy, zbiory i kiszenie. To najważniejsze i najbardziej odpowiedzialne zadania. Tata, Włodzimierz Sznajder doradza nam swoją wiedzą, doświadczeniem, ma też niesamowite pomysły na nowe kiszone warzywa i soki, jest naszym kreatorem smaku. Mama, Elżbieta pomaga w organizacji pracy i pilnuje by zachować właściwy balans odpoczynek – praca. Siostra Michała – Emilia zajmuje się w gospodarstwie marketingiem, targami a jej mąż Jarosław dystrybucją. Dzięki temu, że działamy rodzinnie, wszyscy wkładamy w to swoje serca.

NOWa: Jakie warzywa Państwo kisicie, co można kisić? Większości osób kiszonki kojarzą się z kapustą i ogórkami. Jakie produkty macie w swoim asortymencie?

Naszymi kluczowymi produktami są kiszone ogórki i kiszona kapusta. Od kilku lat kisimy również buraczki, czerwoną kapustę i tłoczymy soki z kiszonek. Kisić można wszystko! Dwa lata temu zakisiliśmy kalafiory, które okazały się hitem targów Slow Food w Krakowie. Nasze kiszone rzodkiewki zachwycają wyglądem – są różowe w środku a białe na zewnątrz, Lubimy eksperymentować – na święto Dyni we wrocławskim Ogrodzie Botanicznym zakisiliśmy dynię i otrzymaliśmy wyróżnienie w konkursie na dyniowe przysmaki. Polecamy kiszoną cebulę i czosnek. Rewelacyjne okazały się też kiszone patisony.

NOWa: Czym różni się kapusta kiszona od kwaszonej?

Profesor Miodek pięknie to wyjaśnił: pół Polski kisi, a pół Polski kwasi. Różnica wynika tylko i wyłącznie z różnic językowych danego regionu. Jeszcze 10 lat temu kiszenie i kwaszenie znaczyło dokładnie to samo. Kapusta kiszona czy kwaszona powinna być taka sama, czyli taka, która podczas naturalnej, samoczynnej, powolnej fermentacji skwaśniała, ponieważ namnożyły się bakterie probiotyczne, które zjadając naturalny cukier w kapuście – ją ukwasiły, czy też ukisiły.

NOWa: Jak poznać kiszonkę dobrej jakości?

Po pierwsze – nie kupujmy kapusty w szczelnych, zgrzewanych woreczkach, bo nie ma tam już żywych probiotyków. Po drugie – czytajmy skład: kapusta kiszona, sól, opcjonalnie marchew. To powinien być cały skład. Najlepsza jest kapusta prosto z beczki. Najlepiej mokra, z sokiem, bo to sok gwarantuje, że nam się kapusta nie zepsuje. My pakujemy naszą kapustę również w małe wiaderka 1kg i szklane słoiki po 450 gramów. To co jest ważne – taka kapusta nie jest pasteryzowana, musi stać w lodówce.

Jeśli kupujecie kapustę w słoiku – czytajcie, czy była pasteryzowana

Jeśli tak – to macie ją już ugotowaną, czyli również bez probiotyków. To samo z sokami z kiszonek – pijcie koniecznie niepasteryzowane, takie z lodówki, które ciągle pracują, bo to one mają największe walory zdrowotne. Kolor kapusty powinien być lekko żółtawy a nie śnieżnobiały. No i najważniejsze – jak się będziemy czuć po takiej kapuście. Często słyszymy, że „niestety ja nie mogę, bo mi kiszone rzeczy szkodzą”. Gwarantujemy, nasze nie zaszkodzą, bo są naturalnie, prawdziwie ukiszone.

NOWa: Reklamujecie się jako produkcja rodzinna, tradycyjna, bez konserwantów. Jakość kosztuje. Czy Wasze produkty są droższe od tych, które możemy kupić w marketach? Proszę podać kilka przykładowych cen?

Chcemy, by nasze produkty były dostępne dla każdego. Dlatego też staramy się by ceny były sprawiedliwe czyli takie, które pozwalają nam na działalność, rozwój i nasze codzienne życie, i jednocześnie takie, by nie rujnowały domowego budżetu konsumentów. Jeśli przyrównamy nasze ceny do cen w marketach to tak – jesteśmy drożsi, ale kto nie jest? Markety funkcjonują na zupełnie innych zasadach, zamawiają tirami produkty do magazynów centralnych, i ostro negocjują ceny. Skutkiem tego jest „innowacja” w procesie kwaszenia kapusty, czyli szukanie oszczędności w szybkim zakwaszaniu zamiast powolnej i kosztownej fermentacji. Jeśli porównamy się do konkurentów – nasze kiszonki wcale nie są droższe. Wiaderko 1kg kapusty kosztuje ok. 5 zł, ogórki 800 gr – 6 zł, sok z kapusty kiszonej ok. 3 zł za 250 ml, a sok z kiszonych buraczków ok 4 zł za 250 ml.  Oczywiście przy dostawach do sklepów obowiązują ceny hurtowe, a ponieważ dystrybucję prowadzimy nie tylko z gospodarstwa, ale też z giełdy warzywnej Targ Piast we Wrocławiu na ul. Obornickiej, codziennie znamy notowania cen na giełdzie i nasze są takie same jak u pozostałych producentów.

NOWa: Macie Państwo swoją stronę internetową, zrobiliście sobie profesjonalną sesję zdjęciową. Jak obecnie wygląda nowoczesne rolnictwo?

Pierwsza lekcja dla nowoczesnego rolnika – sprawdzaj, jakie produkty są na rynku, testuj, obserwuj co robi konkurencja.

Lekcja numer dwa dla nowoczesnego rolnika – czasem weź wolne i zamiast w pole, pojedź do miasta i sprawdź, czy twoje produkty mają nadal twoją etykietę.

Te dwie historie były przełomowe. Zrozumieliśmy, że robimy naprawdę dobre produkty i że nikt nie wie, że my to my.

Dlatego powstała strona internetowa, aktywny profil na facebooku, własna sieć dystrybucji. Zainwestowaliśmy w ulotki, plakaty, reklamę, a przede wszystkim wyszliśmy do ludzi.

Czyli zaczęliśmy bardzo aktywnie brać udział w targach i jarmarkach.

Nowoczesne rolnictwo w naszym wydaniu to niewielkie inwestycje w nowoczesne technologie, innowacyjne ukiszanie, pakowanie itp. Pod tym kątem jesteśmy bardzo tradycyjnym gospodarstwem. Nowoczesność to dla nas bliski kontakt z odbiorcami produktów, z właścicielami sklepów. Przestaliśmy być anonimowi i to procentuje.

To co od 20 lat jest już standardem w przedsiębiorstwach, do małych gospodarstw rolnych dopiero wchodzi – marketing. Nasz przykład jest na to dowodem. Warto poświecić nieco czasu i zadbać, by było logo, etykieta, nazwa.

W budowaniu relacji z naszymi klientami pomagają też liczne warsztaty kiszenia, robienia surówek czy rwania ogórków, które organizujemy w naszym gospodarstwie.

Chętnie zapraszamy dzieci ze szkół na wykopki, z wrocławskimi przedszkolakami robiliśmy surówki, uczymy kisić buraki czy przygotowywać potrawy z naszych kiszonek.

Prowadzimy gospodarstwo otwarte

2 KOMENTARZY

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here