Życie Oliwki wyceniono na 5 mln zł

1845

Mała Oliwka jest chora. Pilnie potrzebuje operacji, którą można wykonać tylko w Stanach Zjednoczonych. Jej koszt to 5 mln zł, czyli około 1,2 mln dolarów. Dla rodziców dziewczynki cena, jaką muszą zapłacić za szansę na życie dziecka, jest nieosiągalna. To tyle, ile można wygrać w LOTTO przy potrójnej kumulacji, o ile nikt inny dobrze nie wytypuje liczb. Cała rodzina i znajomi podjęli walkę, żeby uzbierać astronomiczną sumę. Być może i Państwo wspomożecie zbiórkę, kiedy poznacie historię dziewczynki.

Korzenie rodziny taty małej Oliwki są w Obornikach Śl. Kiedy pani Dorota Dąbrowska dowiedziała się, że jest w ciąży, planowała, że narodziny jej córeczki odbędą się w trzebnickim szpitalu. Niestety, los przewidział dla pani Doroty i jej męża zupełnie inny bieg wypadków. – Kiedy w połowie ciąży poszłam do lekarza na usg okazało się, że córka ma wadę serca. Doktor Raś, lekarz kardiolog, która specjalizuje się między innymi w kardiologii prenatalnej powiedziała nam, że muszę rodzić w szpitalu, w którym będzie możliwość wykonania, w razie potrzeby, operacji od razu po porodzie. Wiadomo, że w życiu płodowym ciężko jest do końca określić wadę serca i nie było pewne, jakiej Oliwka będzie potrzebowała pomocy. Poród odbył się w Warszawie.

Córka została przetransportowana do Centrum Zdrowia Dziecka. Okazało się, że zaraz po urodzeniu była na tyle stabilna, że nie wymagała natychmiastowej operacji. W Centrum wykonano jej  szereg badań. Zanim doszło do operacji minął miesiąc. Usłyszeliśmy, że w Polsce nie ma dla nas możliwości leczenia, bo Oliwka miała bardzo wąskie tętnice płucne, które były niedorozwinięte. Konsultowaliśmy się z wieloma lekarzami, z kardiologami, kardiochirurgami – mówi pani Dorota Dąbrowska. Jak dodaje, wszyscy jej powtarzali, że największe doświadczenie przy tego typu wadach mają Stany Zjednoczone i prof. Frank Hanley oraz prof. Adriano Carotti z Rzymu. – Nas pokierowano do Rzymu. Wiedzieliśmy, że jedziemy do doskonałych lekarzy, że mają doświadczenie. Wierzyliśmy, że nam pomogą. W trakcie pobytu we Włoszech śledziliśmy losy chłopca, który chyba jako pierwszy z Polski jechał do Stanów na operację i zbierał 7,6 mln zł. Wtedy się udało zebrać tę kwotę – mówi pani Dorota.

W Rzymie Oliwka dostała życie drugi raz

Pełna nadziei rodzina pojechała do Rzymu. Operacja, którą przeprowadzili włoscy lekarze nie była refundowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Pomimo tego, że dokumenty były złożone w NFZ stan Oliwii się nagle pogorszył i kardiolog powiedziała, że operacja musi się odbyć natychmiast, nie było czasu na czekanie aż NFZ podejmie decyzję. Rodzina musiała zrobić wszystko, żeby uzbierać 140 tys. zł na zabieg. – Na tę operację przeznaczyliśmy całe swoje oszczędności. Ale niestety, i tak zabrakło nam funduszy. Prowadziliśmy wtedy zbiórkę i udało się nam. To właśnie w Rzymie lekarze uratowali jej życie. Gdyby jej wtedy nie zoperowano, to pewnie już nie byłoby jej z nami – mówi mama dziecka.

Teraz Oliwka, żeby żyć, potrzebuje operacji za 5 mln zł.

Całą historię dziewczynki przeczytacie w wydaniu papierowym.

 

Zbiórkę pieniędzy na operację Oliwki można wesprzeć przez www.siepomaga.pl/serce-oliwii, a także biorąc udział w licytacjach na facebooku (cały dochód przekazywany jest na konto Oliwki w Fundacji Siepomaga, które można znaleźć wpisując „Grupa Licytacje na rzecz Oliwki”

 

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here