Gminny „Misiewicz” i gruba kasa

794
Jan Zielonka, o finansach Aquaparku niechętnie mówił nawet wtedy, gdy prezesem był Dariusz Drukarczyk. Teraz, szefem gminnej spółki jest jego syn. Czy radny sprawdza na co wydawane są pieniądze i w jakiej kondycji jest gminna spółka?

Miał być lekarstwem na „całe zło”. Brał pieniądze za to, żeby optymalizować i rozwijać trzebnicki Aquapark i co ważne wyprowadzić go z zapaści finansowej. Tymczasem syn radnego Jana Zielonki – Łukasz Zielonka, wprawdzie pełni obowiązki prezesa Gminnego Parku Wodnego Trzebnica – Zdrój, to jednak o „wielkich suksesach” raczej nie słychać.

Na gminnych stronach próżno szukać jego opracowań dotyczących poprawy funkcjonowania trzebnickiego basenu, choć jak się okazało, Łukasz Zielonka nim został szefem Aquaparku, po cichu, bez konkursu został zatrudniony przez burmistrza Marka Długozimnę na stanowisku doradcy.

Funkcja dość tajemnicza i enigmatyczna. Co robił, za co odpowiadał i ile zarabiał? O to zapytaliśmy gminę.

Okazuje się, że w Gminie Trzebnica młody Zielonka, został zatrudniony 1 czerwca 2017 i pracował „tylko” 4 miesiące, czyli do 30 września ubiegłego roku. Jak napisał nam w odpowiedzi sekretarz gminy Daniel Buczak, do jego obowiązków należało… „Wypracowanie rozwiązań służących optymalizacji organizacji i rozwoju Gminnego Parku Wodnego Trzebnica – Zdrój”.

Czy na tak odpowiedzialne stanowisko burmistrz przeprowadził konkurs?

Wszak chodzi o poprawę sytuacji finansowej i nie tylko, jednej z najważniejszych spółek, która co roku odnotowuje stratę. Okazuje się, że takiego konkursu nie było, bo jak tłumaczy Buczak: „Zgodnie z ustawą o pracownikach samorządowych obowiązek przeprowadzenia procedury konkursowej istnieje w stosunku do wolnych stanowisk urzędniczych, do których nie należało stanowisko doradcy. Na stanowiska doradców nie istniał obowiązek przeprowadzania procedury konkursowej. Dlatego Pan Łukasz Zielonka nie został wybrany w wyniku przeprowadzenia procedury konkursowej”.

Tyle tłumaczenia urzędników.

Zastanawiamy się co przez 4 miesiące zrobił Łukasz Zielonka?

Czy przygotował jakiś audyt, raport czy opracował koncepcję poprawy funkcjonowania basenu? Żaden tego typu dokument nie został zamieszczony na stronie www urzędu.

Żadnych informacji na ten temat nie było także w samorządowej gazecie, a przecież to tam burmistrz chwali się wszelkimi „sukcesami”.

Mimo to, za 4 miesiące doradzania, syn radnego, został sowicie wynagrodzony. Zarobił 22.184 zł, a więc jak łatwo policzyć burmistrz dał mu pensję ponad 5500 zł brutto.

To jednak nie koniec. Po 4 miesiącach pracy jako doradca burmistrza, ponownie bez konkursu, został… prezesem Gminnego Parku Wodnego Trzebnica – Zdrój. Z oświadczenia majątkowego wynika, że za 4 miesiące pracy, jako prezes, zainkasował 21.000 zł brutto, a więc średnio 5.250 zł brutto.

I tu kolejna ciekawostka. Okazuje się, że Zielonka, w Urzędzie Miejskim pracował do końca września 2017 roku, ale z kolejnego oświadczenia, złożonego w maju tego roku wynika, że jednocześnie od 1 września 2017 roku, był już pracownikiem trzebnickiego Aquaparku. To oznacza, że we wrześniu pracował jednocześnie jako doradca w urzędzie i jednocześnie jako prezes w gminnej spółce i pobrał pensję zarówno z urzędu, jak i z gminnej spółki, a więc w sumie zarobił ponad 10 tys. zł! Wskazują na to oświadczenia majątkowe Łukasza Zielonki.

Warto zapytać, jak wykonywał swoje obowiązki?

Gdzie pracował, czy w gminie czy w Aquaparku? I wreszcie, czy urzędnik miejski, mający etat w urzędzie, może być jednocześnie pracownikiem gminnej spółki? Mamy wrażenie, że coś w tej sprawie jest nie tak. A jeśli nie wiadomo o co chodzi, to pewnie chodzi o pieniądze.

Historia zatrudnienia Łukasza Zielonki, jako żywo, przypomina znaną z ogólnopolskich mediów „karierę Bartłomieja Misiewicza” znanego z zażyłych relacji z ówczesnym ministrem Antonim Macierewiczem. Dlaczego Łukasz Zielonka, przez burmistrza został obdarzony nieograniczonym zaufaniem? Skąd taka zażyłość? Odpowiedzi możemy się jedynie domyślać, bo burmistrz nie chciał ujawnić, według jakich kryteriów do pracy został przyjęty syn radnego Zielonki.

Komentarz

Zatrudnienie Łukasza Zielonki, to klasyczny przypadek stołka dla „Misiewicza”. Niebagatelnym dla całej sprawy jest fakt, że ojciec Łukasza – Jan Zielonka, jest radnym, który startował z ugrupowania burmistrza Długozimy, a który obecnie jest szefem Komisji Budżetowej gminy, która przez całą kadencję opiniowała budżet i to bez najmniejszych uwag.

Czy ojciec zabiegał o pracę
dla syna?

Czy „negocjował” z burmistrzem warunki? Na te pytania nie znamy odpowiedzi, ale wydaje się, że w tej sprawie, nie ma mowy o przypadkowych działaniach.

11 KOMENTARZY

  1. Heh, widać że wybory niedługo, rzucacie „gównem” bo zawsze coś się przyklei. Takimi artykułami chcecie dowalić nie basenowi, a Długozimie i tym samym pomóc waszemu koledze panu Adachowi. Nic z tego, pan Adach jest za cienki do polityki, a nawet polityczki lokalnej. Nie macie kontrkandydata dla Długozimy i to was cholernie boli. Nie znacie spraw basenu a wypowiadacie się jak „fachowcy” Zresztą, basen boli was od zawsze, przychylne były może ze dwa artykuły, reszta negatywne. „Ciemny lud kupi wszystko” zaczyna powoli odchodzić do lamusa. Przypomnę słowa byłego pana posła, który fachowo wypowiadał się o basenie, bo przecież on także chciał chwalić się basenem. Nawet nie wiedział czym ogrzewany jest i był basen. Twierdził że olejem opałowym, co nigdy nie miało miejsca. Więcej obiektywizmu i troszkę dobrej woli.

  2. Jak dla waszej gazety 5250 brutto wypłaty to gruba kasa to jesteście śmieszni albo szukacie na sile afery przecież to Ok 3700 netto kto by chciał pracować jako prezes za tak słaba wypłatę, to stawka za prace na budowie a nie na stanowisku kierowniczym.

  3. Widocznie syn radnego chce, chyba, że tatuś kazał mu być prezesem za karę. Totalny nepotyzm i nie udawajcie, że tego nie widzicie…

  4. Poczekajmy, dajmy mu trochę czasu. Może facet coś jednak potrafi??Oceniać ludzi na początku pracy jest baardzo łatwo.

  5. Panie Gipsiarz, a dlaczego ja mam komuś dawać czas, dlaczego mam czekać na to, czy syn pana radnego coś jednak potrafi? Tu nie chodzi o ocenę na początku pracy, tylko o to czy ktoś w momencie zatrudnienia ma stosowne kwalifikacje. Jak ten człowiek mógł pracować przez 8 godzin w Urzędzie i równocześnie być już prezesem Aquaparku? Czego Pan próbuje bronić? Ludzi zatrudnianych po znajomości? Niech pracują w prywatnych firmach, a nie za publiczne pieniądze.

    • Heh, dostało mi się. Nikogo nie bronię ale uważam że ludzi ze stosownymi kwalifikacjami nie ma zbyt wielu, i to nawet w naszym województwie. Specyfika zawodu to rzecz pierwsza a druga, jeśli nawet się znajdzie to nie za te pieniądze. A i z każdej strony rozliczani są tacy ludzie, i to przez ludzi którzy nie mają zielonego pojęcia jak funkcjonuje basen. A jeśli chodzi o tytuł artykułu to strasznie „pod publikę” bo p. Misiewicz żadnych kwalifikacji nie miał i brał gruuubą kasę w porównaniu z p. Zielonką młodszym. Czemu nie rozliczano byłej p prezes?? Czyż by jakaś znajoma kogoś z redakcji „Nowej” ??Tyle.

  6. Młody człowiek z nikłym doświadczeniem, osadzony na stanowisku po znajomości…No nie jest to informacja, którą chciałabym przeczytać jako wyborca Marka Długozimy. To nie pierwsza rzecz, która utwierdza mnie w przeświadczeniu, że traktuje on Trzebnicę jak prywatny folwark…

  7. Łukasz Zielonka prezes Aquaparku, wybrany bez konkursu, syn radnego Jana Zielonki, przewodniczącego Komisji Budżetowej Gminy Trzebnica. Faktycznie, ma świetne kwalifikacje, żadnego nepotyzmu nie ma. Pewnie ojciec nie miał pojęcia, że syn został zatrudniony przez burmistrza Dlugozimę najpierw w urzędzie, też po cichu, bez konkursu, a teraz został prezesem. Nawet małpa nie uwierzy, że kwalifikacje zdecydowały o wyborze. Czy Długozima i spółka, naprawdę sądzi, że mieszkańcy gminy to sami idioci i klakierzy?

  8. nowagazeta …musicie sie postarac bardziej bo na sile szukacie afery. Trzebniczanie dobrze wiedzą, jaki polityk stoi za waszymi artykulami.

  9. I kolejny urzędnik zabiera głos w obronie NEPOTYZMU. Tego naprawdę nie da się obronić. Fakty mówią same za siebie i żadne zaklinanie rzeczywistości nic nie pomoże. Synek radnego, zatrudniony bez konkursu przez burmistrza. Dla niewtajemniczonych. To radni powinni kontrolować decyzje i wydatki burmistrza. Czy ktoś ma uwierzyć, że radny ojciec Zielonka, skontroluje burmistrza lub swojego synka Łukasza? Komedia…

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here