Matko, nie żałuj dziecku cukru!

324
Fot.pixabay.com. Napady złości lub wielkiego smutku u amatorów słodyczy są zdecydowanie częstsze, niż u ludzi, którzy cukru nie nadużywają

To tylko tytuł artykułu z gazety „Nowy Kurjer” z 27 sierpnia 1930. Dzisiaj wiemy już na szczęście nieco więcej. Tylko, że dziś dzieci jedzą więcej cukru, niż w czasie kiedy nawoływano, żeby im go podawać absolutnie w każdej postaci.

Rodzice zatrważająco często nagradzają swoje dzieci słodyczami, a co właściwie gorsze, uważają to za element ich prawidłowej codziennej diety.

Z danych statystycznych wynika, że więcej niż połowa 2 i 3-latków dostaje słodkie przekąski codziennie

Ryzyko tego, że znaczne spożycie cukru w formie cukru białego, brązowego, syropu glukozowo-fruktozowego (a to już w ogóle wszędobylski dramat), melasy czy miodu, wpłynie negatywnie na zdrowie naszych pociech jest pewne.

Cukier jest wszędzie

Dosłownie w każdym gotowym daniu. Nie tylko takim, które można podać na podwieczorek. Śniadaniowe jogurciki, muesli, to wszystko jest nafaszerowane cukrem i sztucznymi smakami i kolorami. Takimi, które w przyrodzie nie występują. Sztuczna truskawka jest bardziej truskawkowa od truskawki prawdziwej. Prawdziwa cytryna w ogóle jest nie do zjedzenia, a sztuczne smaki cytrynowe jak najbardziej. Oczywiście, jeśli już słodkie, to żeby najlepiej unikać białego cukru, który jest tylko cukrem, a skłaniać się bardziej ku innym słodzidłom, np. melasa, czy zbożowe słody, albo miód. To ma przynajmniej jakieś dodatkowe witaminy czy inne mikroelementy.

Najgorszy jest syrop glukozowo-fruktozowy

Niestety trudno znaleźć cokolwiek dla dzieci bez niego. I dla dorosłych też ciężko. Jest on najczęściej stosowanym, obok wody, środkiem spożywczym. Jest on używany z ogromnym powodzeniem do słodzenia różnych napojów. Gazowanych, niegazowanych, soków, a nawet różnych alkoholi kolorowych, smakowych, nawet piw. A w jedzeniu jest stosowany w dżemach, galaretkach, wyrobach cukierniczych i piekarniczych. Wszelkiego rodzaju jogurciki, desery, serki, słodkie – smaczne – też są jego kryjówką i wbrew reklamom – nie są koniecznie zdrowe i niezbędne do prawidłowego rozwoju, np. kości. Oprócz tego, syropu używa się w produkcji zup, ketchupów, zalew do ogórków, a nawet śledzi (!). Można go znaleźć w… mielonym mięsie.

Nadmiar cukru prowadzi do rozwoju wszelkich naszych ulubionych „pasażerów na gapę”, czyli pasożytów, które cukier uwielbiają tak samo, jak małe dzieci. Rozwój grzybicy także kwitnie, gdy grzyb ma porządną pożywkę z cukru.

Ofiary rodzicielskiej bezmyślności

Ofiary rodzicielskiej bezmyślności są dwojakiego typu. Pierwszy, najbardziej popularny – przesłodki grubasek, co tak dobrze wygląda, że cała rodzina daje mu dodatkową nagrodę w postaci słodyczy za dobre wyglądanie, żeby jeszcze lepiej wyglądał. I nie biorą pod uwagę tego, że przede wszystkim z tej miłości skracają mu życie przez choroby sercowo-naczyniowe, cukrzycę typu II, insulinooporność, bezdech senny, zaburzenia gospodarki lipidowej. No i oczywiście doprowadzają do próchnicy i różnych stanów zapalnych.

Typ drugidzieciak z niedowagą. Dlaczego? Bo oprócz słodkiego nic już nie chce jeść. To z kolei powoduje, że brak mu podstawowych składników odżywczych. A młody człowiek przecież rośnie i się ma rozwijać. Ale miłość rodziców przekracza i tą granicę.

Zarówno jeden, jak i drugi typ mają skłonność do nadpobudliwości psychoruchowej

Napady złości lub wielkiego smutku u amatorów słodyczy są zdecydowanie częstsze, niż u ludzi, którzy cukru nie nadużywają. Spożywanie cukru prowadzi do całej gamy zaburzeń psychicznych, potęguje objawy depresji, wywołuje niepokój, upośledza zdolność radzenia sobie ze stresem, a również utrudnia proces nauki.

Ogólnie od słodkiego „siada” pamięć

Wahania nastroju są skutkiem wahania ilości cukru we krwi!

Zamiast słodyczy – owoce. Można też spokojnie oszukiwać (cel uświęca środki) i robić oszukane kanapki z jabłka, czyli pokrojone jabłko, posmarowane masłem orzechowym, różnego rodzaju banalnie proste kulki mocy, czyli daktyle i orzechy w smacznej kulce-batoniku, musy owocowe, smoothie, orzechy, rodzynki… Trzeba będzie jednak takie dziecko przeprowadzić przez detoks. Bo, powiedzmy sobie szczerze, ogromna liczba dzieciaków dosłownie „ćpa cukier”. Jak twierdzi Robert Lusting z Uniwersytetu San Francisco „cukier działa na mózg w podobny sposób, co najbardziej uzależniające substancje – kokaina czy heroina.  Na początku wieku (czyli czasy powiedzenia „Cukier krzepi”-1931 r) Polak jadł średnio 5 kg cukru rocznie. I nie był to przebrzydły syrop glukozowo-fruktozowy (został on wynaleziony dopiero w latach 50`, a na szeroką skalę produkowany znacznie później).

Teraz, kiedy znane jest już działanie negatywne cukru, jego spożycie wzrosło w Polsce do 42 kg rocznie!

Warto zastanowić się nad dietą i przestać faszerować swoje pociechy cukrem.
Bądźmy świadomymi rodzicami!

Marta Wojtowicz

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here