Trzebnicki „Orlik” zalany. Nie ma mowy o treningach i grze

437

Kilkuminutowy deszcz spowodował, że kolejny raz studzienki kanalizacyjne nie odebrały płynącej ulicami wody. Orlik, który położony jest w niecce, ponownie został zalany i dzisiaj nie ma mowy o jakichkolwiek treningach czy grach.

Przypomnijmy, że trzebnicki Orlik, niedługo po otwarciu, prawie przy każdej większej ulewie ulegał podtopieniom. To z kolei doprowadziło do zniszczenia nawierzchni. W 2016 roku, Gmina Trzebnica postanowiła wyremontować zniszczoną nawierzchnię. Ogłoszono przetarg i firma, która budowała Orlika wygrała przetarg na remont. Firma Budmel, zaoferowała cenę 178 tys. zł i 4-letni okres gwarancji oraz rękojmi.

–  Obiekt wykonany przy ulicy Oleśnickiej jest usytuowany w obniżeniu terenu. Po wykonaniu obiektu regularnie zdarzały się bardzo silne i nawalne opady deszczu, co w połączeniu z istniejącą instalacją kanalizacyjno – burzową oraz rozbudową nowych osiedli doprowadził do niedrożności instalacji. Instalacje kanalizacji burzowej, czy ogólnospławnej projektowane są według określonych parametrów występowania deszczów nawalnych. Jednak w ostatnich latach występują deszcze o jeszcze większej skali, co często widać na ulicach miast. Należy podkreślić, że instalacje te były wykonane dużo wcześniej, nie wchodziły w zakres wykonania zadania i znajdował się poza terenem kompleksu Orlik – wyjaśniał wówczas Tomasz Molus, właściciel firmy Budmel i dodawał, że: – Opisane wcześniej opady spowodowały kilkukrotne zalanie obiektu przez zawartość instalacji ogólnospławnej, co doprowadziło do silnego zanieczyszczenia górnej warstwy podbudowy i przede wszystkim zamulenia trawy syntetycznej oraz jej wypełnienia: piasku kwarcowego oraz granulatu gumowego SBR. Nieprzewidywalność i siłę zjawiska powodującego wyżej wymienione skutki potwierdza fakt uznania szkody przez ubezpieczyciela, który pokrył koszty renowacji nawierzchni trawiastej na Orliku.

  • Jak będzie tym razem?
  • Czy nawierzchnia podobnie zostanie wypłukana?
  • Czy gmina zleci jej naprawę w ramach gwarancji i czy ewentualnie ubezpieczyciel pokryje koszty? 

Te pytania nasuwają się same, bo od remontu upłynęły niecałe 3 lata. Tak czy inaczej widać, jak na dłoni, że kanalizacja nie jest w dalszym ciągu przystosowana do odbioru dużej ilości wody. Możemy się więc spodziewać, że wiosną i latem, Orlik zostanie jeszcze kilkukrotnie zalany.

A co wy o tym sądzicie?

 

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here