Historia łosia. Kontynuacja

350
Fot. pixabay.com

Niestety nie udało nam się skontaktować z osobą, która poinformowała nas o rannym zwierzęciu. Próbowaliśmy dowiedzieć się o dokładne miejsce jego pobytu, chcieliśmy dopytać czy gdzieś dodatkowo zostało zgłoszone, że dzikie zwierze jest ranne czy udało się zorganizować pomoc. Niestety nikt nie odpowiedział na nasze zapytania.

Otrzymaliśmy tylko kolejną wiadomość na
anonimowy formularz kontaktowy:

Natura porządkuje populację, wśród dzikich zwierząt rzecz jasna…hm co do ludzi można znaleźć podobieństwa…

Odnośnie łosia napoiliśmy i nakarmiliśmy wyczerpanego bólem. Sąsiad obdarował go siankiem, my dodaliśmy warzyw i wody. Wieczorem uciął sobie drzemkę, po czym opuścił posesję i udał się w stronę lasu, na trzech nogach! Widziano go jeszcze rano obok jednego z domów. Ochrona dzikich zwierząt baaardzo kuleje!!!

„Póki dobrze, póki człek za zwierzem idzie,
Źle kiedy zwierz człowieka szuka”…

Czytelniczka

W związku z tym, że temat wydał nam się bardzo ważny, postanowiliśmy sprawdzić gdzie szukać pomocy, gdy widzimy ranne i cierpiące dzikie zwierzę. Do kogo dzwonić, kogo powiadomić.

Te wszystkie wiadomości już w kolejnym numerze
NOWej gazety trzebnickiej

Od czwartku 29 marca w sprzedaży.

Link do artykułu „Dzikie zwierze cierpi i nie ma kto mu pomóc” znajduje się tutaj.

PODZIEL SIĘ
NOWa gazeta trzebnicka
Redakcja: ul. Armii Krajowej 2B 55-100 Trzebnica tel. 71.387-21-31 e-mail: redakcja@nowagazeta.pl

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here