Dzikie zwierzę cierpi i nie ma kto mu pomóc

635
Fot. pixabay.com

Przyszedł do nas dziś na skrzynkę redakcyjną mail, w którym czytelniczka alarmuje nas o braku pomocy dzikiemu zwierzęciu.

Dnia 19.03.2018 o godz.11 NA MOJEJ POSESJI zjawił się łoś ze złamaną prawą przednią nogą, opuchniętą, podkurczoną, złamanie wyglądało na krzywozrośnięte. Jak dodaje Czytelniczka. – Zaalarmowaliśmy Nadleśnictwo Oborniki Śląskie, które obejmuje nasz rejon tzn. Krościnę Wielką.

Poinformowano Mnie i męża o przyjęciu zgłoszenia i na tym zakończyła się cała akcja!

Zwierzę jest wyczerpane bólem! – opisuje Czytelniczka

Mam pytanie, czy zwierzęta leśne mają prawo otrzymywać pomoc?

Czy spotkali się Państwo z podobną sytuacją? Kto pomógł lub zaopiekował się rannym dzikim zwierzęciem? Czekamy na informacje.

My również postanowiliśmy zająć się sprawą. Skontaktowaliśmy z Nadleśnictwem Oborniki Śląskie, które poinformowało nas, że w takiej sytuacji, jeśli dzikie zwierzę znajduje się na terenie prywatnej posesji, należy sprawę jak najszybciej zgłosić w pierwszej kolejności do Powiatowego Lekarza Weterynarii oraz Wydziału Ochrony Środowiska w Urzędzie Gminy. Pytanie tylko czy dziki łoś długo będzie przebywał na prywatnej posesji, a jak wyjdzie poza nią?

Ból i cierpienie zwierzęcia, a w tle przerzucanie odpowiedzialności między urzędnikami?

PODZIEL SIĘ
NOWa gazeta trzebnicka
Redakcja: ul. Armii Krajowej 2B 55-100 Trzebnica tel. 71.387-21-31 e-mail: redakcja@nowagazeta.pl

4 KOMENTARZY

  1. Przecież nadleśnictwo Oborniki Śląskie to istna patologia, sterta ludzi nieodpowiedzialnych, którzy robią swoje interesy między sobą. Na czele stoi poj***** holewa razem z jego służebną mością nadleśniczym, śmiechu warte. Ludzie bez żadnej odpowiedzialności i rozumowania, z wielkim W na wszystko.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here