Niecałe 6 km niezgody. Jaka jest prawda?

910

Tyle może zabraknąć, by największa i chyba najciekawsza inicjatywa samorządów została niedokończona. Najdłuższe trasy rowerowe, to może być wizytówka naszego regionu. Dlaczego burmistrz Trzebnicy, zamiast rozmawiać i współpracować, woli oskarżać pozostałych samorządowców?

Budowa największych w województwie tras rowerowych to pomysł bardzo ambitny. Jak powiedział nam leader projektu burmistrz Prusic Igor Bandrowicz, na północ od Wrocławia powstaje Dolnośląska Kraina Rowerowa. Taką też nazwę, przyjęło restrukturyzowane właśnie, dawne Stowarzyszenie Gmin Turystycznych Doliny Baryczy. Wydawałoby się, że ten projekt może tylko jednoczyć, że wszyscy samorządowcy raczej mu przyklasną, a że, można skorzystać z dotacji, to tym bardziej realizacja jest pewna. I faktycznie początkowo wydawało się, że ta realizacja może być szansą na rozwój turystyki rowerowej dla naszego regionu. Tym bardziej, że pierwsza ścieżka rowerowa, która powstała w powiecie milickim, cieszy się ogromną popularnością. Nowy etap, miał połączyć trasy rowerowe w powiecie milickim z nowymi trasami na terenie powiatu trzebnickiego, a wszystko miało zostać połączone z Wrocławiem. Niestety nad ambitnym i dobrym projektem zaczęły zbierać się „czarne chmury”.

– Ja osobiście nie rozumiem, o co chodzi burmistrzowi Długozimie, zamiast rozmawiać, woli nas oczerniać w samorządowym biuletynie, który przecież nie do tego służy. Przypominam, że o dziwo problem jest tylko z Gminą Trzebnica. Wszystkie gminy świetnie współpracują. Nowe ścieżki powstały w okolicach Gruszeczki, budowane są trasy rowerowe w Gminach Prusice, Żmigród i Wołów. To pierwszy etap. Lada dzień będą ogłoszone kolejne przetargi. Powstaną ścieżki rowerowe również w Gminie Oborniki Śląskie. Tworzymy Dolnośląską Krainę Rowerową, najdłuższą trasę rowerową na północ od Wrocławia i największy projekt turystyczny dla Północnego Dolnego Śląska – mówi nam Igor Bandrowicz.

Trudne rozmowy

Tymczasem burmistrz Marek Długozima zarzucił wszystkim samorządowcom, którzy działają w projekcie, że to oni próbują go oczernić.

Więcej na kolejnej stronie

3 KOMENTARZY

  1. Z GÓWNA BICZA NIE UKRĘCISZ !TRASA SUŁÓW -GRABOWNICA ROZLECIAŁA SIĘ W 50% PO 3 LATACH! BRAWO PROJEKTANT , WYKONAWCA I INWESTOR BURMISTRZ BYŁY MILICZA ! TERAZ JESZCZE GORZEJ ! TRASY ROWEROWE Z PIACHU ! ILE WYTRZYMAJĄ ? WIELKA FORSA W BŁOTO !
    CZY W POLSCE WSZYSTKO MOŻNA TAK SPIEPRZYĆ ? A MOŻE POTRZEBNY PROKURATOR ?

  2. Henio, gówno prawda. Jechałem wczoraj i nie jest prawdą co piszesz. Trasa momentami jest asfaltowa, są małe wybrzuszenia tu i ówdzie od korzeni, jest w/g mnie w zadowalającym stanie. Różne jest podłoże, nie mniej jednak nie zmienia to faktu, że głupoty wypisujesz i nie ma powodów do bzdurnego narzekania. Jechałem ze swoją dziewczyną, w wielki upał i daliśmy radę ją przejechać i wrócić do Sułowa. Nie prokurator potrzebny a tobie specjalista.

  3. Obecnie ścieżki rowerowe, przebiegające przez tereny zalesione lub pasy dróg gruntowych w pobliżu których znajdują się drzewa, wykonuje się wg miejskich standardów. Dlatego poziom ścieżki rowerowej jest na równo lub jedynie nieco wyżej poziomu pobocza ścieżki rowerowej.

    Taka technologia wymaga wykonania wgłębienia w gruncie rodzimym. Głębokość tego wgłębienia jest sumą grubości warstwy utwardzającej ( kruszywa kamiennego lub budowlanego) oraz grubości warstwy asfaltu lub betonu.

    Wykonanie wgłębienia oznacza usunięcie systemu korzeniowego znajdującego się w gruncie rodzimym lub pozostawianie bardzo grubych korzeni. Grube korzenie oraz usunięte korzenie mają to do siebie że szybko rosną (lub odrastają) i mogą wysadzić powierzchnie ścieżki rowerowej, jeżeli tą ścieżkę wciśnięto w grunt w którym rosną korzenie.

    W Belgii i Holandii widziałem wiele ścieżek rowerowych przebiegających przez tereny leśne, a nawet parki narodowe. Wiele z tych ścieżki wykonano bez jakiejkolwiek ingerencji w grunt rodzimy, kładąc je bezpośrednio na istniejącym gruncie rodzimym.

    Gdy grunt jest spoisty (nie piaszczysty) to asfalt lub beton znajduje się bezpośrednio na gruncie rodzimym, gdy grunt rodzimy jest piaszczysty to bezpośrednio na grunt rodzimy nałożono po prostu grubszą warstwę betonu lub warstwę kruszywa na którą wylano asfalt.

    Taka technologia budowy ścieżek rowerowych przebiegających przez tereny zalesione powoduje, że nie ingeruje się w system korzeniowy znajdujący się w gruncie rodzimym, korzenie nie rozsadzają ścieżek rowerowych, a woda nie utrzymuje się na ścieżce rowerowej.

    Zarówno w Belgii jak i w Holandii gminy lub organizacje turystyczne starają się budować ścieżki rowerowe zgodnie z obowiązującymi przepisami, które to przepisy są bardziej elastyczne niż w naszym kraju (To gmina czy organizacja turystyczna decyduje o tym na co ją stać i buduje tak jak podpowiada jej stan kasy i zdrowy rozsądek).

    Dlatego widziałem w wielu miejscach np. pas asfaltowy o szerokości 50 cm i grubości 5 cm na środku tzw. miedzy o szerokości 1 metra wylany bezpośrednio na gruncie rodzimym.

    W naszym kraju Zamawiający wykonanie ścieżki rowerowej powinien napisać, że poziom ścieżki rowerowej na całej jej długości musi być wyżej niż poziom jej pobocza.

    Niestety brak tego zdania w specyfikacjach istotnych warunków zamówienia (SIWZ) dotyczących ścieżek rowerowych powoduje, że w miejscach gdzie poziom pobocza jest wyższy niż poziom ścieżki rowerowej, gromadzenie się wody na ścieżce rowerowej oraz wnikanie wody pod ścieżkę rowerową (a dobrze nawodnione korzenie lub lód na pewno spowodują szkody).

    Brak elastycznych a jednocześnie rozsądnych przepisów oraz poleganie na fachowcach, kończy się tym, że fachowcy zostawiają to co wykopali na poboczu nowej ścieżki rowerowej lub nie przejmują się tym że ścieżka rowerowa która nie posiada systemu odprowadzania wody biegnie w najniższym punkcie tzw. niecki.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here