Cukierki i ulotki w szafkach dzieci

899

Bardzo niepokojący sygnał otrzymaliśmy od mamy jednego z przedszkolaków uczęszczającego do żmigrodzkiego przedszkola. Mama znalazła w szafce dziecka ulotkę i cukierka niewiadomego pochodzenia. Skąd materiały reklamowe wzięły się w szafce malucha?

Mama, jednego ze żmigrodzkich przedszkolaków, która prosiła o anonimowość, zawiadomiła nas o zdarzeniu, które bardzo ją zaniepokoiło.

W szafce swojego dziecka mama znalazła cukierka i ulotkę reklamową

Dziś w Publicznym Przedszkolu Zielona Dolina w Żmigrodzie, w szafce dziecka zastałam materiały reklamowe. Nie sądzę, aby miało to związek z projektem edukacyjnym. W związku z tym, moje pytanie jest takie, czy wstęp do budynku ma każda przypadkowa osoba, roznosząca ulotki i może szperać w rzeczach osobistych maluszków, pomimo tego, że drzwi otwierane są po zgłoszeniu przez domofon. Czy ktoś z pracowników powkładał to do szafek, czerpiąc jakieś korzyści lub wspierając kolegę/koleżankę z Kasy Stefczyka. Nie sadzę też, żeby SKOK był sponsorem naszej placówki – twierdzi mama przedszkolaka i dodaje, że do każdego „zestawu” dołączony był cukierek.

Czy jadalny, tego nie wiem. Czy dyrekcji znane jest pochodzenie słodkości – tego chciałabym się dowiedzieć – pyta mama.

Kiedy w ostatni piątek byliśmy w Żmigrodzie, chcieliśmy zapytać o sprawę ulotek i cukierków panią dyrektor. Jak się jednak okazało, w tym dniu nie było jej w pracy, bo miała urlop. Ponieważ był to ostatni dzień ferii zimowych, w przedszkolu (około godz. 14) była już tylko garstka dzieci, nie udało się nam spotkać żadnego rodzica.

Po generalnym remoncie przedszkola, szafki dzieci są tuż przy samym wejściu. Jak to w przedszkolu, nie są zabezpieczone zamkami (jak na przykład w szkołach), bo maluchy miałyby problem, żeby się z nimi sprawnie obchodzić.

W ostatni poniedziałek zadzwoniliśmy do przedszkola, aby dowiedzieć się, skąd cukierki i ulotki wzięły się w szafkach. Sylwia Sułek-Balcerzak, dyrektor przedszkola przyznała, że dopiero wróciła do pracy po urlopie i musi wyjaśnić sytuację z pracownikami placówki. Po kilku minutach oddzwoniła jednak sekretarka, która wyjaśniła sprawę.

Kasa Stefczyka ofiarowała naszemu przedszkolu kartki do kolorowania, które dzieci przygotowały na Dzień Babci i Dziadka. Wystarczyło je pokolorować i podpisać, bo wewnątrz znajdowały się już życzenia – powiedziała nam sekretarka i dodała, że sponsor przekazał też cukierki. Jak mówiła, sekretarka, na pewno nikt nie wkładał ulotek reklamowych do szafek dzieci. Być może była taka sytuacja, że dziecko samo schowało do swojej szafki cukierka, ulotkę lub teczkę, albo też inny gadżet reklamowy. Zapewniono nas, że żadne ulotki nie są wkładane do szafek maluchów, że nikt w nich nie grzebie.

Czy faktycznie to dziecko samo poczęstowało się cukierkiem i wzięło ulotkę, którą później, na przykład przed wyjściem na dwór odłożyło do szafki?

KOMENTARZ:

Taka sytuacja może wydawać się błahostką, ale teraz, kiedy słyszymy o wielu niepokojących sytuacjach, nie ma się co dziwić rodzicom, którzy obawiają się o bezpieczeństwo swoich dzieci. Maluchy są ufne i kiedy się je częstuje cukierkiem chętnie go wezmą i zjedzą. Przedszkolaki, nawet te najlepiej wyedukowane bardzo łatwo jest zwieść. Inną sprawą są ulotki, które w wielu placówkach lądują w szafkach dzieci. Kilka lat temu otrzymaliśmy informację o umieszczaniu ulotek w jednej z  placówek oświatowych w Obornikach Śl. Ulotka była zarazem kuponem rabatowym na usługę skierowaną do dzieci. Dzieciom od razu rzuciło się, że napisano na reklamie, że mogą dostać coś za darmo. Fakt, darmowa była usługa za kilka złotych, jednak za pozostałe trzeba było słono zapłacić. Przedszkola, które cierpią na chroniczny brak środków na kredki, kolorowanki i inne materiały, zwykle proszą rodziców o wpłaty na wyprawki lub o przyniesienie z domów niezbędnych przyborów. Kiedy znajduje się sponsor, chętnie korzystają z jego pomocy. I dobrze, bo maluchy mają dzięki temu dodatkowe zajęcie i rozrywkę. Wszystko musi mieć jednak swoje granice, bo czym innymi jest informacja o zajęciach dodatkowych, czy wypożyczalni strojów karnawałowych powieszone na tablicy ogłoszeń, a czym innym ulotka włożona do szafki dziecka.

A co Państwo sądzą o tej sytuacji? Zachęcamy do dyskusji

PODZIEL SIĘ

14 KOMENTARZY

  1. To co mowi ta Pani sekretarka to chyba zart. Jeszcze nie spotkalam się z tym ze dziecko dostajac cukierka odnosi do szafki. Takie granty nalezy dac dla rodzica jak przychodzi po dziecko. A co to w naszym przedszkolu sekretarka wazniejsza od dyrekcji.

    • Jasne że czasami sekretarka ważniejsza od dyrekcji dyrekcja jest od reprezentacji a sekretarka ogarnia wszystkie pozostałe tematy akurat ta sekretarka w tym konkretnym przedszkolu jest niesamowicie oddana swojej pracy w pełnym tego słowa znaczeniu !!!! może wynajmijcie Rutkowskiego i odkryje drugie dno tej tajemniczej ulotki szukanie problemu tam gdzie go nie ma masakra !!!!!

  2. Moj synek, tak jak i kolezanki również mieli taki zestaw reklam, w firmowych teczkach. Na pytania – skąd to się wzięło w szafce – Chłopcy nie znali odpowiedzi. Przez kilka dni komplety ulotek leżały na ławeczkach i na parapetach. Jedynie curkierki byly poodrywane spod spinaczy. Wyrazy uznania dla SKOKU mozna bylo napisac w liscie , ktory darczyńca wywiesilby sobie w biurze lub na tablicy ogłoszeń.

  3. A ja myślę,że Pani z banku SKOK to koleżanka Pani Dyrektor lub Pań nauczycielek,które pozwoliły włożyć ulotki z Banku do szafek. Czy bank SKOK aż tak słabo stoji,że musi rodziców z przedszkola naciągać na pożyczki ? Moje dziecko chodzi do tego przedszkola i niestety nie przyniosło laurki i kolorowanki na dzień babci tak jak pani sekretarka powiedziała…,że laurki do pokolorowania dla babci. Żyby zostawic reklame musi byc zgoda Dyrektora,a przedszkole to nie instytucja reklamowa.KPINA…prawda jest taka,jest to mała miejscowość i każdy wie jak było i jest…Drogie Panie…My rodzice wszystko widzimy !

  4. Tak to juz jest dzieciom cukiereczki
    A co takiego dostaly te Panie. Szkoda tylko ze Pani Dyrektor nie panuje nad pracownikami.

    • Tak Tak wszyscy pracownicy przedszkola za udostępnienie ulotek dostali po 100 tyś złotych w gotówce oraz ekskluzywny vouczer na weekendowy wypad do Hotelu Gołebiewski w Karpaczu więc warto było ryzykować ….czy wy czytacie co piszecie ???żenada jak można tak obrażać uczciwych ludzi zarzucając im łapówki rodzice którzy maja stały kontakt z placówką są oburzeni takimi oszczerstwami a takie bzdury to wypisują ci którzy o pracy w tej placówce nie mają zielonego pojęcia .

  5. strasznych czasów doczekaliśmy, że boimy się cukierka od obcego, paczki na korytarzu czy przystanku, niedługo bedziemy bali sie wyjśc z domu i jeśc to co kupilismy w markecie

  6. Bylam odebrac koleżanki dziecko z synem i Pani ktora tam pracuje dała dla mojego syna tez tą teczke .
    Mysle ze za darmo to nikt nie bedzie promowac musi byc jakis układ.

  7. Sponsor przekazał cukierki, w jakiej formie? W opakowaniu zbiorczym – takim , na ktorym jest data przydatności i skład produktu, ktore to oczywiście pracownicy przedszkola skontrolowali??? A dlaczego cukierki były przypiete zszywaczem do teczek? Dzieci sobie poprzypinaly i włożyły do szafek..Teczki!!! Nie pojedyńcze ulotki. Czy moze pracownicy przedszkola maja tyle czasu dodatkowego?- bo jesli maja, to niech może zaczną wychodzić z Dziećmi na dwór, w końcu warto zacząć realizować podstawę programową. A Sponsor kolorowanek to jak rozumiem właśnie ta konkretna Pani, ktorej nazwisko i stanowisko widnieje na wizytowce dołączonej razem z cukierkiem do teczki?!

  8. burza w szklance wody !!!moja córka uczęszcza do Zielonej Doliny 4 rok i nie przypominam sobie aby w jej szafce były ulotki czy inne gadżety A nawet jeśli czy to jest powód aby robić z tego taka aferę ? natomiast bardzo często ma w plecaku różnego rodzaju materiały reklamowe typu odblaski czy ołówek z logo banku idąc tropem przewrażliwionej mamusi powinnam być przynajmniej raz w tygodniu w sekretariacie na skargę nie robię tego ponieważ dzieci w tym wieku zbierają tego typu przedmioty A później rozdają sobie wzajemnie w sali to jest naturalne nie sądzę aby ktoś z zewnątrz mógł sobie bezkarnie spacerować po terenie przedszkola A mamusia która oskarża pracowników o współudział w roznoszeniu ,,toksycznych ulotek i zatrutych cukierków ,,niech się zastanowi …zblizaja się wybory więc może to nie obawa o zdrowie własnego dziecka tylko próba postawienia kogoś z personelu przedszkola w złym świetle ???ja jeśli mam problem posiadam na tyle odwagi cywilnej aby udać się w sprawie do sekretarki bądź Pani dyrektor więc skoro mamusia prosiła o anonimowość w sprawie ulotki i cukierka to chyba nie o cukierka tutaj chodzi ….proponuje mamusi wynająć prywatnego detektywa A następnie udać się do specjalisty który zajmuje się psychozą…mało jest takich placówek jak Zielona Dolina mamy piękne sale nowoczesne wnętrza A co najważniejsze profesjonalny personel który daje z siebie wszystko aby nasze dzieci miały opiekę na najwyższym poziomie A rodzice czuli się spokojni i mieli poczucie bezpieczeństwa nie szukajmy dziury w całym !!!!jest mi ogromnie przykro że ktoś tak bezmyślnie obraża placówkę która każdego dnia robi dla naszych dzieci ogrom dobrego tyle w temacie !!!

  9. Rj42 – zgadzam się o co ta cała afera? Matko! Nie chcesz cukierka – wyrzuć, nie chcesz ulotki – wyrzuć. Po kłopocie wy całujcie nauczycielki po stopach, bo jak tak dalej pójdzie to nikt się nie będzie chciał zajmować dziećmi rozwydrzonych i baaaardzo roszczeniowych rodziców. W myśl zasady: „obyś cudze dzieci uczył” – nauczyciele pouciekają i skończą się spacery po sklepach, trzeba będzie się dzieckiem zająć

    • święta racja, dzieci są o.k. ale rodzice? tragedia. wyrazy współczucia dla wszystkich nauczycieli

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here