Dom dziecka i co potem?

1051

Radni przyjmowali ostatnio sprawozdanie z działań Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie. W natłoku różnych informacji dotyczących statystyk, kosztów i budżetów pojawiła się też ta, że dzieci, które opuszczają obornicki Dom dziecka, otrzymują bardzo małe wsparcie.

Jak jest w rzeczywistości?

Dyrektor, Zofia Kaczmarek mówiła, że obecnie w obornickim Domu dziecka jest 24 podopiecznych. Jak dodała, w tej chwili tylko 7 dzieci z naszego powiatu jest w innych placówkach niż obornicka.

W 2016 roku było w domu dziecka 36 dzieci. Dopuszczalna ilość to 30. Niemniej jednak wojewoda wyraził zgodę na to, żeby czasowo w placówce było więcej wychowanków – mówiła dyrektor.

Przewodnicząca Rady Powiatu, Małgorzata Matusiak zapytała, dlaczego, skoro zwolniły się miejsca w obornickiej placówce, to nie przenosimy do niej dzieci z naszego powiatu, które teraz są w innych domach dziecka. Jak zauważyła, dzieci byłyby w swoim środowisku, a powiat nie płaciłby innym jednostkom za ich pobyt. Zofia Kaczmarek przekonywała, że nie jest to łatwe, ponieważ przy każdym takim „przeniesieniu” potrzebne są: opinia psychologów, wychowawców, rozmowa z dziećmi, to nie jest szybki proces.

Co dzieje się z dziećmi, które opuszczają dom dziecka?

Zofia Kaczmarek odpowiadała, że dostają pieniądze na zagospodarowanie i usamodzielnienie, odpowiednio 6 tys. zł i 1,5 tys. zł. Jak mówiła, problemem jest zapewnienie mieszkań dla młodych ludzi, którzy w sumie do 25 roku mogą dalej się uczyć. Problem w tym, że gminy nie mają pieniędzy na to, żeby udostępnić im mieszkania.

To kończą 18 lat i idą na bruk? Jestem członkiem komisji mieszkaniowej i wiem, że nie ma wolnych mieszkań – pytał Damian Sułkowski. Jak się okazało, wychowankowie mogą korzystać z hostelu, który jest przy Domu dziecka i nie jest odpłatny.

 Na sali był poprzedni dyrektor Domu dziecka, Robert Korytkowski, który zabrał głos.
– Teraz będzie słowo przeciwko słowu. Proszę zapytać ile dzieci zostało usamodzielnionych, jak ten proces wyglądał i co te dzieci teraz robią. Te dzieci są bezdomne. Natalia spała 2 tygodnie na strychu i nikt się nią nie interesował. Krzyś jest bezdomny. Panie starosto, wie pan jaki jest stan psychofizyczny tych dzieci. A one mają po 500 zł na miesiąc i jak mają żyć?Uprawiacie państwo fikcję, bo nie mówicie, co się działo ze skargami dzieci, które złożyły do PCPR? – pytał Korytkowski.

 – Albo to jest oszczerstwo albo zarzut, były dyrektor Domu Dziecka, wicedyrektor PCPR mówi, że wy zaniedbujecie dzieci, a wy siedzicie cicho i nic nie mówicie – stwierdził jeden z radnych.

To są dorośli ludzie, którzy mają skończone 18 lat. Mogą iść do pracy, bo jest jej dużo. Kto chce pracować, to niech to robi. Pracy jest dużo – mówił Łukasz Budas. W czasie dyskusji okazało się, że radny Sławomir Zarentowicz pomaga byłym podopiecznym, którzy chcą podjąć pracę.

 – Urzędnicy nie mają kompetencji, żeby latać za dzieciakami i patrzeć jak się usamodzielniają, ale możemy przeznaczyć z 30 tys. zł w budżecie, żeby im dodatkowo pomóc – zaproponował Robert Adach.

Radni zdecydowali, że bliżej przyjrzą się sprawie, ale nie wiadomo na kiedy zostaną zwołane odpowiednie komisje

9 KOMENTARZY

  1. znam przypadek że gmina dała mieszkanie dziewczynei co opuściłą dom dziecka a jej matka co kiedyś to dziecko jej odebrano sprowadziła się do niej i teraz piją razem, znam tez mężczyznę co ożenił się z dziewczyną z domu dziecka ale zaczęła pić jak jej matka i dzis ten facet ma drugą żoną, wić się zastanawaim czy jak się im coś da to moze nmależałoby aby ktoś to potem sprawdzał, bo dzieciom z norlamnych rodzin nikt nic nie daje tylko rodzina, a to one w iekszości wychdoza na ludzi i płaca podatki na takie cele jak usamodzielnianie

    • Tymi słowami wynika że dzieci z domu dziecka są najgorsze…. Ale Proszę pamiętać że w rodzinie w której najważniejsza jest kasa tez się dzieje krzywda bo dziecko nie dostaje wsparcia od rodziców…..

  2. czy to ta pani Matusiak co jest podobno pedagogiem? żenada takie pytanie moze zadac np. księgowa albo sklepowa. czy pani Matusiak nie rozumie, że dzieci się przyzwyczaiły do miejsca i kolegów, wychowawców traktują jak rodzinę. czego ta pani uczyła sie na studiach?

  3. A dzieci majom prawo do mieszkania godnie a ludzie myślom że dzieci z domu dziecka to kryminaliści i to jest nie fer bo dzieci z domu dziecka wychodzą nieraz na lepszych ludi niż dzieci kture som w normalnych rodzinach bo dzieci z normalnych rodzin majom na kogo liczyć czy na mame czy tate a dzieci z domu dziecka majom tylko samych siebie nieraz siedzom sami bo nikt niekce ich odwiedzić bo ich rodzice niechcom ich odwiedzić a ludzie ktuży nad nimi sprawujom opieke to te dzieci niechcą z nimi rozmawiać o swoich problemach i opiekunom to pasuje bo sobie siedzom w salonie i oglondajom tv a dzieci majom potszebe z kimś porozmawiać to wychowawcy muwiom że nie majom czasu i oglondają tv a dzieci dlatego niechcom znimi rozmawiać i potem wychodzom problemy a wychowawcy niewiedzom oco dzieciom chodzi a to pszez takie problemy som później dzieci w młodzieżowych ośrodkach socjoterapełtycznych albo wychowawczych

  4. Zastanawiam się dlaczego nikt nie zapyta o dzieci, które tak samo nie mając wsparcia od rodziny,nie mając uśmiechniętego dzieciństwa potrafili po wyjściu z domu dziecka znaleźć prace, zarabiać na swoje życie tak aby godnie żyć. Pamiętajmy ze to jak nasz los się potoczy zależy w dużej mierze od nas i to my wybieramy która droga pójdziemy. Rodzi się moje pytanie kto tu się wypowiada i dlaczego głównym tematem w artykułach o domu dziecka są biedne poszkodowane dzieci. Myślę ze znając sytuację mógłbym powiedzieć o wiele więcej i raczej nieco innych faktów

  5. Masakra to jest co się wyprawia , w domu dziecka w Obornikach Śląskich . Dzieci chodzą zaniedbane , brudne . Pani dyrektor Bunia Miedzianowska olewa totalnie swoje obowiązki , nie rozmawia z dziećmi prawie wgl i nic o nich nie wie tylko siedzi cały dzień czarownica w biurze i jest z siebie dumna bo przyjechała do pracy sejczęto a teraz się woźi nowym za dzieci pieniądze piękna pani z domu starców

  6. Bunia jest Bunia… bierze przykład z najlepszychj … czasem nawet w kadr z Waldkiem się zmieści to i bryluje na fejsbukowuch salonach…
    żarty żartami … poznałam Panią Milczanowska osobiście .. chciałabym nie mieć konieczności wypowiadania się na temat jej dyrektorowania w jakiejkolwiek placówce opiekuńczo-wychowawczej…

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here