Kilka słów o „NIEDASIACH”

150

„Niedasie” stały się ostatnio bardzo popularne. Nie da się bo praca, nie da się bo dzieci, nie da się bo stres, nie da się bo ….

Otóż większość „niedasiów” to raczej – będzie ciężko, a „będzie ciężko” zostawia otwarte drzwi, bo zawsze może się udać. Z „niedasiem” nie da się dyskutować.

Młody mężczyzna z poczuciem, ze MUSI COŚ ZROBIĆ, chociaż nie bardzo wie jak, przychodzi na wizytę do dietetyka. Okazuje się, że sprawa jest bardzo trudna. Żadnego rytmu dnia, żadnej stałości, praca, praca, a po pracy …praca. Jasne się staje, że gra będzie się toczyć w granicach możliwości. Robimy wykres możliwości. Co musi się zmienić (z powodu wyników badań), co dobrze byłoby zmienić, co da się zmienić. Okazuje się, że mamy całkiem sporo możliwości i zamiast dążyć do ideału zaczynamy pracę tu i teraz.

Efekt? Mimo tego, że nie jest idealnie 2,5 kg mniej tkanki tłuszczowej w miesiąc. Jest zrobione tyle ile się dało – do ideału daleko, ale od sposobu żywienia sprzed wizyty LATA ŚWIETLNE. Żadnych „niedasiów” tylko posiłki realizowane w ramach możliwości. Żadnego pouczania, stresowania tym, że to nadal jest nie tak.

Kolejna wizyta i kolejne możliwości, które objawiły się podczas pracy przez pierwszy miesiąc, bo kolejne „niedasie” poszły w zapomnienie.

Wygońcie te „niedasie” z domu. Zawsze coś DA SIĘ zrobić, a każdy krok do przodu to sukces.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here