Powiat stracił prawie 2,3 mln zł na oświatę

394

Powiatowe szkoły mogły mieć nowe pracownie, a także mogły być w nich przeprowadzone remonty. Wszystko z ogromnym, ponad 2,28 mln zł dofinansowaniem. Prac jednak nie będzie, ponieważ jak się okazało wnioski, które złożył zarząd zostały odrzucone… ze względów formalnych.

Kilka tygodni temu, kiedy na komisjach Rady Powiatu dyrektorzy szkół przedstawili sytuację swoich placówek okazało się, że do końca roku na oświatę może zabraknąć nawet kilku milionów złotych. Sytuacja jest bardzo poważna, bo dyrektorzy przyznali, że pieniędzy nie będzie ani na opłacenie rachunków, ani na wypłaty, ani też na zapłacenie składek na ZUS. Z relacji dyrektorów wynikało, że sytuacja jest dramatyczna. Nie wszyscy potrafili podać dokładnych wyliczeń i ile im brakuje. Podsumowując jednak wszystko, można wywnioskować, że szkołom powiatowym łącznie zabraknie kilku milionów i to na samo bieżące funkcjonowanie. Dyrektorzy mówili także o potrzebach remontowych, które w niektórych placówkach są ogromne.

Na tej samej komisji radny Damian Sułkowski dopytywał dlaczego dwa projekty, które były zapisane w budżecie powiatu, a na które starostwo miało dostać dofinansowanie, nie będą realizowane. – Ja zastanawiam się, czy to jest przypadkowe działanie, czy aby powiat nie chce zaoszczędzić miliona złotych na projektach, na które mógłby dostać dofinansowanie – pytał Sułkowski. Ponieważ na komisji nie było starosty, na pytanie odpowiadał wicestarosta, Jerzy Trela.

– Mówiąc o stracie pieniędzy, trzeba najpierw je dostać. Co innego, złożenie wniosku o dofinansowanie, a co innego złożenie wniosku, podpisanie umowy i nie wykorzystanie pieniędzy. Jeżeli ktokolwiek składał wniosek to wie, że nie 100 procent dostaje dofinansowanie – mówił Jerzy Trela i zapewniał, że powiat walczył o dofinansowania, urzędnicy jeździli na rozmowy.

– Ale we wnioskach były błędy formalne – stwierdził Damian Sułkowski.

– To nie u nas było coś nie tak, tylko w Urzędzie Marszałkowskim – odpowiedział Trela. Sławomir Błażewski, członek zarządu powiatu przekonywał, że nie można tu mówić o chęci zaoszczędzenia pieniędzy przez powiat, bo jeśli nie wykona się niezbędnych remontów z dofinansowaniem, trzeba będzie je za jakiś czas zrobić z własnej kasy.

Ponieważ na komisji nie wyjaśniono dokładnie o jakie wnioski, na jakie inwestycje chodzi, postanowiliśmy zasięgnąć informacji u źródła.

Na co miały pójść dotacje?

Aby dowiedzieć się dokładnie, na jakie cele miały zostać przeznaczone pieniądze z dotacji, wystąpiliśmy do Urzędu Marszałkowskiego o informacje dotyczące wniosków składanych przez Powiat Trzebnicki na cele oświatowe. Jak się okazało, Sławomir Sobieszek dyrektor Wydziału Zarządzania RPO potwierdził, że dwa wnioski odrzucono. Dlaczego?

Wniosek „Dostosowanie infrastruktury Liceum Ogólnokształcącego w PZS nr 1 w Trzebnicy do wymogów nowoczesnej, bezpiecznej i przyjaznej dla osób niepełnosprawnych i środowiska edukacji”, gdzie dofinansowanie miało wynieść ponad 1 mln 129 tys. zł został odrzucony, ponieważ… zarząd powiatu nie przedstawił wymaganych dokumentów (m. in. kosztorysów, zestawień). Za pieniądze z dotacji miały zostać doposażone i przebudowane sale lekcyjne, remont dachu, instalacji itd.

Projekt „Adaptacja i wyposażenie szkół ponadgimnazjalnych w tym specjalistycznych w Powiatowym Zespole Specjalnych Placówek Szkolno-Wychowawczych w Trzebnicy i PZS w Obornikach Śl” mógł dostać 1 mln 152 tys. zł dofinansowania. Wniosek odrzucono, ponieważ „nie spełnił jednego ze specyficznych, obligatoryjnych kryteriów merytorycznych”. W ramach tego projektu zaplanowano prace budowlane, wyposażenie pracowni itd.

Pod koniec września starostwo podpisało umowę na dofinansowanie, na kwotę ponad 900 tys. zł na „Dostosowanie infrastruktury Powiatowego Gimnazjum Sportowo – Językowego w PZS nr 1 do wymogów nowoczesnej, bezpiecznej i przyjaznej dla osób niepełnosprawnych i środowiska edukacji”. Inne wnioski czekają jeszcze na ocenę lub na podpisanie umowy.

Dlaczego tracą pieniądze?

Robert Adach: – Starosta Wysocki rozbił zespół pracowników do pozyskiwanie środków zewnętrznych, który był jednym z najskuteczniejszych na Dolnym Śląsku. Pozyskiwał środki i na boiska wielofunkcyjne, na zajęcia pozalekcyjne, na budowę hal sportowych, na budowę oddziału rehabilitacyjnego w szpitalu. Taki sam chaos zafundował w szkołach, w których zmienił dyrektorów. A dobrych dyrektorów, takich jak panią Brodalę ze Żmigrodu, która miała 100-procentową „pozyskiwalność” środków zewnętrznych wymienił na osobę pełniącą obowiązki. Taki system, który obowiązuje w powiecie, że wspiera się ludzi niekoniecznie skutecznych, a niszczy i zwalnia tych, którzy byli dobrymi pracownikami musi skutkować tym, że powiat trzebnicki większość dofinansowania, o które się starał, stracił. To konsekwencja koncentrowania się na sobie. Wydatki inwestycyjne powiatu spadają, a wydatki na płace wzrastają o 1 mln zł. Starosta daje podwyżki swojemu dworowi, a nie przekłada się to na dobrą pracę.

Damian Sułkowski: – Błędy formalne i merytoryczne spowodowały negatywną ocenę wniosków złożonych przez Zarząd do Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Szkoły w Obornikach Śl. i Trzebnicy straciły fundusze na remonty sal, wyposażenie pracowni matematyki, fizyki i informatyki czy budowę windy. Po raz kolejny widać, że Starosta i zarząd nie radzą sobie z pozyskiwaniem środków unijnych. Starosta Wysocki nie ma odpowiedniej wiedzy i doświadczenia, natomiast panowie Trela, Buczak i Błażewski mają za sobą duże doświadczenie – ciekawe ile wniosków przepadło obecnie w Gminie Trzebnica, a ile za poprzedniej kadencji w Obornikach Śl.? Najpierw utracona schetynówka, później 8 mln zł na przebudowę drogi Laskowa – Korzeńsko – droga S5, a teraz ponad 2,28 mln zł na projekty w szkołach. Odnoszę wrażenie, jakby wnioski wypełniały osoby niemające kompletnie pojęcia i doświadczenia w tym temacie.

 

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here