Mistrzostwa Europy i Świata w jeden rok!

176

To był wyjątkowy i pracowity dla niego rok kalendarzowy. W maju zaliczył udane Mistrzostwa Europy i uzyskał przepustkę do Mistrzostw Świata OCR (Obstacle Course Racing), które w minionym tygodniu odbyły się w Kanadzie. 3000 zawodników z całego globu i wśród nich żmigrodzianin Zbigniew Ziober.

Największe i najważniejsze zawody OCR w sezonie, czyli 2017 Obstacle Course Racing World Championships odbyły się w dniach 13-15 października. Jak się okazało biegowe trasy w kanadyjskim Blue Mountain były znakomicie przygotowane.

NOWa: W jakiej formie sportowej pojechałeś na zawody swojego życia? 

Zbigniew Ziober: Przygotowałem się do nich sumiennie, nigdy nie byłem tak gotowy jak teraz. Biegowo czułem się wyśmienicie, strome podbiegi oraz zbiegi nie sprawiały mi problemów, mijałem zawodników podczas odcinków biegowych z uśmiechem, bo tak lekko mi się biegło. Niestety podczas dwóch startów zatrzymała mnie przeszkoda Battlefrog, którą pierwszego dnia pokonałem za drugim razem, a następnego po kilku próbach. Platinium Rig Cargo po modyfikacji z pierwszego dnia wydawał się jeszcze łatwiejszy aczkolwiek spuchnięte przedramiona nie dawały siły chwytu i dochodząc do samego końca nie miałem siły złapać się siatki i uderzyć w dzwoneczek. Skull Valley pokonana za drugim podejściem, tak samo drugiego jak i pierwszego dnia. Reszta przeszkód nie sprawiała mi większych problemów. Opaski są, czyli wszystkie przeszkody pokonałem. Nie jechałem na Mistrzostwa, by utrzymać opaski, jak było to na imprezie europejskiej, jechałem z pewnymi założonymi celami – nie wyszło, ale wnioski wyciągnięte i kolejna ciężka lekcja za mną.

NOWa: Jaka atmosfera panował wśród członków kadry Polski, czy na trasie? –Z.Z.: Atmosfera, która panowała na MŚ w moim odczuciu była kilka razy lepsza niż na Mistrzostwach Europy.  Nieznajomi, którzy nas dopingowali, ludzie którzy wspierali się na trasie, która nie była łatwa biegowo oraz te owacje jak pokonałeś przeszkodę, zwłaszcza kiedy spędziłem tam kilkadziesiąt minut było nie do opisania. Swoją robotę oczywiście zrobiła polska reprezentacja, gdzie mimo różnych klubów każdy się wspierał i zdzierał gardło. Przeszkody były przygotowane bardzo dobrze, jasne zasady i bardzo dokładnie oznakowana trasa. Nie było mowy, by oszukać, a nawet minimalne dotknięcie nogą przeszkody było karane powtórzeniem. Nikt nie protestował tylko każdy wiedział, że sędzia ma ostatnie słowo. Niestety warunki pogodowe sprawiły wiele trudności. Generalnie mistrzostwa na bardzo duży plus i gdybym miał jechać jeszcze raz, zrobiłbym to ponownie.

NOWa: Jak oceniasz swój występ?

Z.Z.: Generalnie chodziło o to, że przeszkody muszą być pokonane. Jeżeli nie daje się rady, to oddajesz opaskę, którą dostajesz w pakiecie startowym i nie jesteś klasyfikowany. Ogólnie na 2743 zawodników tylko 1117 osób utrzymało opaski, czyli pokonało wszystkie przeszkody i zostali sklasyfikowani. To pokazuje jak ciężkie były przeszkody i ja znalazłem się w 41% zawodników, którzy ukończyli bieg pokonując wszystkie przeszkody

Wytrwałemu i ambitnemu żmigrodzianinowi w imieniu czytelników NOWej gazety trzebnickiej gratulujemy i życzymy dalszej realizacji planów sportowych!

 

PODZIEL SIĘ

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here