Wróciłyśmy bogatsze o nowe doświadczenia

164

Nasz wyjazd na Sycylię z programem Erasmus+ był nie tylko doskonałą okazją do doskonalenia języka angielskiego, ale także do poznania tamtejszej kultury. Oczywiście z poznawaniem różnych zwyczajów wiązały się zmiany, które musiałyśmy chwilowo wprowadzić do naszego życia.

Po długiej podróży, zmęczenie było odczuwalne, więc, żeby nie zasnąć, napiłyśmy się tradycyjnego espresso. Odzyskałyśmy energię. Po kilku dniach picie kawy weszło nam już w nawyk, więc nie było mowy o krzywieniu się przy kolejnych filiżankach. Jedzenie też było tam specyficzne. Włosi, którzy mają w zwyczaju dużo jeść, nie mieli problemu z zaproponowaniem nam lasagne pięć minut po zjedzeniu pizzy, zagryzanej ziemniaczanymi kuleczkami. Można powiedzieć, że gościnność to ich drugie imię. Wychodząc gdziekolwiek, nie było mowy o tym, żebyśmy płaciły za siebie.

Tym, co różni Polaków od Włochów jest punktualność. Sycylijczycy, jak reszta Włochów, spóźnianie się mają we krwi. Umawiając się na godzinę 19, nie ma znaczenia, czy będzie się o 19.02 czy 19.32, nadal jest to 19. Inną kwestią jest witalizm, energia tych ludzi- są żywiołowi, pełni energii, wszędzie jeżdżą samochodami bądź skuterami, ale nie robią tego w czasie siesty!

Podczas wyjazdu zwiedziliśmy Mazzarino oraz jego okolice. Poznaliśmy historię tego miasta, którego patronem jest Carlo Maria Carafa. Jest on również patronem goszczącej nas szkoły. Mężczyzna ten żył drugiej połowie XVII w. Był on lubiany przez samego króla Hiszpanii i zasłynął w miasteczku dzięki jego pomysłom na temat rozbudowania Mazzarino oraz okolic. A wiele starych budowli zostało odnowionych.

Na początku lat 90 XVII w., gdy w wyniku trzęsienia ziemi zostało zniszczone miasto Occhiola, Carlo Maria Carafa zlecił wybudowanie nowego miasta – Grammichele, które istnieje do dziś. Obecnie na jego cześć odbywa się parada, w której zawsze dwójka ludzi przebrana jest za polityka i jego żonę. Podczas naszego wyjazdu mieliśmy szanse obejrzeć ten niezwykły spektakl na żywo.

Wyjazd pozwolił nam lepiej zrozumieć Włochów, ich manierę, styl życia. Wróciłyśmy bogatsze o nowe doświadczenia. Jedyne, czego nie potrafiłyśmy zrozumieć, to ich gesty ręką.

Wiktoria Downar-Zapolska, Adriana Mrozińska Uczennice Powiatowego Zespołu Szkół Nr 1 w Trzebnicy

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here