Dzieci wychodzą z przedszkola głodne?

443

-Porcje żywieniowe dla przedszkolaków, które zostają w przedszkolu dłużej, są za małe – moje dziecko wraca do domu głodne – zaalarmowała zaniepokojona mama jednego z zawońskich przedszkolaków.

– Dzieci, które zostają w przedszkolu dłużej po prostu wychodzą głodne. Obiad jest o 11.00 a mini podwieczorek o 14.00. Dyrekcja nie zgodziła się na rozdzielenie w czasie zupy i drugiego dania, tak żeby dzieciaki dłużej były najedzone. Zdesperowani rodzice (po rozmowie z sanepidem) postanowili sami dokarmiać swoje pociechy. Uzyskali na to zgodę. Ma to wyglądać tak, że rodzice dzieci zostających dłużej będą robić „zrzutę” i kupować przekąski, które dzieci będą dostawały po południu. Czy to nie dziwne? Płacimy za posiłki 7 zł. Dzieci jest ok 100. Miesięcznie to ok 14 tys. zł – kwota niemała. A dzieci wychodzą z przedszkola głodne. Za taką kwotę można zatrudnić dwie kucharki i gotować dla dzieci na miejscu – poinformowała kolejna mama przedszkolaka.

Komentarz dyrekcji i sanepidu

Dyrekcja Zespołu Szkół w Zawoni potwierdza, że problem został do nich zgłoszony.

– Normy żywieniowe dla dzieci w przedszkolu określa Rozporządzenie Ministra Zdrowia o żywieniu zbiorowym z 2016, zgodnie z którym, są one dostarczane przez firmę cateringową. Porcje żywieniowe są dostosowane do wymogów określonych przez rozporządzenie.

W przedszkolu w Zawoni posiłki są wydawane od godz. 8.00 do godz. 12.30. W ich skład wchodzi śniadanie, dwudaniowy obiad oraz podwieczorek.  Godziny posiłków są uzależnione od obowiązkowego czasu pobytu dziecka w przedszkolu, tj. 7.30 do 12.30. Większość dzieci opuszcza przedszkole o godz. 12.30 i wtedy otrzymują również podwieczorek; dzieci, które pozostają do godzin późniejszych otrzymują podwieczorek np. o godz. 14.00, 15.00 (w zależności od czasu pobytu dziecka w przedszkolu).

Godziny posiłków zostały zaproponowane oraz zaakceptowane przez rodziców, których dzieci uczęszczały do naszego przedszkola w latach poprzednich i rozumiemy, że rodzice obecnych przedszkolaków mogą chcieć zmian.

Jeżeli chodzi o możliwość rozdzielenia dwudaniowego obiadu w czasie, do tej pory rodzice nie zgłaszali takiej potrzeby. W celu ustalenia najkorzystniejszego dla dzieci rozwiązania, trwają rozmowy z rodzicami naszych przedszkolaków, na temat ich oczekiwań, ale także z Powiatową Stacją Sanitarno – Epidemiologiczną w Trzebnicy, na temat możliwości spełnienia owych oczekiwań.

1
2
PODZIEL SIĘ

9 KOMENTARZY

  1. „Płacimy za posiłki 7 zł. Dzieci jest ok 100. Miesięcznie to ok 14 tys. zł” dziennikarz z Nowej, jak zwykle nie umie liczyć

    • „Płacimy za posiłki 7 zł. Dzieci jest ok 100. Miesięcznie to ok 14 tys. zł” to fragment wypowiedzi mamy, która zgłaszała do redakcji interwencję, a nie obliczenia dziennikarza.
      W ramach wyjaśnienia obliczeń przedstawionych przez mamę przedszkolaka: stawka dzienna za wyżywienie to 7 zł. Dni roboczych w miesiącu jest 20. Daje nam to kwotę 140 zł od dziecka, a że dzieci jest około 100, łącznie daje nam kwotę 14 tys. zł.

  2. Posiłki powinny być rozłożone w czasie.Dzieci potrzebują kilka posiłków i odpowiednie przerwy między nimi. Przedszkole powinno zapewnić całodzienne wyżywienie, odpowiednio zbilansowane i o ustalonej wadze. Za to przecież płacą rodzice.Nie dopuszczalne jest żeby dzieci wracały do domu głodne a jedzenie lądowało w kuble.

    • *niedopuszczalne. A Pani Mama to czytała artykuł? Dzieci maja zapewnione całodzienne wyżywienie i zbilansowane posiłki. Niedopuszczalne jest żeby żywność lądowała w kuble? A co zrobić z nadgryzioną kanapką? Zostawić na następny dzień?

      • Jak dzieci mają zjeść śniadanie, zupę, drugie danie i podwieczorek w ciągu 3 godzin? Mama wyraźnie napisała, że chodzi o przerwy między posiłkami. To ich brak powoduje, że jedzenie ląduje w kuble.

  3. Jak dziecko ma zjeść w ciągu 3 godzin śniadanie, zupę, drugie danie i podwieczorek? Znowu komuś zależy jedynie na „odhaczeniu” wydania posiłków, a dzieci się nie liczą. W innych przedszkolach taka sytuacja nie mogła by mieć miejsca. W tym przedszkolu 3 letnie dzieci nie mają drzemki, tylko 15 minut relaksu na dywanie. Przecież to jest nienormalne.

  4. Dzieci to nie jakaś kaczka. W przedszkolu jest wiele problemów nie chodzi tu o nadgryzioną kanapkę tylko o błędy dorosłych, którzy mają gdzieś dobro dziecka a martwią się tylko o swój tyłek a właściwie o to na czym siedzi ten tyłek. Jak się nie umie załatwiać problemów to się nie pcha na stanowisko gdzie trzeba podejmować decyzje. Sale przedszkolne są tak małe,że nie ma jak rozłożyć leżaków na drzemkę. I co na to pan Ortorgaf ? Przełknie gładko jak kanapkę z poprzedniego dnia?

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here