Dzika budowa. Ile kosztowała i jak zlecono prace?

1748

– Ja tu nic nie robię, tylko się przyglądam. Przyszedłem kibicować – powiedział nam właściciel Marek Krzak. Gdy powiedzieliśmy, że pracownicy twierdzą co innego, dalej utrzymywał, że jego firma nic tu nie robi. Co zatem robił w miejscu budowy jego samochód z przyczepką i dlaczego on sam kręcił się po budowie i wydawał polecenia? I wreszcie dlaczego przedsiębiorca nie chciał się przyznać, że wykonuje zlecenie dla gminy? Tego nie wiemy, ale sytuacja była bardzo dziwna.

Wkrótce od jednego z miejskich urzędników dowiedzieliśmy się, że prace zlecił burmistrz Marek Długozima i że ma to być podobno powierzchniowe utwardzenie terenu. Gdy zapytaliśmy czy ogłoszono przetarg lub rozesłano zapytania do potencjalnych wykonawców, urzędnicy nabrali wody w usta i odsyłali nas do swojego szefa, czyli burmistrza.

Tajemnica

We wtorek ponownie pojechaliśmy na budowę. Przed szkołą burmistrz Marek Długozima gestykulując coś tłumaczył… Markowi Krzakowi. Podeszliśmy i zapytaliśmy burmistrza, co takiego robione jest przed szkołą, kto wykonuje prace i na czyje zlecenie oraz w jakim trybie zlecono prace?

– Na piśmie proszę pytania, na piśmie – oznajmił burmistrz Długozima i co ciekawe zaczął szybko „uciekać” do budynku szkoły.

NOWa: – Panie burmistrzu, ale nie może Pan normalnie odpowiedzieć co tu się dzieje? – zapytaliśmy.

– Nie mogę. Na piśmie, proszę pytania na piśmie, tak jak ustaliłem, procedury, proszę o pytania na piśmie – powtórzył i szybko odszedł w kierunku szkoły, a za nim właściciel firmy.

Dlaczego burmistrz nie chciał ujawnić, kto zlecił, za ile i dlaczego akurat tym podmiotom prace, które opłacone będą przecież z publicznych pieniędzy? Czy burmistrz sam wybrał firmy do tego zlecenia? Czy zrobił jakiekolwiek rozeznanie rynku i wybrał najtańsze oferty, do czego obliguje go prawo? Dlaczego na te prace nie ogłosił przetargu? I wreszcie, czy zostały one gdziekolwiek zgłoszone i kto odpowiada za oznaczenie, ogrodzenie i zorganizowanie bezpiecznego ruchu podczas wywozu ziemi i przywozu ciężarówkami piasku? Przypomnijmy, że w Trzebnicy już raz doszło do tragedii, gdy podczas robót przy ul. Obrońców Pokoju, betoniarka śmiertelnie potrąciła przechodzącą kobietę. Między innymi te pytania, na piśmie, zadaliśmy burmistrzowi i sekretarzowi gminy Danielowi Buczakowi, który obiecał przygotować odpowiedź. Niestety, do zamknięcia tego wydania, odpowiedzi nie dostaliśmy i to mimo tego, że wskazaliśmy termin.

Burmistrz przeprasza mieszkańców za opóźnienia, choć jeszcze 18 sierpnia przekonywał że: „Wierzę, że większość robót uda się zakończyć do dnia rozpoczęcia roku szkolnego, tak jak obiecałem to rodzicom. Jednak drobne opóźnienia są nieuniknione przy tej skali prowadzonych prac.” Co ciekawe fotografuje się w towarzystwie wykonawców, którzy nie startowali w przetargu…

Jednocześnie zapytaliśmy Macieja Rataja, Powiatowego  Inspektora Nadzoru Budowlanego, czy wie, że w centrum miasta przed szkołą trwają prace ziemne, że jeżdżą wywrotki i że teren nie jest oznakowany i dostatecznie zabezpieczony? Zapytaliśmy też, czy wie o tych pracach i czy zostały one gdziekolwiek zgłoszone?

Czytaj na kolejnej stronie

4 KOMENTARZY

  1. A czemu ten artykuł nie jest okrojony i dostępny tylko w wersji papierowej? Pytanie retoryczne. A tak swoją drogą termin goni więc trzeba sobie jakoś radzić – ŻYCIE. A NOWa ma SKANDAL i SZOK i DRAMAT i Bóg wie co jeszcze.

  2. Ludzie. Przecież firma Krzak robi wszystkie chodniki w naszym mieście. Może by tak pan/pani prokurator spojrzał na te prace i powiedział nam , dlaczego akurat ta „firma” dostaje intratne zlecenia?

  3. A co do rozstrzygnięć SKO. To nieporozumienie. Tez jest rozstrzygnięcie SKO w sprawie niezgodności wydawania przez Burmistrza „Panoramy Trzebnickiej”i co? Dalej jest „opłotkowa” kolportowana.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here