Zrywają parking, a mieszkańcy pytają, gdzie zabezpieczenia?

362
Po naszych zapytaniach, wokół placu, ustawiono przenośne barierki...

W zeszłym tygodniu, jeden z mieszkańców, powiadomił nas, że ruszyły prace przy budowie hali widowiskowej, ale nikt nie ogrodził i nie zabezpieczył terenu, a poza tym, nie ma żadnych tablic informacyjnych. Czy ktoś robi tam samowolkę? Pytał Czytelnik…

Faktycznie, gdy pojechaliśmy na miejsce, okazało się, że parking zlokalizowany vis a vis szkoły, jest zrywany przez koparkę, która razem z asfaltem zrywa też ziemię. Po chwili, pod koparkę podjeżdża ciężarówka, na którą ładowany jest gruz. Następnie samochód odjeżdża z ładunkiem całkiem niedaleko, czyli tuż za budowane obok przedszkole i tam w miejscu gdzie ma powstać parking, wysypuje hałdę.

Co jednak przykuwało wzrok, to fakt, że teren placu budowy, gdzie ma powstać hala widowiskowa, był faktycznie w ogóle nieogrodzony. Brak jakichkolwiek, nawet tymczasowych zabezpieczeń i to mimo tego, że pracował sprzęt ciężki. Nie ma też żadnej tablicy informacyjnej. Pytamy więc operatora koparki, czy jest przedstawicielem firmy, która wygrała przetarg na budowę hali. I tu zaskoczenie. Okazało się, że prace wykonuje trzebnicka firma Edwarda Cichosza. Próbujemy dowiedzieć się co robią i na czyje zlecenie działają. Pracownik daje numer do szefa. Dzwonimy.

– Robimy rozbiórkę parkingu, zrywamy asfalt, a działamy na zlecenie gminy – wyjaśnia nam właściciel firmy – Dostaliśmy zlecenie, to wykonujemy robotę.

Właściciel nie wiedział, kiedy ma wejść na plac budowy główny wykonawca, ale słyszał, że podobno już na początku września.

Kto wydał zlecenie, za ile i czy robiono jakiekolwiek rozeznanie cen, wśród innych firm? Z tymi pytaniami udaliśmy się do Urzędu Miejskiego w Trzebnicy.

– To nie jest ta firma, która wygrała przetarg, ale nie chcę za wiele mówić, bo nie bardzo wiem – odpowiedział Zbigniew Zarzeczny. Zapytaliśmy, z kim zatem możemy porozmawiać?

– No z burmistrzem – odpowiedział.

– Czyli to burmistrz zlecił? – pytamy.

– Tak, on często sam nadzoruje pewne rzeczy – wyjaśnił naczelnik.

– Czyli zlecenie było „z wolnej ręki”, przetargu nie było?

– No, powiem panu, że nie wiem – odpowiedział urzędnik.

Ponieważ, burmistrz Długozima przebywał na urlopie, próbowaliśmy znaleźć odpowiedzi u sekretarza Daniela Buczaka.

– Czy był przetarg, to wszystko zależy od wartości prac, ale ja nie znam sprawy. Faktycznie, powinna być jakaś tablica informacyjna, czy nawet jakieś zabezpieczenia – mówił nam sekretarz, ale nie umiał wyjaśnić, co tam jest robione i jaki będzie zakres prac.

Tymczasem z II przetargu, usunięte zostały właśnie prace rozbiórkowe i co najważniejsze prace ziemne. Czy zatem prace ziemne, będzie wykonywała gmina lub inny podmiot? A jeśli tak, to czy będzie ogłoszony przetarg? A może, dodatkowe roboty, od razu zostaną zlecone firmie, która wygrała przetarg? Tylko wtedy pozostanie pytanie, po co te roboty zostały usunięte z ogłoszonego przetargu? Te pytania zadaliśmy burmistrzowi. Odpowiedzi jak dotąd nie otrzymaliśmy.

Na koniec, zapytaliśmy Macieja Rataja, Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, czy tego typu prace powinny być gdzieś zgłoszone i czy teren musi być oznaczony i zabezpieczony. Inspektor, powiedział, że sprawdzi nasze informacje i odpowie nam w środę, ale w poniedziałek otrzymaliśmy telefon z biura inspektora. Poinformowano nas, że Maciej Rataj został oddelegowany do województwa pomorskiego, do szacowania szkód po kataklizmie związanym z przejściem huraganu. Zapewniono nas, że odpowiedzi dostaniemy w przyszłym tygodniu.

Co ciekawe, po naszych pytaniach, teren z którego zerwano asfalt został ogrodzony, przenośnymi barierkami. Co prawda nie cały, wejść można bez problemów przez trawnik, ale jednak.

 

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here