Świadectwo historycznej prawdy

132

Wielka Księga „My Oborniczanie” jest wielką skarbnicą wiedzy o losach oborniczan zapisanej ku pamięci pokoleń.

Odczytujemy tam czasy, chwile i nawet pojedyncze zdarzenia w momentach radości, bólu, doświadczeń ludzkiej zbrodni i ludzkiej prawości oraz dobroci. Odczytujemy tam powstawanie nowej społeczności lokalnej, trwanie czy tworzenie się karier życiowych, rodzinnych splotów powodzeń i porażek, czyli wszystkiego co daje nam życie, życie dnia codziennego. Losy każdej opisanej tam rodziny pokazują historyczną prawdę. Prawdę widzianą i odczuwaną jako osoby, ale też osoby na której plecach pisała się historia tamtych czasów.

Pani Helena Łysiak potomkini „Polaków zza Buga”, w opisie rodzinnych losów, jak losów sąsiadów opisuje epizody rzezi Polaków na Ukrainie. Oddajmy jej głos.

Wiemy że UPA jest blisko! Słyszeliśmy wprawdzie, że kilku banderowców, którzy wczoraj w Rybnie mordowali Polaków zostało złapanych przez radzieckich żołnierzy, ale przecież nie zatrzymano wszystkich. Słobódka, Kobaki. Od stron Kut pierwszym domem jest dom cioci Bawerowej, zbudowany w góralskim stylu. Bawerowie są bogaci. On jest przedwojennym policjantem! Banderowcy podpalili ich budynek, ale ciocia miała uprane chodniki, jeszcze wilgotne. Banderowcy bardzo się spieszyli, wszystko robili w pośpiechu – zabijanie, rabowanie, podpalanie. Wrzucili więc te chodniki na rozpalone ognisko, gasząc tym wzniecony przez siebie pożar i dom cioci nie spłonął… Wchodzimy… Zamieramy z przerażenia! Na podłodze leży pocięta kobieta. Nie poznajemy jej. Później okazuje się, że jest to Sabina Zielińska, którą banderowcy wciągnęli z drogi do domu cioci i tam zamordowali…. Dom Ksawerego Matusiaka. Ostatniego spotkania czternastu osób.

Ocalała tylko dwójka dzieci – pocięty nożami jedenastoletni Stasio, który kiedy bandyci odeszli,wydostał się z płonącego domu spod sterty ciał i osiemnastoletnia Jadwiga, która schowała się pod łóżkiem. To od niej wiem, że dorosłych i większe dzieci zabijano nożami, a kilkuletnie maluchy chwytali za nogi i roztrzaskiwano o ścianę. Dom wujka Kulbickiego jest cały. Banderowcom nie udało się się go podpalić. Uchylone wejściowe drzwi. Korytarz, którego ciemność uratowała mi wczoraj życie.. Kuchnia. Wujek Władek leży na podłodze, obok jego córka, Krysia. Krew, bardzo dużo krwi…. Spalone gospodarstwa są grabione przez Ukraińców. Nasz sąsiad Dymitr Młynczuk, pilnuje tego, co z naszego gospodarstwa jeszcze zostało. On karmi krowy, świnie, a ja i ciocia Maria stopniowo wywozimy je do Kut.

Miałeś żonę i małe dzieci. Byłeś najlepszym Ukraińcem w Rybnie. Pozwoliłeś nam mieszkać w swej oborze, ryzykując utratę majątku, rodziny i życia. Zastrzelili Cię Rosjanie. Leżysz od dziesiątków lat w tej polsko – ukraińskiej ziemi, a my zawsze wymawiając nazwisko Harasyniuk, odczuwamy wdzięczność i sympatię.

 Cząstkowym opisem tej rodziny pragniemy przypomnieć zbrodnie ukraińskich nacjonalistów na Polakach i ludności innych nacji. „Krwawa niedziela”, 11 lipca 1943 roku jest symbolem tej zbrodni. Rzeź trwała jednak do jesieni 1945 roku na terenach wschodniej i środkowej Ukrainy. Krwawa niedziela to zorganizowany atak na prawie 100 wsi i miasteczek na Wołyniu i nie tylko na Wołyniu. Ku pamięci potomnym. Moja rodzina też była na celowniku UPA. Pomogli sąsiedzi Ukraińcy.

 

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here