Było 2 mln zł na plusie, teraz jest 8 mln na minusie

661

Gmina Trzebnica, niebezpiecznie traci płynność finansową. Gdy pod koniec ubiegłego roku, radni uchwalali budzet na 2017 rok, „w kasie” było 2,2 mln zł NADWYŻKI. Tymczasem po ostatnie sesji okazało się, że po nadwyżce zostało jedynie wspomnienie, a gmina ma już DEFICYT w wysokości około 8 milionów złotych! W ten sposób, w ciągu zaledwie pół roku „gdzieś wyparowało blisko 10 mln zł”, alarmowali naszą redakcję Czytelnicy.

Okazało się, że faktycznie, 24 lipca, niemal „po kryjomu” zwołana została sesja rady gminy. Zazwyczaj informacja o sesjach jest do nas przysyłana mailem. Tym razem tego nie zrobiono. Co więcej, nasza dziennikarka, będąc 20 lipca w urzędzie, sprawdzała czy są jakieś ogłoszenia. Informacji o sesji nie było. Co ciekawe, o sesjach, gmina nie informuje mieszkańców ani na swojej stronie internetowej, ani na profilu FB. Za to możemy tam znaleźć mnóstwo zdjęć włodarza z różnych wizyt. Jak zatem mieszkańcy mogą dowiedzieć się o zwoływanej sesji? Nie wiadomo.

Co to takiego nadwyżka, a co to deficyt.

Te pojęcia, choć w budżecie bardzo ważne, są mieszkańcom raczej mało znane. O co więc chodzi?

Otóż gmina, planując budżet, zakłada „ile zarobi” czyli jakie będzie miała wpływy w roku 2017. Planuje, że z dotacji otrzyma jakąś kwotę, a inną np. ze sprzedaży mienia czy z podatków. Ale gmina ma też wydatki. Oprócz wydatków bieżących na pensje, czy inne koszty administracyjne, są też i te związane z inwestycjami i obsługą kredytów. Gmina konstruując budżet, zazwyczaj dostosowuje inwestycje do spodziewanych dochodów. Jeśli pieniędzy brakuje, to może jeszcze założyć wzięcie kredytu czy wyemitowanie obligacji, oczywiście pod warunkiem, że wskaźniki jej na to pozwalają. W Trzebnicy, o zaciąganiu nowych pożyczek nie ma już mowy, dlatego burmistrz postanowił „sprzedać” stadion, halę sportową i targowisko w formie leasingu odwróconego. Jest to swoisty „zastaw nieruchomości”. Bo przecież gmina, w ratach je ponownie odkupi, dopłacając za odsetki. Innym zabiegiem jest ogłaszanie przetargów tak, aby to wykonawca załatwiał kredyt. Oczywiście dla wykonawcy nie ma problemu, bo przecież do robót, dolicza sobie koszty kredytowania. W ten sposób niemal wszystkie inwestycje w Trzebnicy są dużo droższe niż zakładano. Tak jest z budową przedszkola i sal sportowych czy z przetargiem na budowę hali widowiskowej. Podobnie sprawa wygląda z remontem SP nr 1 i remontem boiska. Urzędnicy w budżecie założyli znacznie mniejsze kwoty, niż te uzyskane w przetargu. Hala czy przedszkole to inwestycje bardzo potrzebne, gorzej gdy gmina wydaje pieniądze na tak zwane „wodotryski”. O wiele droższa niż zakładano jest budowa fontanny przy ul. Solnej. Do tego dochodzi budowa tężni czy montaż fontann na stawach. Owszem mieszkańcy się cieszą i chwalą inwestycje, ale finanse gminy są już w ruinie. W ostatniej uchwale budżetowej nie napisano, w jaki sposób gmina zamierza pokryć 8 milionowy deficyt.

Warto w tym miejscu na przykładzie opisać sytuację gminy. Wyobraźmy sobie, że mamy piękny dom, na którego budowę wzięliśmy już kredyt. Ale sąsiad ma basen, więc i my nie chcemy byś gorsi, więc też w ogrodzie go sobie zbudujemy. Problem tylko w tym, że bank już dalej pożyczać nie chce. Znajduję więc firmę, dogaduję się, że ona go zrobi, co więcej zapłaci za niego, a jak go spłacę przez np. 12 lat. Firma, mówi ok. ale dodaje, że będzie drożej, bo dojdą odsetki itp. Mówimy, nie ma sprawy, grunt, że będzie basem. Pensja jednak nie rośnie tak szybko jak myśleliśmy, działki już posprzedawaliśmy, a do tego nasz sąsiad postawił sobie zimowy ogród. No przecież nie będziemy gorsi. Wtedy przypominamy sobie, że mamy jeszcze mieszkanie po babci. Wprawdzie babcia mówiła, że to dla wnuczka, ale przecież w końcu to my jesteśmy właścicielem. Postanawiamy sprzedać je w formie leasingu odwróconego. Dostaniemy kasę na zimowy ogród, a za parę lat, jakoś odkupimy w ratach mieszkanie. Problem pojawi się jednak, gdy po zsumowaniu wszystkich rat, po sprzedaży i zastawieniu wszystkiego co możliwe, okaże się, że brakuje pieniędzy. Nasza firma nie przynosi takich dochodów jak myśleliśmy. Zaczynamy więc zwalniać pracowników. Ograniczamy remonty. A na końcu tracimy mieszkanie po babci. Tak mniej więcej wygląda dzisiaj sytuacja w wielu gminach w tym w gminie Trzebnica, która owszem wiele inwestuje, ale robi to bardzo drogo

PODZIEL SIĘ
Redaktor Naczelny NOWej gazety trzebnickiej

3 KOMENTARZY

  1. Jaki jest sens takiego działania? Kto za to zapłaci? Czy warto tak zadłużać mieszkańców tylko po to, żeby wygrać wybory? A może pan Burmistrz zwinie niebawem żagle i pozostawi po sobie co prawda wiele inwestycji, ale z ogromnymi długami?

  2. zwoływanie sesji rady gminy bez uprzedniego powiadomienia lub zwoływanie potajemne jest naruszeniem przepisów. Czy zatem Nova powiadomi Prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa ? Żenada ta cała gmina i rada gminy….Co na to Starosta? Nie powinien zareagować?

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here