Przetargowy szacher-macher

408

3 dni po ogłoszeniu wyniku przetargu, nagle urzędnicy podmieniają dokument z wyborem najlepszej oferty. Wygrywa inna firma. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że na jawnym przetargu, przewodniczący komisji po otwarciu kopert nie poinformował, kto złożył ofertę i za ile, tylko zakończył część jawną...

Sprzedaż stadionu, hali sportowej oraz targowiska w formie leasingu operacyjnego zwrotnego, wzbudza wiele kontrowersji. Wiele osób pyta, dlaczego gmina to robi? Otóż odpowiedź jest bardzo prosta. Gmina potrzebuje gotówki, jak chory pacjent kroplówki. Bez niej nie może funkcjonować. Ale ponieważ, nie może już brać normalnych nisko oprocentowanych kredytów, które zazwyczaj brały samorządy, wspomaga się innymi instrumentami finansowymi, które jednak są dużo bardziej kosztowne i zawsze niosą spore ryzyko. To trochę tak, jakby dla ratowania swoich finansów brać pożyczkę w parabankach zastawiając swoje najlepsze nieruchomości. Już sam przetarg wydaje się mocno naciągany, by nie powiedzieć „ustawiany” pod konkretną firmę.

Zacznijmy od tego, że gmina Trzebnica ogłosiła tą swoistą „sprzedaż” nieruchomości na podstawie ustawy o gospodarce nieruchomościami, a więc ustawy, która mówi o sprzedaży, dzierżawie lub użyczaniu nieruchomości. Tymczasem jak nietrudno zauważyć, gmina, wcale nie chce trwale „sprzedać” nieruchomości, a zamówić usługę w postaci leasingu operacyjnego zwrotnego, czyli chce dostać pieniądze, a potem w ratach je oddać i z powrotem przejąć nieruchomości. Wydaje się więc, że przetarg powinien zostać ogłoszony na podstawie ustawy o zamówieniach publicznych, bo dotyczy umowy leasingu. Urzędnicy są innego zdania, bo jak poinformował nas na piśmie sekretarz Daniel Buczak: „Sprzedaż nieruchomości może odbywać się wyłącznie przy zastosowaniu ustawy o gospodarce nieruchomościami poprzez wybór określonych form przetargu”. Dodał, że tu przetarg był ograniczony a forma przetargu to właśnie leasing operacyjny zwrotny. Ale czy to faktycznie jest „sprzedaż”, skoro jest zastrzeżenie, że nieruchomości mają być odkupione?

Przetarg jawny inaczej

Co więcej, pierwszy przetarg zawierał wiele niejasności. Gmina wystawiając nieruchomości „na sprzedaż”, w zasadzie nie określiła żadnych kryteriów. Czyli firma leasingowa, mogła napisać, że np. stadion wystawiony za 3 mln zł, „kupuje” za 10 mln zł i już by wygrała przetarg. Gmina nie określiła, że najistotniejszym kryterium powinna być koszty leasingu operacyjnego, które to właśnie ona zapłaci! Firma leasingowa, mogła więc dać wyższą kwotę, wygrać przetarg, potem dowalić oprocentowanie wysokie, bo i tak gmina zobowiązuje się do odkupu nieruchomości. Co więcej, jak czytamy w przetargu, oferta miała dotyczyć WSZYSTKICH nieruchomości. Tymczasem, prawdopodobnie, przez błąd oferenta, jedna z ofert była niższa niż cena wywoławcza, mimo to gmina rozstrzygnęła przetarg. Ale niejasności jest jeszcze więcej!

Okazało się bowiem, że cała operacja przebiegła w sposób niecodzienny. Po złożeniu ofert, nastąpiło jawne ich otwarcie. Ale tu doszło do rzeczy nieprawdopodobnych. Przewodniczący komisji przetargowej Andrzej Podsiadło otworzył kopertę, lub koperty. W ciszy zaczął przeglądać dokumenty, ale nie odczytał, jak to się zawsze robi w jawnych przetargach, kto złożył ofertę, ile ich było i jakie były ceny za poszczególne nieruchomości. Podsiadło po prostu powiedział, że zamyka część jawną. Zapytany, tłumaczył nam, że nie odczytywał, bo na sali nie było oferentów. Jednak była tam publiczność, poza tym, naszym zdaniem, miał taki obowiązek, bo przetarg był jawny. Sugerowaliśmy, że taki sposób przeprowadzania przetargu może powodować przypuszczenia, że np. teraz ktoś złoży inną ofertę już po przetargu i np. zostanie ona wybrana, bo przecież nie wiadomo ile było ofert i od kogo. To wiedzą tylko urzędnicy. Te wątpliwości w formie pytań wysłaliśmy do burmistrza. W jego imieniu odpowiedział sekretarz, który podobnie jak Podsiadło, twierdzi, że „zgodnie z zapisami ustawy oraz przepisów wykonawczych (nie podaje jednak konkretnych przepisów – przyp. red.) komisja przetargowa zobowiązana jest do podania liczby otrzymanych ofert jedynie oferentom uczestniczącym w przetargu.” Dodał, też że przewodniczący widząc na sali osoby z kamerą zapytał, czy są oferenci, ale otrzymał odpowiedź negatywną. Dalej sekretarz tłumaczy, że „w przetargu widniała informacja, że jego zamknięcie i wybór lub odrzucenie ofert, ogłoszone zostanie na tablicy Urzędu Miejskiego”. Dodaje też, że wyniki zostały zamieszczone także na stronie internetowej.

Kto podmienił wyniki?

Czarny scenariusz sprawdził się bardzo szybko. 24 lipca na urzędowych stronach gminy faktycznie pojawiły się wyniki przetargu, wraz z informacją, kto wygrał przetarg. Okazało się, że wpłynęła tylko jedna oferta i że przetarg wygrała firma BOŚ Nieruchomości Sp. z o.o. spółka komandytowo – akcyjna. Celowo piszemy pełną nazwę zwycięzcy. Co ciekawe, pod wyborem tej oferty widnieją podpisy wszystkich członków komisji przetargowej (patrz zdjęcie). O wynikach poinformowaliśmy również w naszej gazecie, w wydaniu z 27 lipca. Data jest ważna, bo wtedy stała się rzecz nieprawdopodobna. W tym samym dniu, czyli 27 lipca, na stronach urzędowego BIP, ktoś podmienił wyniki przetargu!

Teraz urzędnicy informują, że przetarg wygrała firma BOŚ Capital Sp. z o.o.! Co ciekawe, na protokole widnieje tylko podpis przewodniczącego komisji czyli Andrzeja Podsiadło. Nie ma już podpisów członków komisji. Nie chcieli się podpisać pod podmianką, czy może nie mieli o niej pojęcia? Tego nie wiemy.

Jednak jedno jest pewne, taką „operację” można było przeprowadzić, tylko dlatego, że podczas jawnej część, przewodniczący nie odczytał, kto złożył ofertę i na jaką kwotę. Pozostają więc pytania. Czy ofertę złożyła firma BOŚ Nieruchomości czy jednak BOŚ Capital? A może faktycznie ofertę złożyła firma BOŚ Nieruchomości, bo tak przecież ogłoszono 24 lipca, a potem „podmieniono” ją na BOŚ Capital? Ale dlaczego?

Zadzwoniliśmy do urzędu gminy. Poinformowano nas, że naczelnik wydziału Andrzej Podsiadło przebywa na urlopie. Poprosiliśmy aby połączono nas w takim razie z osobami, które były w komisji przetargowej. Po długim oczekiwaniu okazało się, że sprawę skonsultowano z sekretarzem Danielem Buczakiem, który podpowiedział, by urzędnicy nie rozmawiali z nami. Poinformowano nas też, żebyśmy pytania na piśmie, wysłali do sekretarza. Próbowaliśmy też zadzwonić do niego. Jednak kilkukrotne próby, gdzie sekretarka łączyła z sekretarzem, zakończyły się niepowodzeniem. Nie odebrał telefonu. Dosłownie godzinę po naszych telefonach otrzymaliśmy pismo, w odpowiedzi na pytania, które wysłaliśmy zaraz po pierwszym przetargu czyli 2 tygodnie temu. Co ciekawe Buczak informuje, że przetarg wygrała firma „BOŚ Capital Sp. z o.o.„. Nie ma słowa o tym, że przecież 24 lipca ogłoszono publicznie, że przetarg wygrała inna firma.

Pojechaliśmy do urzędu, gdzie zastaliśmy sekretarza. Zapytaliśmy, dlaczego podmieniono wyniki przetargu. Daniel Buczak, był zaskoczony i twierdził, że to niemożliwe bo startowała jedna firma i to ona wygrała. Gdy powiedzieliśmy, że mamy pierwsze ogłoszenie, z informacją o wyniku przetargi i mamy też drugą, która jest dostępna teraz na urzędowym portalu i że wszystko mamy skopiowane, sekretarz powiedział, że nie wie o co chodzi. Dodał, że od nas dowiaduje się, że taka sytuacja miała miejsce i obiecał, że wszystko sprawdzi. Odpowiedź miał dać do środy do godziny 12.00. Niestety, do tej godziny, nie otrzymaliśmy wyjaśnień.

W czyim interesie działa gmina?

Sprawa przetargu ma jeszcze drugie oblicze. Po naszych pytaniach o warunki i kryteria przetargu, ogłoszono drugi przetarg na trzecią nieruchomość czyli Targowisko, za które w pierwszym postępowaniu, zaproponowano cenę niższą niż wywoławcza. Jednak tym razem urzędnicy postąpili zupełnie inaczej. W ogłoszeniu pojawiły się jasne kryteria. Tym razem cena nabycia nieruchomości nie jest najważniejsza i stanowi tylko 30% oferty. Najważniejszym kryterium ma być wysokość marży, która będzie odpowiadała za 70% złożonej oferty. Dlaczego zatem pierwszego przetargu nie ogłoszono właśnie w ten sposób? Czy wobec tych niejasności i podmiany dokumentu, powinien zostać unieważniony? Ciekawi jesteśmy, czy sprawą zainteresują się radni z komisji rewizyjnej i być może odpowiednie służby…

 

PODZIEL SIĘ
Redaktor Naczelny NOWej gazety trzebnickiej

7 KOMENTARZY

  1. Szanowni Państwo,

    Cieszę się, że patrzycie władzy naszego miasta na ręce. To dobry, zdrowy odruch. Jednakże przed napisaniem takiego artykułu warto by było zrobić research.

    Po zapoznaniu się z waszym artykułem sam na szybko sprawdziłem w KRS obie firmy. Wystarczyło 5 minut aby zrozumieć, że w pierwszym wyniku przetargu z 24 lipca był po prostu błąd w dokładnej nazwie podmiotu. Użyto starej, niewłaściwej nazwy. Nie widzę tutaj powodów do doszukiwania się afery w stylu „ktoś podmienił wyniki”.

    Firma BOŚ Nieruchomości Sp. z o.o. spółka komandytowo – akcyjna nie mogła wygrać przetargu gdyż została wykreślona z KRS 21.03.2016 i została przekształcona w BOŚ CAPITAL SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ.

    Źródło KRS:
    „SPÓŁKA POWSTAŁA W WYNIKU PRZEKSZTAŁCENIA BOŚ NIERUCHOMOŚCI SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ SPÓŁKA KOMANDYTOWO-AKCYJNA Z SIEDZIBĄ W WARSZAWIE W SPÓŁKĘ BOŚ CAPITAL SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ Z SIEDZIBĄ W WARSZAWIE W TRYBIE ART. 551 § 1 I NASTĘPNE K.S.H. UCHWAŁA NR 3 NADZWYCZAJNEGO WALNEGO ZGROMADZENIA SPÓŁKI BOŚ NIERUCHOMOŚCI SPÓŁKA OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ SPÓŁKA KOMANDYTOWO-AKCYJNA Z SIEDZIBĄ W WARSZAWIE Z DNIA 17 GRUDNIA 2015 ROKU W SPRAWIE PRZEKSZTAŁCENIA SPÓŁKI W SPÓŁKĘ Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ, ZAPROTOKOŁOWANA W FORMIE AKTU NOTARIALNEGO PRZEZ NOTARIUSZA DANIELA KUPRYJAŃCZYKA Z KANCELARII NOTARIALNEJ NOTARIUSZ MAREK HRYMAK, NOTARIUSZ DANIEL KUPRYJAŃCZYK SPÓŁKA CYWILNA PRZY UL. CHMIELNEJ 73B LOK. LU 10 W WARSZAWIE.”

  2. To ciekawe dlaczego cała komisja przetargowa wpisała jako zwycięzcę BOŚ Nieruchomości i się pod tym podpisała. Może i to była pomyłka tej firmy, ale dlaczego na jawnym przetargu nie odczytano ile wpłynęło ofert, jakie firmy je złożyły i na jakie kwoty. Przecież tu na odległość widać, że coś mogło być ustawiane… Mam przypuszczenie, że oferta wpłynęła od BOŚ Nieruchomości, ale jak się połapano to ją podmieniono na BOŚ Capital. A kryteria? Gmina bierze leasing i nie martwi się o to, jakie będzie oprocentowanie i koszty, tylko jako kryterium podaje cenę zbycia? Wydaje mi się, że to przecież ewidentne działanie na szkodę gminy…

  3. Komisja przetargowa czy jakikolwiek urzędnik nie wyszukuje w KRS, jak nazywa się firma, która składa ofertę w przetargu. Takie błędne dane musiały być wpisane przez samego oferenta (nie zna nazwy własnej firmy?) lub taka oferta w rzeczywistości w ogóle nie wpłynęła. Tego wszystkiego możemy się teraz tylko domyślać, ponieważ nie padła oficjalna informacja po otwarciu kopert z ofertami, kto je złożył. I w tym jest jakiś szwindel. Nikt w normalnych warunkach tak nie robi.

  4. Skoro są takie podejrzenia, to dlaczego nie powiadamia sie prokuratury? Do tego już zobligowana jest NOVA, albo osoby uczestniczące w tym spotkaniu.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here