Przetargowe zawirowania

189

Gmina Trzebnica, chce za wszelką cenę wybrać wykonawców dla zaplanowanych inwestycji. Jednak pośpiech powoduje, że inwestycje są droższe niż planowano, a jednocześnie wybór wykonawców wzbudza sporo kontrowersji…

Przypomnijmy, że gmina, w związku z reformą szkolnictwa, zaplanowała remont w nowej Szkole Podstawowej nr 1, czyli dawnym gimnazjum. Pierwszy przetarg, który podzielony był na pięć zadań, nie przyniósł rozstrzygnięcia, bo nie było chętnych na prace elektryczne. Z tego powodu, gmina szybko ogłosiła drugi przetarg. Ale i tym razem nie było chętnych na wykonanie robót elektrycznych. Jednak, burmistrz Marek Długozima, postanowił rozstrzygnąć przetarg co do czterech zadań i to mimo tego, że tylko te 4 zadania o około 300 tys. zł przekraczały kwotę zaplanowaną przez gminę na wszystkie prace. Wydaje się, że w tym wypadku włodarz nie przejął się tym, że kwoty są znacznie wyższe niż planowano, bo liczyło się to, że czas, w którym można przeprowadzić remont szybko upływa. A co z robotami elektrycznymi, bez których, jak uzasadniała gmina, nie można wykonać wszystkich zadań?

Burmistrz, postanowił je zlecić już bez przetargu, czyli w trybie „z wolnej ręki”. Problem w tym, że takie prace można zlecać bez przetargu, ale pod warunkiem, że ich wartość nie przekroczy 30 tys. euro, czyli około 130 tys. zł.

Burmistrz błyskawiczne, bo już 12 lipca ogłosił zapytanie ofertowe i na przysłanie ofert dał jedynie 5 dni, ponieważ, jak czytamy w piśmie, oferty będą otwarte w dniu 17 lipca.

Jakież było nasze zdziwienie, gdy na stronie urzędu pojawiła się informacja o zestawieniu ofert i wyborze wykonawcy, w której… nie zgadzały się daty. Otóż okazało się, że otwarcie ofert nastąpiło, nie 17 lipca, ale dopiero 24 lipca. Na jakiej podstawie urzędnicy wybrali sobie inną datę otwarcia ofert? Czy jedyna oferta, która pojawiła się w postępowaniu, mogła wpłynąć do urzędu już po terminie? Dlaczego urzędnicy, zgodnie z własny ogłoszeniem, nie otworzyli ofert 17 lipca, tylko dopiero 24 lipca? To pytania, na które nie znamy odpowiedzi. Żadnych wyjaśnień nie ma też na stronie urzędu.

Jakby tego było mało, okazało się, że jedyna oferta, która wpłynęła do gminy, jest o blisko 100% wyższa, niż kwota, którą gmina zamierzała przeznaczyć na realizację tego zadania. Okazało się, że firma ZUH Zuhel Kazimierza Skwary z Obornik Śląskich jest zainteresowana wykonaniem zadania, ale za kwotę 175 tys. zł, a tymczasem gmina chciała na to zadanie przeznaczyć kwotę nieco ponad 93 tys. zł. Ale to nie wszytko. Czy zadanie może być zrealizowane w trybie z tak zwanej „wolnej ręki”, skoro zaproponowana kwota jest dużo wyższa niż dopuszczalne prawem 30 tys. euro? Na to pytanie nie znamy jeszcze odpowiedzi, ale gmina we wtorek ogłosiła, że oferta złożona przez Kazimierza Skwarę została zaakceptowana.

Komentarz

To bardzo dobrze, że gmina realizuje remonty i przeprowadza inwestycje, ale niepokojące jest to, że wszystko przeprowadzane jest w szybkim tempie i co gorsze, prace wykonywane są po dużo wyższych cenach niż planowano. Niepokojące i mocno wątpliwe prawnie jest również zlecanie prac z pominięciem drogi przetargowej, zwłaszcza, że ich wartość jest wyższa niż dopuszczalna dla takich zleceń kwota 30 tys. euro. Owszem można, bez zastanowienia wydawać więcej niż się zakładało, ale trzeba pamiętać, że w ostatecznym rozrachunku, za wszystko zapłacą mieszkańcy.

 

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here