Kuraszkowska palma dla Pęgowa

67

Dla jednych świetna zabawa, a dla innych prawdziwe zmagania sportowe z ostrą rywalizacja. Tak wyglądał turniej o Kuraszkowską Palmę Pierwszeństwa, który w ostatnią sobotę odbył się w Kuraszkowie.

Były to już VII Igrzyska organizowane przez Stowarzyszenie Lipowa Dolina z Kuraszkowa. Impreza jak zawsze odbywała się na murawie boiska sportowego w Dęba Kuraszków.

Jak powiedział nam Andrzej Jaros, sołtys Kuraszkowa, do konkursów zgłosiło się w sumie 11 drużyn, jednak w dniu zawodów, na starcie stanęło 7 drużyn.

Organizatorzy starali się z całych sił, żeby ich goście dobrze się czuli. Na boisku był punkt gastronomiczny, rozstawiono stoły z ławeczkami i parasolami, które chroniły przed słońcem i deszczem, była kawa, herbata, ciasto, a także domowe ogórki małosolne i chleb ze smalcem. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Jak się okazało, nie dojechały tylko dmuchane zamki. Niektóre dzieci były niepocieszone, ale z drugiej strony miały sporo rozrywek. Na boisku ustawiono zraszacz, który cieszył najmłodszych.

RetroTraktor z ogromną kolekcją

Jak co roku na imprezie było Stowarzyszenie RetroTraktor. Tuż po rozpoczęciu imprezy okazało się, że „Franek z Retro” ma swoje 18. urodziny. Organizatorzy nie zapomnieli o nim, a sołtys wręczył mu urodzinowy prezent. „Prezent w worku” (upominek zapakowany w ogromny karton, który prezes RetroTraktora) otrzymał także Paweł Rychter. Miłośnicy strych traktorów nie tylko przyjechali do Kuraszkowa z ogromną kolekcja pojazdów – my doliczyliśmy się ponad 20 różnych maszyn – ale i zorganizowali czas dzieciom.

Cała ekipa Retrotraktora chętnie odpowiadała na wszystkie pytania dotyczące swoich maszyn. Co więcej, mieli też swój udział w wymyślaniu konkurencji dla drużyn.

Gród z Byczyny straszył wystrzałami

Kuraszkowska impreza nie odbyłaby się bez Grodu Byczyny. Jak mówił sołtys, ostatnio z rycerzami widział się 14 lipca pod Grunwaldem. Mimo napiętego grafiku imprez i bitew znaleźli czas, żeby przyjechać na Igrzyska. Ubrani w stroje z epoki, przyciągali uwagę. Każdy mógł zrobić sobie z nimi zdjęcie, potrzymać prawdziwy miecz, spróbować swoich sił w strzelaniu z łuku i dowiedzieć się ciekawostek o średniowiecznym życiu i zwyczajach rycerzy. Przedstawiciele grodu przygotowali także jedną z konkursowych dyscyplin.

A w najbardziej nieoczekiwanym momencie odpalali działa i robili ogromny huk. Można było się przestraszyć…

Konkurencja i współzawodnictwo

Chociaż imprezy i wystawy towarzyszące były bardzo ciekawe, to jednak współzawodnictwo było na Igrzyskach najważniejsze. Zawody otworzyły Agnieszka Zakęś, przewodnicząca Rady Miejskiej, a także jej zastępczyni – Irena Dykier. Zmaganiom przyglądała się także Halina Muszak, dyrektor OOK.

Konkurencji było sporo. Pierwszą z nich były „narty Justyny Kowalczyk”. Trzech zawodników musiało pokonać slalom na dwóch długich nartach. Co więcej, nie wolno im było wylać wody z plastikowego kubka. Inna konkurencja polegała na najdłuższym rzucie drewnem. RetroTraktor zaproponował konkurencję polegającą na precyzji. Na drewnianej desce trzymanej w ręce, trzeba było za pomocą gwoździa ustawić jak najwięcej metalowych nakrętek. Ich druga konkurencja była sprawnościowa – cztery osoby, trzymające się za ręce musiały przełożyć (przez swoje ciała, nie puszczając się za ręce) koło hula-hop.

Konkurencją, która pojawiała się już wcześniej był bieg z mokrą gąbką na głowie (przymocowaną do kasku budowlanego), gdzie wygrywało to sołectwo, które przeniosło najwięcej wody. Wszystko było dokładnie mierzone.

Rycerze z Byczyny zaproponowali konkurencję rzutu do celu. Ostatnią konkurencją, w której jak się okazało nie było wygranych, była bitwa na baloniki z wodą. Zespół z Borówka i gości z Kłobuczyna wybierali członków swoich drużyn. Ponieważ okazało się, że gracze dość słabo celowali i po zużyciu wszystkich baloników wielu zawodników było suchych, do akcji wkroczyli strażacy ochotnicy z Pęgowa, którzy wszystkich polali wodą ze strażackiego wozu.

Przez całe Igrzyska najbardziej zacięta walka toczyła się pomiędzy Pęgowem a Borówkiem. Oba zespoły dopingowały się i przeszkadzały sobie. – To już taka nasza tradycja. Znowu wygrał Pęgów, ale my się na nich nie gniewamy – powiedział Czesław Suchacki, kapitan drużyny Borówka.

Marta Rogala, sołtys Pęgowa, podziękowała za współzawodnictwo i świetną zabawę, i zapowiedziała, że za rok… Pęgów znów wygra.

Patronat medialny nad imprezą objęła NOWa gazeta trzebnicka.

 

PODZIEL SIĘ

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here