„Żywioł” – szkoła bez ławek

639

Szkoła bez ocen, klasówek i stresu? Czy to możliwe? Jak będzie działać nowo powstająca w Obornikach Śl. placówka edukacyjna „Żywioł”? O tym wszystkim rozmawiamy z twórcami zupełnie nowej placówki.

Miejsce „Żywioł” tworzy grupa osób. My porozmawialiśmy z Agą Bińkowską, jedną z założycielek.

NOWa: – Skąd wziął się pomysł na uruchomieniem takiej placówki?

Szkoła Żywioł:  – Szkoły na całym świecie zaczynają się zmieniać. Zmiany te możemy obserwować od Finlandii po Singapur. Wszędzie tam dzieci mają więcej radości i czasu wolnego, a jednocześnie lepiej się uczą, o czym świadczą wyższe wyniki na międzynarodowych testach. Naszą szkołę tworzy grupa osób, wśród których znajdują się również rodzice, którzy nie chcą czekać na to, aż ustawodawcy wezmą przykład z krajów, które odnoszą największe sukcesy na tym polu. Zwyczajnie nie możemy czekać kolejnego ćwierćwiecza, bo wtedy zrobimy szkołę dla naszych wnuków, a nie dzieci.

Szkoła Autorska „Żywioł” będzie miejscem, gdzie dzieci będą inspirowane i zaciekawiane, tak, żeby same miały wewnętrzną motywację do zdobywania wiedzy. Nie będzie w niej dzwonków, ocen, klasówek czy prac domowych, będzie za to dużo przebywania na świeżym powietrzu oraz interdyscyplinarne zajęcia projektowe. Do tego raz w tygodniu będziemy mieli zajęcia poza szkołą. Żadna szkoła publiczna w okolicy nie pracuje w takim stylu, dlatego chcielibyśmy pokazać dobre praktyki i inspirować do zmian.

NOWa: – Jakie warunki trzeba spełnić, aby móc otworzyć taką nietypową szkołę?

Żywioł: – Przede wszystkim trzeba zgromadzić ludzi, którzy chcą to zrobić razem i wierzą, że oprócz kija i marchewki, jest dostępnych wiele znacznie skuteczniejszych narzędzi w edukacji czy dróg rozwoju dziecka. Wbrew pozorom, nie jest to takie proste i to, że w Obornikach Śląskich udało się w tak krótkim czasie zebrać tak dużą grupę rodziców i nauczycieli napawa optymizmem. Jest to prawdziwie społeczny projekt. W większości przypadków tego typu szkół w Polsce, zakładały je jedna-dwie osoby. U nas jest kilkanaście stale zaangażowanych osób.

Potrzebna jest na pewno wiedza z zakresu tego w jaki sposób nasze mózgi przyswajają wiedzę, czyli np. że coś, czego dotkniemy, powąchamy, spróbujemy, zostanie zapamiętane znacznie lepiej niż to co tylko zobaczymy czy usłyszymy. Nie ma w tym magii, tylko podstawowa wiedza z zakresu neurobiologii czy neurodydaktyki, a więc nauk zajmujących się rozwojem mózgu. Bez znajomości badań naukowych z ostatnich lat, nie ruszylibyśmy dalej, tylko nadal tkwili w wyobrażeniu szkoły, która została stworzona 200 lat temu w zupełnie innym celu niż pełni ją teraz.

Każdy z nas chodził do szkoły, i Pani i ja, więc wiemy, że taka nauka jaką otrzymywaliśmy, zwyczajnie nie działa, jest nieskuteczna, bo z samej szkoły podstawowej zapamiętujemy średnio 10 proc. wiadomości. Jedynym trwałym efektem na jaki mogliśmy liczyć siedząc w szkolnych ławkach, to ewentualnie skrzywienia kręgosłupa. Jeśli do tej wiedzy dodamy doświadczenie w prowadzeniu zajęć opartych na zaciekawieniu, a nie na przymusie, to mamy już dobrą bazę, aby móc opracować koncepcję działania szkoły. Wizji i pomysłu nie zastąpi najlepszy, najnowocześniejszy, najlepiej wyposażony budynek, bo on jest tylko dodatkiem, opakowaniem.

NOWa: – Jak będzie wyglądała struktura organizacyjna placówki?

Żwioł: – Aby otworzyć taką placówkę, potrzeba jest też szkoła macierzysta. Żywioł będzie funkcjonował zupełnie inaczej niż tradycyjne placówki edukacyjne, formalnie nie będzie szkołą, dzieci będą realizować obowiązek szkolny poza szkołą, co oznacza, że będą zapisane do szkoły działającej na prawach szkoły publicznej, z którą będziemy współpracować. Warto zatem znaleźć dobrą, otwartą szkołę, z której kadrą i administracją będzie się dobrze współpracować. My mamy ogromne szczęście, ponieważ nasza placówka macierzysta, nie tylko ma duże doświadczenie w prowadzeniu dzieci realizujących obowiązek szkolny poza szkołą – w tym momencie 200 z jej uczniów uczy się poza placówką – ale też skupia ludzi o prawdziwie otwartych umysłach. Planujemy już wspólne zajęcia, warsztaty, będziemy mieli możliwość korzystania z jej zasobów, pracowni i laboratoriów.

NOWa: – Gdzie będzie się mieścić siedziba „Żywiołu”?

Żywioł: – Tymczasowo został wynajęty dom jednorodzinny, gdzie część pomieszczeń planujemy przeznaczyć na zajęcia dydaktyczne wtedy, gdy nie jest to możliwe poza szkołą. Jednak będziemy stawiać na maksymalną ilość zajęć na świeżym powietrzu, w lesie czy na łące. Prowadzimy takie zajęcie od kilku lat i sprawdzają się wyśmienicie, a dotlenione dziecko w ruchu nawet nie zauważa jak szybko się uczy. Docelowo, w perspektywie roku – dwóch, planujemy przy współpracy z samorządem lokalnym wybudowanie lub zaadaptowanie lokalu docelowego oraz zwiększenie liczby uczniów.

 NOWa: – Kto będzie uczył w placówce?

Żywioł: – Pytanie od razu sugeruje, że ktoś jest „nadawcą” wiedzy, a ktoś inny jej „odbiorcą”. W Żywiole zajęcia będą odbywały się bardziej na zasadzie współpracy, ale rozumiem intencję pytania. W takiej wersji, w jakiej ruszamy od września, czyli jeszcze na niewielką skalę, planujemy trzech stałych opiekunów posiadających szeroką wiedzę interdyscyplinarną, a przede wszystkim gotowych na wspólne poszukiwanie odpowiedzi na trudne pytania. Co ważne, są to pasjonaci, uwielbiający dzielić się swoją wiedzą, łączący życie zawodowe z wieloma pasjami. Opiekunka młodszych dzieci  jest na przykład chiropterologiem (zajmuje się naukowo nietoperzami), jednocześnie posiada olbrzymią wiedzę z zakresu entomologii czy botaniki. Starszaki będą pod opieką doktora geografii, zajmującego się naukowo zagadnieniami społeczno-ekonomicznymi, a prywatnie taternika i biegacza ultramaratonów na orientację.

Stałych nauczycieli uzupełniają współpracownicy zagraniczni projektu. Wolontariusze ci zaczęli już do nas przyjeżdżać, w maju odwiedziła nas para Francuzów – Julie i Pierre, w czerwcu Amerykanka Davan, w wakacje przyjedzie jeszcze Joe z Wielkiej Brytanii, a wrzesień powitamy z Nigeryjką Olajumoke i Węgierką Titanillą. Zależy nam na tym, aby nauka angielskiego, nie była przez dzieci kojarzona tylko z regułkami gramatycznymi, ale przede wszystkim z narzędziem do tego, aby się porozumieć. Z naszymi pierwszymi gośćmi, którzy prowadzili w Obornikach Śl. darmowe warsztaty dla dzieci zadziałało to naprawdę wyśmienicie, najbardziej śmiałe dzieciaki zaczęły komunikować się w podstawowym zakresie już na drugi dzień, tym bardziej zachowawczym zajęło to 2 tygodnie.

Do tego będziemy zatrudniać osoby prowadzące różnego rodzaju zajęcia warsztatowe, głównie poobiednie i tu mamy dość liczną grupę specjalistów z bardzo różnych dziedzin: od aktorów, trenera zajęć sportowych, urbanistów, reżysera, fotografa, po wykładowcę Politechniki Wrocławskiej. Będziemy też pilotażowo wprowadzać program peer to peer, czyli dzieci uczą dzieci, aby pozwolić dzieciom i młodzieży doświadczyć tego, jak wspaniałe jest dzielenie się umiejętnościami.

NOWa: – Jak będą wyglądały zajęcia?

Żywioł: – U nas szkoła będzie dostosowywać się do dzieci, a nie odwrotnie. Dziecko zaciekawione, motywowane wewnętrznie, uczy się szybciej, dlatego najważniejszą rolą nauczyciela będzie dostrzeganie zainteresowań dzieci i wykorzystywanie ich do nauki. Wśród starszych dzieci wprowadzamy metodę projektową. W praktyce oznacza to, że np. podejmując temat wody możemy uczyć się o erozji wodnej na modelu z gliny lub piasku, możemy robić eksperymenty meteorologiczne, fizyki uczyć się poprzez skraplanie wody w wyniku zmiany ciśnienia w strzykawce, badać wyporności ciał, przy pomocy multimediów uczyć się o obiegu wody w przyrodzie i znaczeniu jej dla powstawania klimatu czy stref geograficznych. Woda to też maszyna parowa, historia higieny, obliczanie objętości, gęstości, przepływu, flory i fauny rzecznej oraz wiele innych tematów. Wybór jest szeroki i zależy od współpracy nauczyciela z dziećmi.

NOWa: – Jak dzieci będą realizowały obowiązek szkolny?

Żywioł: – Oczywiście obowiązuje nas podstawa programowa, dlatego też obok całej wiedzy i doświadczeń, które dzieci zdobędą niezależnie od wymogów ministerstwa edukacji, ważne jest to, żeby znalazły się tam też wiedza i doświadczenie wymagane przez MEN. Zatem zadaniem szkoły jest nie tylko „przerobienie tematów”, ale faktyczne zdobycie umiejętności i wiedzy wymaganych w odpowiednim wieku. Doświadczenia edukacji domowej i szkół takich jak nasza pokazują, że nie jest to szczególnie trudne. Od strony formalnej realizację obowiązku szkolnego poza szkołą jest regulowane przez ustawę o systemie oświaty, warto wiedzieć że od lat 90. w Polsce istnieje tylko obowiązek edukacji do określonego wieku, nie ma obowiązku chodzenia do szkoły. Postępy w zdobywaniu wiedzy i umiejętności przez dzieci weryfikuje corocznie szkoła macierzysta, która jest organem wystawiającym świadectwo ukończenia danej klasy, legitymacji itd.

 NOWa: – Do kiedy mogą się zgłaszać rodzice chcący zapisać swoje dziecko. Jakie muszą spełnić warunki?

Żywioł: – Z racji początków, nie jesteśmy w stanie przyjąć wielu dzieci, zatem już większość miejsc jest zajęta, ale nadal można się zapisać. Przyjmujemy również dzieci na same popołudnia, czyli takie, które przed południem uczęszczać będą do publicznej placówki. Należy przede wszystkim skontaktować się z naszą Fundacją i porozmawiać o wzajemnych oczekiwaniach, aby lepiej poznać projekt szkoły i kadrę. Najprościej napisać do nas, a my pomożemy przejść przez formalności. Warto też zaglądać na nasz profil FB, gdzie ogłaszamy informacje o prowadzonych przez nas wydarzeniach.

NOWa: – Na swojej stronie internetowej „Żywioł” podaliście Państwo, że placówka będzie prowadziła działalność non-profit. Czy oznacza to, że uczęszczanie do placówki będzie bezpłatne?

Żywioł: – Fundacja Drzewo prowadząca Żywioł jest organizacją pozarządową działającą non-profit, co oznacza, że nie prowadzi działalności gospodarczej i nie będzie generować zysków. Ponadto żadna z osób od roku zaangażowanych w tworzenie szkoły nie pobiera za swoją pracę wynagrodzenia. Natomiast rodzice dziecka uczęszczającego do Żywiołu zobowiązani są do płacenia czesnego, które pokrywa koszty związane w wynajęciem lokalu, mediami, kosztami administracyjnymi, księgowością, czy wynagrodzeniem dla nauczycieli i warsztatowców. Ponieważ nie jest to działalność zarobkowa, udało nam się zamknąć w czesnym znacznie niższym niż tego typu placówki w innych miastach. Ponadto oferujemy program wolontaryjny i stypendialny, dzięki czemu koszty mogą być jeszcze niższe. Ponieważ Żywioł będzie otwarty do godziny 17 i będzie oferował bardzo szeroki wachlarz zajęć, to rodzice zaoszczędzą np. na korepetycjach, dodatkowym angielskim czy opiece nad młodszymi dziećmi, czyli bardzo typowych kosztach obciążających zwykle budżet domowy.

Dodatkowo zupełnie bezpłatnie już teraz organizujemy przeróżne zajęcia i wycieczki.

Rodzice co miesiąc wpłacają czesne. Na pierwszy rzut oka wydaje się ono niemałe, bo przyzwyczailiśmy się do tego, że szkoła jest bezpłatna. Pomińmy fakt, że w rzeczywistości tak nie jest, bo płacimy chociażby za wyprawki szkolne, których w naszej szkole nie ma, nie wspominając o korepetycjach, w sytuacjach gdy szkoła nie jest w stanie podołać edukacji dziecka. Zauważmy jednak, że wiele osób płaci więcej na ratę za kredyt zakupu samochodu, nie wspominając o racie kredytu hipotecznego. Mówię to, gdyż rozmawiając o pieniądzach, warto zaznaczyć, że inwestycja w edukację dziecka zwraca się po wielu latach, ale zwraca się z nawiązką.

 

 

PODZIEL SIĘ

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here