Żmigrodzcy radni dbają o interesy wyborców?

211

Żmigrodzkie sesje na pewno nie należą do nudnych. Radni, którzy pochodzą z różnych ugrupowań (zwolennicy burmistrza są w większości) nie mają żadnych oporów, żeby zadawać pytania, dopytywać o każdą sprawę i w ogóle żeby zabierać głos.

Sesje nadzwyczajne zwykle odbywają się w sali narad w Urzędzie Miejskim albo też w sali Urzędu Stanu Cywilnego. Te zwyczajne obrady organizowane są w dużej i wygodnej sali Zespołu Placówek Kultury w Żmigrodzie. Według wypracowanej koncepcji, po lewej stronie sali siedzą radni, po prawej urzędnicy i sołtysi, po środku przewodniczący Rady Miejskiej, a tuż przy wejściu goście (mieszkańcy, dyrektorzy szkół, radni powiatowi, każdy kto ma ochotę przyglądać się obradom).

Choć zwykle uchwały są bardzo dokładnie omawiane na komisjach, również na sesjach radni mają wiele pytań. Zdecydowanie najczęściej głos zabierają: Patryk Andrzejewski (najmłodszy radny, wcześniej radny Młodzieżowej Rady Miejskiej), Karol Kalinka i Leszek Kraszewski. Dwaj pierwsi to radni z miasta, interesują się praktycznie wszystkimi tematami. radny Kraszewski niemal za każdym razem kiedy zabiera głos nawiązuje do pieniędzy, jakie przekazano na jego wieś Żmigródek. Pyta też o sprawy miasta, najczęściej o te związane z wydatkami.

Podobnie jak w Obornikach Śl. na sesji w Żmigrodzie goście mogą zabierać głos. Jest to szczególnie ważne dla mieszkańców, którzy chcą przed szerszą publicznością powiedzieć o nurtującym ich problemie, a także dla radnych powiatowych, którzy bardzo często mówią o kwestiach związanych z podziałem środków powiatowych na drogi. Tu doskonałym przykładem jest Damian Sułkowski. Z kolei Paweł Oleś i Małgorzata Matusiak zdecydowanie rzadziej zaglądają na gminne sesje. Czasem pojawia się także starosta Waldemar Wysoki. Wtedy dyskusje są bardzo ostre. Wszyscy nawzajem „przypominają sobie” jak kto głosował za jakimi drogami. Do głosu zwykle dopuszczany jest każdy, kto ma coś do powiedzenia. Kilka posiedzeń wstecz przemawiał między innymi Robert Korytkowski, który apelował, aby „nie dręczyć” starosty.

Między innymi przez to sesje trwają dość długo. Bez obaw – każdy gość może napić się kawy, herbaty, zjeść ciasto – aby nikt siły do dyskusji nie stracił.

Przez długi czas sesje nagrywane były na polecenie Urzędu Miejskiego. Po pewnym czasie zrezygnowano z tego pomysłu i radni Kalinka i Andrzejewski przejęli inicjatywę – teraz oni rejestrują obrady, a filmy udostępniają w internecie. Ze sporym opóźnieniem, ale każdy kto chce może zobaczyć, jak radny reprezentuje interesy swoich wyborców, jak na ich pytania odpowiada burmistrz i jego urzędnicy.

System wynagradzania radnych jest dość skomplikowany. Zależy do funkcji w radzie, od tego czy radny jest członkiem komisji rewizyjnej, czy jest przewodniczącym jakiejś komisji, czy jest z miasta czy ze wsi. Ponieważ oświadczenia majątkowe żmigrodzkich rajców zostały już opublikowane na stronie Biuletynu Informacji Publicznej, postanowiliśmy podać informację, ile diety radni otrzymali za poprzedni rok.

Trzeba pamiętać, że zgodnie z uchwałą Rady, za nieobecność na sesji oraz komisji radni mają „ucinane” 25 procent diety.

Jak pracowali poszczególni radni?

Patryk Andrzejewski: – Jak podał w oświadczeniu majątkowym, w poprzednim roku w ramach diety otrzymał 9,5 tys. zł. Radny miał jedną nieobecność. Co prawda nie złożył żadnej interpelacji, ale za to aż 13 zapytań. To jeden z najaktywniejszych radnych. Sam przyznaje, że może nie ma jeszcze pełnej wiedzy na temat funkcjonowania samorządu, ale chce poznać mechanizmy. Zadaje pytania tak długo, aż nie otrzyma satysfakcjonującej go odpowiedzi.

Andrzej Budzisz: – Z diety radnego otrzymał 11,9 tys. zł. Na swoim koncie ma 0 nieobecności. W sumie złożył 4 zapytania, ale ani razu nie interpelował. Na sesjach odzywa się raczej bardzo rzadko. Zwykle o wszystkie interesujące go sprawy dopytuje na komisjach.
Jan Czyżowicz (przewodniczący Rady Miejskiej): – Jako przewodniczący rady zarabia najwięcej – w zeszłym roku było to 22,3 tys. zł. Na sesjach nieobecny był tylko raz. Jeśli chodzi o interpelacje, to nie złożył żadnej, jednak 5 razy zgłaszał pytania. Jako przewodniczący stara się sprawiedliwie „rozdzielać” głos, jest niezwykle opanowany, co pomaga mu studzić emocje radnych i innych mówców. Niektórzy jednak zarzucają mu stronniczość. Jak jest naprawdę? trudno ocenić.
Dariusz Gierus: – Jako radny zarobił w zeszłym roku ponad 16 tys. zł. Nie opuścił żadnego posiedzenia. Ani razu nie interpelował, zadał jedno pytanie. Na komisjach jest jednak aktywny. Wydaje się, że na rzecz swoich wyborców pracuje „chodzeniem”, bo jak sam mówi, wszystko co jest w jego okręgu „zostało wychodzone”. Na sesjach głos zabiera rzadko.
Joanna Maria Kantor: – Jak podała w oświadczeniu majątkowym, jako dietę radnej pobrała w sumie w zeszłym roku 11,7 tys. zł. Na sesjach nieobecna była łącznie 7 razy (być może wynika to z jej charakteru pracy, gdyż jest lekarzem). Złożyła 1 interpelację i 6 zapytań. Na sesjach głos zabiera sporadycznie, ale jak już coś ją zaciekawi, to długo potrafi drążyć temat.
Karol Stanisław Kalinka: – Podał, że w zeszłym roku otrzymał 9,3 tys. zł. Jeśli chodzi o interpelacje, to złożył ich dwie. Zapytań zadał aż 15. Na posiedzeniach był nieobecny 2 razy. Jeden z najaktywniejszych radnych. Bardzo interesują go sprawy finansowe, a także prawne (z wykształcenia jest prawnikiem). Dopytuje zazwyczaj o sprawy miasta. Interesuje się zatrudnianiem osób w poszczególnych jednostkach.
Jerzy Kowalewski: – Z oświadczenia wynika, że pobrał 12 tys. zł diety radnego. Zawsze był na wszystkich posiedzeniach. Interpelacji nie złożył ani jednej, ale 3 razy zadawał pytania. Na sesjach zwykle milczy. Dopytuje na komisjach.
Leszek Kraszewski: – Podał, że otrzymał 14 tys. zł. Nie opuścił żadnego posiedzenia. Nie złożył żadnej interpelacji, ale za to aż 18 razy zadawał pytania. To jeden z najbardziej aktywnych radnych. Zawsze upomina się o interesy mieszkańców swojego okręgu (niektórzy uważają, że aż do znudzenia pyta o sprawy, na które już otrzymał odpowiedź).
Agnieszka Ptak: – Z diety radnej otrzymała 10,7 tys. zł. Nie ma ani jednej nieobecności. Jeśli chodzi o interpelacje, to nie złożyła żadnej, a pytań zadała 5. Na sesjach zwykle nie zabiera głosu.
Andrzej Marian Radek: – Z diety radnego otrzymał blisko 12 tys. zł. Na swoim koncie ma 1 nieobecność. Złożył 1 interpelację, a pytania zadawał w sumie 4 razy. Na sesjach zwykle nie zabiera głosu.
Maria Czesława Rybka: – Jak wynika z jej oświadczenia majątkowego, w zeszłym roku z diety radnej otrzymała 14,6 tys. zł. Ma jedną nieobecność. Jeśli chodzi o interpelacje, to nie złożyła żadnej, natomiast pytania zadawała 8 razy. Jest wiceprzewodniczącą Rady.
Anna Tatarek: – W oświadczeniu podała, że z diety radnej otrzymała 11,2 tys. zł. Na swoim koncie ma aż 4 nieobecności. Nie złożyła żadnej interpelacji, a pytała w sumie 8 razy. Na sesjach odzywa się sporadycznie.
Halina Szaniawska: – Z diety radnej zarobiła 12,5 tys. zł. Nieobecna była 1 raz. Nie złożyła żadnej interpelacji, ale pytani zadawała 8 razy. Jest wiceprzewodniczącą Rady. Na sesjach dość często zabiera głos, zwłaszcza w sprawach społecznych.
Rafał Zagórski: – Jako radny zarobił 13 tys. zł. Nieobecny był aż 5 razy. Ani razu nie interpelował, a pytał łącznie 8 razy. Na sesjach zabiera głos dość często. Zwykle w sprawach społecznych, związanych z bezpieczeństwem (jest policjantem) i sportowych (jest prezesem Piasta Żmigród).
Bożena Żołnierowicz: – Podała, że z diety radnej otrzymała w zeszłym roku 15,5 tys. zł. Nie ma na swoim koncie żadnej nieobecności. Nie składała interpelacji, a pytania zadawała 8 razy. Jest przewodniczącą najważniejszej komisji – rewizyjnej.
Dane dotyczące składanych interpelacji, pytań i nieobecności otrzymaliśmy z Urzędu Miejskiego w Żmigrodzie.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here