Jak uchronić dzieci przed „wakacyjnymi eksperymentami”?

61

Są znacznie groźniejsze od „tradycyjnych”, znanych do tej pory narkotyków. Ich skład bardzo szybko się zmienia, a ich działanie jest bardzo silne i nieprzewidywalne. Bardzo szybko uzależniają, a co najgorsze, są coraz łatwiej dostępne. Czy w naszym powiecie mamy już problem z dopalaczami?

Mówi się, że dopalacze to narkotyki wyjątkowo niebezpieczne dla zdrowia. Mają działanie psychoaktywne, wywołują stan odurzenia, pobudzenia, euforii, halucynacje. Kilka miesięcy temu głośno było o młodym mężczyźnie, który po spożyciu dopalaczy zabił młodszą siostrę, bo miał halucynacje i wydawało mu się, że jego wchodząca do kuchni siostra to potwór. Zaatakował ją nożem, dziecko zmarło.

Jak podają fachowcy, dopalacze mogą mieć pochodzenie naturalne. Są dostępne pod postacią suszu lub ekstraktu. Po spożyciu takiej mieszanki pojawia się nadwrażliwość zmysłowa, zmienne nastroje, charakteryzujące się nagłym przejściem od euforii do depresji, omamy.

Zwłaszcza teraz, kiedy dzieci mają dużo wolnego czasu, a niekiedy zwyczajnie się nudzą, należy zwrócić szczególną uwagę na zachowanie pociech.

Potrzebny wyspecjalizowany szpital

Jak powiedział nam Paweł Orzechowski, dyrektor ds. medycznych Szpitala im. św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy, do trzebnickiej placówki nie trafił jeszcze nikt po spożyciu dopalaczy. – Gdyby się tak zdarzyło musielibyśmy odesłać pacjenta do wyspecjalizowanej placówki, a takie najbliższe są we Wrocławiu. 

 Renata Widłak – Stępień, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno – Epidemiologicznej w Trzebnicy mówi, że walka z dopalaczami nie jest łatwa. – Na razie nie mamy sygnałów mówiących o tym, że w powiecie jest problem. Kilkanaście dni temu przeprowadziliśmy wspólnie z policją akcję, która miała wymiar ogólnopolski. W jednym czasie, wszystkie jednostki na terenie całego kraju przeprowadzały kontrole wybranych obiektów, wytypowanych przez policję. Nic podejrzanego nie znaleźliśmy. Jako powiatowa stacje nie kontrolujemy prywatnych mieszkań, a handel dopalaczami, w ogóle narkotykami zwykle odbywa się z „ręki do ręki”, a nie w obiektach – mówi Renata Widłak – Stępień.

Jak dodaje, problem był, kiedy istniały „salony gier” na terenie powiatu, głównie w Trzebnicy i Obornikach Śl. Teraz takie automaty mogą być tylko w kasynach. Sanepid miał wtedy kłopot z kontrolowaniem tych salonów. Kontrolowane były także sklepy z różnymi chemikaliami, środkami czyszczącymi, a także lombardy. Wszystko przez to, że do stacji trafiały sygnały, że właśnie w tych miejscach mogą być sprzedawane dopalacze.

– To, że nie znaleźliśmy dopalaczy wcale nie znaczy, że problemu nie ma. Rozesłałam do szpitali, do innych placówek zdrowia, do samorządów informacje z prośba o zgłaszanie przypadków związanych z dopalaczami. Na razie nie dostaliśmy żadnych zgłoszeń – mówi Renata Widłak – Stępień.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here